justyna zieba 1
 Mam Ci tyle do powiedzenia
 

Że tematy budowlane układają się w logiczną całość
Że ta moja niepewność
Po woli przeradza się w zaufanie
I w tych sprawach robię się
coraz bardziej cierpliwa
Co wiesz, że nie jest łatwe

Że najlepiej kwitną te kwiaty
na które patrzę codziennie

Że nadal lubię gorącą czekoladę
Że mój instynkt spradza się bezbłędnie
I dobrze mnie prowadzi

Że lubię jak wiatr
bawi się moimi włosami

Że owoc spada z drzewa kiedy do tego dojrzeje
Że wszystko wydarza się wtedy, kiedy jest na to gotowe

Że bywam romantyczna i radykalna
Że w szaleństwie też jest metoda
A miasto najwięcej uroku ma nocami

Że jakaś moja pustka została zapełniona
Że nie czuję potrzeby biegania za ludźmi
Ani ciągnięcia ich za sobą

Nadal jeszcze wiele nie wiem
Ale odpowiedzi znajdują mnie kiedy są potrzebne

Że nie wiem jakich wrażeń dotknę jutro
Choć mam plan wstępny

Nawet nie wiem czy do kogoś trafią moje słowa
Nie wiem na jakiej strunie zagram
Jednego jestem pewna - lubię tę melodię

Że już nie musze być taka silna i odporna
Mogę stawiać lekko swoje stopy
Mogę mówić szeptem
Mogę chwilowo pozostać w bezruchu
Mogę implozyjnie scalać energię
Mogą tańczyć we mnie te sprzeczności

Nie musze nikomu nic obiecywać
Spełniać oczekiwań

Nadal czuję wszystko co wokól
I ludzki ból jeszcze rozrywa moje trzewia
Wyczuwam go na każdą odległość
i własnie wtedy wolałabym wiedzić i czuć mniej

Ale już chcę większej przestrzeni
Chce spotykać się w wolności i radości
A to co martwe zostawić za sobą
Żeby i do mnie przyszło to dobro
którego potrzebuję
Jeśli teraz jest czas
To czemu miałabym sobie go zabrać

 
 Rutyna zabiłaby mnie
justyna zięba33

Przeskakuje sobie między różnymi tematami

Niedawno z sąsiadem Leszkiem liczyliśmy metry przewodów elektrycznych w moim gabinecie

Rozmieszczenie halogenów, zasilaczy
Usłyszałam kiedyś, że byłby ze mnie dobry kierownik budowy
A bo ja wiem... Jak jest jakiś temat do ogarnięcia to ogarniam
Troche logiką. Trochę intuicją. Jak nie wiem "jak" to daje sobie na luz.

 

I włąściwa wiedza przychodzi podczas działania.

Wszystkie notatki na ścianach zapisałam i narysowałam
Niech się układają w sensowną i precyzyjną całość

Potem zgłębialiśmy temat mocy słów
energii kwiatu życia, i że "uczucia są uczące"
A że to facet to ma bardziej ścisłe i analityczne rozumowanie
postrzega swiat matematycznie i geometrycznie.

 

Fajnie tak złapać inną pewspektywę
Dobrze czasem zobaczyć jak moje swobodne gadanie
jest interpretowane.
No ciekawe to. Czasem zupełnie inaczej niż
ja to pojmuje.
Każdy odbiera świat śwoimi filtrami, co jest często zabawne i poszerzające

I znów dla odmiany totalnie inny klimat.


Prowadziłam szkolenie masażowe.

Energia kobieca subtelna i moje ulubione klimaty
Aromaty. Intuicja. Relaksujący dotyk. Skupienie
Poczucie zaopiekowania

 

Właśnie to mi najbardziej pasi.
Brak powtarzalności wrażeń.
Róznorodność. Zmienność. Nieprzewidywalność

I ciągłe bycie w ruchu i interreakcji z życiem.

 

Ta wszechstronność.

 

Przestrzenie niby już obeznane, ale ciągle w nowym wydaniu.
Czyli w poczucie stabilności i swobodne fruwanie po twórczych
nowych rozwiązaniach.

 

Dla wzrostu.

 

Gdzieś pomiędzy jest kontenplacja.
Herbatki. Smaki. Podsumowanie i planowanie

Tak jest najlepiej. Dla mnie zachwycająco.

 

***
Intuicja
Świadomy dotyk
Praktyczna wiedza
Poczucie bezpieczeństwa
Własny komfort pracy
Dobry relaks
Budowanie zaufania
Powrót do łona mamy.
Empatia
I kilka olśnień
z życia terapeuty
 

Dziś był kurs

Moja zdolna uczennica Ewa
Jej dłonie są bardzo relaksujące.
Ewa bedzie pracować na terenie Kłobucka

A herbatki dziś z kokosem i chili
Było pysznie i błogo... i był ogień

I masażem obdarowana zostałam też
Nadal darzę go miłością szczególną
I nadal uważam, że nie można się nim zasycić

 
***
Warsztat tańca
terapia tancem
Z dreszczykiem emocji
ale i z nutką niepewności
Ruszyłam do stolicy
ku nowej przygodzie
ku życiu
ku słońcu
Wykupiłam bilet
wskoczyłam w trampki
i kolorową spódniczkę
(no bo w gaciach na taką okazję nie przystoi)
 
Aby uczyć się od cudownej kobiety
wirować bez opamiętania w latynowskich rytmach
Szlifować swój taneczny warsztat
 
I jak było?
Pięknie było
 
Zmysłowość. Żywiołowość.
Kobiecość. Radość. Otwartość. Soczystość. Esencjonalność
Taka właśnie jest Paulina Biernat. 
 
Uczyć się od niej. Chłonąć te uwolniona energię. 
Bawić się. Śmiać i myliić kroki
Dać się oczarować i rozpłynąć. 
Kobieta w pełni swego rozkwitu. 
Jej emanacja... Zwiewna sukienka... 
Po prostu fruwający kolorowy motyl. 
Ociekająca własnym nektarem. 
Ale to nie wszystko. 
Jest ciepła  i taka "swoja". 
Każda komórka jej ciała kocha taniec. 
Kocha życie. Jest totalnie w swoim żywiole. 
 
Kipi sensualnoscią. Cudna. Inspirująca. 
A przy tym taka prawdziwa. Autentyczna. 
Bo całokształt płynie z serca
 
I we mnie to jest. Ta życiodajna siła. 
I w każdej kobiecie. I czas ogromny by kobiety 
właśnie tak siebie postrzegały.
I czuły się dobrze w swoich ciałach.
Za tym płynie siła. Energia.
Mądrość ciała i wiedza zaklęta
w naszych tkankach.
Które wiedzą jak nawigować
do Światła.
 
*** 
 
justyna zięba
Muszę to napisać! No muszę!
Bo przecież nadmiar energii grozi eksplozją!
Jak ja uwielbiam te pracę.
Uwielbiam te niespodzianki
W ludzkiej formie.
I nic na to nie poradzę
Że Wszechu (czytaj Wszechświat) sobie mnie upatrzył
I tak lubi mnie uszczęśliwiać
Że i mnie z butów wyrywa
I daje mi najlepsze momenty
W tym moim zwyczajnym życiu
Kiedy idę do furtki
I co widzę? No co?
Bose stopy wychodzą z auta.
Oczy z daleka się śmieją.
Łapki machają.
I choć jeszcze się nie znamy.
To wiadomo, że już się szybko dogadamy.
I rzec by można - Poznasz człeka swego
Po bosych stopach jego
I każdy taki człowiek zostawia mi kawałek swojej historii.
Swojego doświadczenia. I ok wzmacniam.
Rozmową . Empatią. Sesją. Najlepsza wersje wydobywam.
Widzimy cudne możliwości tego Pana.
Tak życie go tak idealnie uskształtowało.
Charyzmę wydobyło.
I teraz tylko kuć własne rzemiosło
Ale czuje się też zainspirowana. Obdarowana.
Odmienna kultura. Nowe spojrzenia
I że tyle kilometrów przemierzył
Z Holandii aże
Czasem nie dowierzam.
I energia tu płynie tak naturalnie.
Otwarta duszyczka. Zdeterminowana.
Gotowa na swą pełnię
Takie porozumienie. Jestem taka wdzięczna.
Życie zakochuje się we mnie.
A ja w nim. Może mnie tak dalej obdarowywać.
Ludźmi.
Na do widzenia. Radosny człowiek
Bierze moje dłonie.
I mówi.
- Ale Ty też bądź szczęśliwa.
- Hmmm No przecież .
Nie odważyłabym się inaczej!

***
 
Zostawiając toksyczne relacje 

Jestem czasem pytana o tak różne rzeczy. 
Osobiste również. 
Prawda przyciąga prawdę
I staje do niej coraz bardziej naga
I mogę odpowiadać swobodnie

Skąd moja anielska harmonia?
Dobre pytanie.

Tu nic nie jest mi dane raz na zawsze
Musiałam bardzo słuchać siebie
Od-toksyczniać się emocjonalnie na bieżąco
Podejmować trudne decyzje. 
Niektóre ze łzami 
i takie do których 
dorastałam całe życie.

I potem trawilam. 
Jeszcze długo. 
Bo w końcu te rozterki jechały mi po uczuciach. 
Rozwalały konstrukcję
Jechały mi po mojej nadmiernej odpowiedzialności 
za szczęście innych.

I milion razy patrzyłam w niebo 
i pytalam - czy to włąściwe?
I chciałam dostać jakiś znak,
jakieś potwierdzenie, że to nie jest egoistyczne. 
Ze uwalniając się z zależnych relacji 
uwalniasz wszystko pozostałe

Cale dobro dla nas wszystkich. 
Że trzymanie się martwych rozczeniowych osób, 
pasożytniczych
choćby najbliższych zabijalo we mnie życie.

Zabierało mi po kolei wszystko, co kochałam. 
Czułam to w trzustce. Czułam w wątrobie.
Auto-destrukcja resztek szacunku do siebie
Czy bolało? Jak cholera! 
Czy było inne rozwiązanie? Nie znalazłam.

Gdzieś wewnętrz czułam, że to dobre dla nas wszystkich. 
Uwalniające. Odplątujące.
I teraz wiem, że nadal nie mając pewności podjęłam decyzje, 
bo odczucia tak podpowiadały. 
Słuszne i właściwe

Wiem, że życie właśnie miało doprowadzić mnie do tego punktu.
Konfrontacji
Kiedy stajesz ze sobą twarzą w twarz 
i pytasz - czy jest Ci na prawdę dobrze? Nie było. 
A przynajmniej nie tak jak chciałam. 
Jak czułam, że jest możliwe.
Idąc dalej to była równia pochyła
i po woli coś we mnie więdło

Czy pozostałym jest dobrze w takim martwym układzie?
To co zbudowane na krzywdzie zawsze się rozsypuje.
I nikogo nie wspiera
I nie mając żadnej gwarancji zdecydowałam się.

Wybrałam dobro.

I dopiero teraz przychodzą potwierdzenia
Że wszystko zaczyna nabierać barw.
Trudne decyzje nie są łatwe
Ale otwierają drogę
Do szczęścia

***
 
Pytana  jestem często i ostatnio wczoraj

 Czy wierze w miłość?

Tak. Teraz Tak. 
Znam tę jakość. 

Jest wszystkim czego szukałam. 

Znam bardzo dobrze i taka, 
która widać w błysku oka. 
Miłość do życia. Do siebie. Do Świata. 
I w końcu taką, od której wszystko się zaczęło. 

Miłość do  drugiego człowieka. 

Aż po sam grób i jeszcze ponad. 
Spełnioną i dopełnioną. Podsumowaną
Wierze  teraz w taką która trwa... 
Ponad wymiarami 
Ponad podziałami. Ponad religiami. 
Ponad normami. Ponad ziemskimi wytycznymi. 
Ponad warunkami. 

Wierzę w przenikanie dusz. 

Które nie chcą niczego tylko kochać. 
Wiedzieć, że  drugi człowiek jest szczęśliwy. 
Bo tylko to jest fundament, 
na którym można budować bliskość. 
Aby to była przestrzeń, która niczego nie zamyka. 

Dmucha na Twoje skrzydła i daje wolność. 

Cieszy się, kiedy wzrastasz. 
Bo ona też rośnie razem z Tobą. 
Ale nie musi Ciebie posiadać na własność 

Czy zawsze tak było? 

Pewnie, że nie! Byłam totalnym niedowiarkiem. 
Przyszłam na ten świat 
i nie dostałam takiej czystej miłości jakiej potrzebowałam. 
Dzieciństwo zblokowało mnie na amen.

I pojawił się On.

Adrian.

Jego imię brzmi dziś dla mnie jak  święte zaklęcie. 

Był tak rozwinięty  uczuciowo.  
To  jemu wiele  zawdzięczam. 
Dziś już poza ziemską rzeczywistością. 
Choć jego anielska opieka ciągle mnie ubogaca i czuwa.
To własnie on otworzył we mnie  
Ten gatunek magii.  
Przekonał swoją miłością.  
Pamiętam ten moment.
Jest ciągle żywy.  

Jakieś 6 lat wspólnego "razem" 
rozwaliło moją pierwszą bramę. 
To była fala przyjemnego ciepła. 
Oddania.  A ja byłam  taka bezbronna wobec niej. 
I totalnie ufająca. 
Troche nie rozumiałm co to we mnie się podziało. 
Ale dawało mi siłę. I chciałam się jej poddać. 

I wiedziałam, że niczego więcej mi nie trzeba. 
Że już nie muszę się zamykać w sobie.
Odgradzać. Być niedostępna. 
Prowadzić tych chorych gierek. Tracić czas na fochy.

Bo wreszcie dotarło, że jego uczucia są czyste. 
Prawdziwe. 
Bo w końcu człowiek, który jest z Tobą, 
kiedy przechodzisz totalne piekło. 
Kiedy trzeba było zająć się 3 chorych dorosłych, 
remonować dom, zostawić swoje plany. 
I on nadal jest i trzyma mocno za rękę.

Choć nie musi, ale chce. 

Trzyma kiedy chcesz się poddać... 
I pyta - jak jeszcze może Ci pomóc. 
Wobec tej postawy moje durne ego traciło argumenty 
i już nie miało wiele do powiedzenia.
A ostanią bramę do miłośći tej uniwersalnej  był proces. 
Gotowość by pozwolić jego duszy odejść do innego wymiaru.  

Znam miłość, która jest też wolnością. 

Choć ziemskie przyzwyczajenia miały tyle żalu i niezgody. 
I chciały zatrzymać, bo to przecież był taki pewnik. 

Jego wsparcie Jego głos Jego stabilność Jego szaleństwo

Codzienne rytuały, herbatki, 
wspólne świrowanie, 
rysowanie na zamarzniętej szybie auta serc
na podwórku wyryte wyznanie

Dziś mam dla jego osoby mnóstwo wdzięczności i szacunku. 
Nikt dla mnie tyle nie zrobił. 
Nikt nie był dla mnie taki oddany. 
I kiedy się spotkamy kiedyś jako dusze 
chyba już nawet nie będę mieć pytań 
dlaczego tak szybko?  

I nadal chce pamiętać, tę jego wrażliwość 
i bezwarunkową akceptację. 
I zachować   w sercu te uczucia, 
które pozostały przy mnie . 
W tym domu. W tych ścianach. 

Całokształt jego osoby zmienił mnie

Właściwie we wszystkim co mi pozostawił 
jest jego czysta energia. 
Pisze ten tekst na laptopie Adkowym. 
Kiedyś za nim nie przepadałam bo był za duży. 
A teraz ma dla mnie zupełnie inne znaczenie. 
I jego rozmiar mi już nie przeszkadza. 
Dziś każdy przedmiot po nim zawiera jakąś mistykę.

Jak On to zrobił?

Miał, zawsze stałe uczucia do mnie. 
Byłam najważniejsza. Zawsze to podkreślał.
Zawsze otwarte ramiona. Silne. Zbudowane.
 A w mojej obecności miękły. 
Nawet jak były trudniejsze momenty w małżeństwie
to nigdy mnie nie odtrącał. 

Uczucia były święte i nie były żadną kartą przetargową. 

Nosiłam w sobie wiele blokad. 
Porozwalał mi je skutecznie. 
Zrobił przepływ. 
Na dobro. Na miłość. 

Na wszystko.

Dlatego wierzę
Bo doświadczyłam
i znam ten smak
 
***
 
Moc dotyku
justyna ziÄba2

Dotyk. Daje poczucie bezpieczeństwa. 
Jest pierwszą z potrzeb.
Kiedy przyszliśmy na świat to właśnie dotyk mamy 
koił i dawał ciepło.
Dotyk rozluźnia. Budzi zaufanie
Kiedy go zabraknie. Ciało kurczy sie i zamyka.
zaciska we własnej skorupie.
Dotyk przywraca pierwotny rytm orgnizmu.
Wykonywany w czystej intencji bezwarunkowej akceptacji 
potrafi rozwalić beton
zbroi zapomnienia.
Jest fundamentem dobrych relacji.
Jest nicią przepływu uczuć.
Kiedy masuje często czuje, że własnie 
wtedy otaczam matczyną miłością 
Prowadzę za rękę po ludzkich bólach i tęsknotach.
Przypominam o potrzebach.
Moc dotyku otwiera na siebie, na swoją wrażliwość
Przypomina o tym, że nasze pragnienia są ważne.
Chcemy być kochani, ważni, akceptowani.
Dotyk, przytulenie są tak proste, zwyczajne.
A tak wiele osób ma blokadę na dotyk.
Troche może wynika to z kultury, że dotyk jest
kojarzony sexualnie, co jest jego mocnym zawężeniem
Czasem wycofaniem się z bliskości od siebie.
Hmm a im większe zapomnienie o sobie 
tym sztywniejsze ciało.
Bardziej zamknięte. Skurczone
Jakby zazbrojone. Przed życiem.
Przed szczęściem. Zaufaniem.
Czasem jeden dotyk dłoni czy ramienia
więcej wyraża niż milion słów.

***
Mój nowy gabinet Terapia duszy i ciała

będzie przeniesiony do pokoju obok

Właśnie tworzy się od podstaw.

Robota wre, aż huczy.

Najlepsza ekipa!

Ostatnio mam szczęście do ludzi.

Właśnie takich fachowców mi trzeba.

Chłopaki przeszli moje najśmielsze oczekiwania.

Posadzka zrobiona z precyzją lasera.

Tańczą, sprzątają, mają fajną muzę.

Przypomniałam sobie, że jeszcze jest hip hop

Zawsze go lubiłam

Ale energia się tu tworzy.

Wysokie loty gwarantowane!

Pełen power.

A że są pomocni jak na rycerzy przystało
to już nie wspomnę.

Życzę sobie i każdemu więcej takiej współpracy.

Z takimi mężczyznami można budować ten świat.

Na blogu wrzuciłam kilka sekund tej energii.
Jest moc!!!

***
Kobiety i mężczyźni
taniec częstochowa
Dlaczego kobiety potrzebują męskich pierwiastków?
By wzmagać swoją dynamike w działaniu,
by sprowadzić swoje projekty do materii, 
by były stymulowane twórczo,
by ich energia była podkręcana,
nastawione na efekt,
by nadać kierunek swoim działaniom,
by mieć ochronę.
Dlaczego mężczyźni potrzebują kobiet?
By mieli kogo uszczęśliwiać. 
By mogli  zobaczyć podziw w oczach kobiet.
By byli inspirowani, zasilani uczuciami 
I mieli, kogoś kto ciągle wierzy w jego potencjał.
Też by mogli ukoić swoje wojownicze zapędy,
by rozproszyć i wygładzić swoje wewnętrzne demony,
zwyciężać swoje własne wojny.
Świadoma kobieta swych mocy 
spojrzeniem, ciepłą myślą, szczerym oddaniem
podbija męską siłę do biznesu, do wyzwań.
On wtedy może być lwem
i zdobywać szczyty.
Inaczej męski wewnętrzny ogień
ma dużą siłe rażenia,
bez nadanego kierunku i formy pali i niszczy
na ogół siebie.
On potrzebuje kobiety, aby się wystudzić, a ją ogrzać. 
Kobieta, bez męskich pierwiastków jest bardzo subtelna,
bezwarunkowa, łagodna,
ale... nie wie jak ochronić w sobie te wartości.
Mężczyzna bez pewnej wrażliwości i z wypartą emocjonalnością
jest szorstki, schematyczny, zamknięty.
Trudno mu tworzyć relacje.
Rozumieć potrzeby drugiej strony.
Pierwiastki męskie i żeńskie
Każdy człowiek ma w sobie te dwie jakości.
Wiadomo zawsze więcej  tego co przynależne do płci.
Tak jak budowa ciała -
kobiece tkanki bardziej eleastyczne,
miekkie, z większą ilością wody.
Męska struktura zbita, zagęszczona,
twarda, intelekt osadzony w logice, konkrecie. 
Męskie i kobiece to dwie bardzo różne od siebie jakości,
które się wzajemnie mogę uzupełniać,przeplatać.
Współtworzyć 
i podnosić na wyższy pułap świadomości.
Potrzebujemy się nawzajem.
Potrzebne to co męskie i to co żeńskie, 
by razem tworzyć ten świat. 
Tam, gdzie oba te wydaje się rózne bieguny
się wzajemnie wspierają
tam panuje harmonia i wzrost
 
*** ***
Wolność duszy
 
Justyna zięba 2
Jako dusza każdy jest wolny
Wolny we własnych wyborach.
Podążania za tym, co go uszczęśliwia
 
Naturalną dążnością jest poszerzanie świadomości
Ubogacanie horyzontów.
Wszyscy tego potrzebujemy.
Wsłuchać się w siebie
I być w najbardziej spełniający sposób.
Podążać za tym co prawdziwe
 
To ziemskie schematy i programy 
Każą nam się wiązać i plątać
Składać przysięgi. Obiecywać
Często nieść na swoich barkach
Odpowiedzialność za czyjeś szczęście
 
Człowiek wolny i radosny 
nigdy tego od Ciebie nie zażąda
 
Bo wie, że to wbrew wszelkim
Prawom Wszechświata
 
Znam też inne  historie
 
Gdzie ludzie są sobie bliscy
Tak po prostu
Choć żadna logika na to nie wskazuje
to głębokie podobieństwo do siebie
Potrzeba bycia obok
Duży kontakt telepatyczny
Nawet jeśli się nie widzą
To przyciąganie działa
 
 
Serca wystukują podobny bit.
Mogą milczeć. 
Próbować zapomnieć o sobie
A myśli i uczucia wracają. 
Bo są żywe. Prawdziwe.
Natura życia zawsze wspiera każdy przejaw prawdy.
 

*** ***

justyna zięba 24

 Jestem bezmiarem obecności jakiej potrzebujesz

 

Wysłucham bez oceniania
Jeśli spotkam Cię w rozterce
Zobaczysz w moich oczach błysk

Wiedz, że on jest i w Tobie
Widziałam go wiele razy

Jeśli odwrócę na moment uwagę
możesz poczuć odrzucenie
Choć nie jestem jego nadawcą
Raczej lustrem które odbija obraz
To Ty na jakimś poziomie katujesz siebie

Jestem też błyskawicą
i mogę huknąć piorunem

Nadmiar ognia
schładzam
lodem

Bywam słońcem
I wiem gdzie nakierować swe promienie
Doświetlić Twój Geniusz
Którego Ty nie widzisz

Jeśli się zgubisz jak matka
prowadzę Cię za rękę
Będę obok

Jeśli przyniosłeś tęsknotę
Spojrzę za okno
Przypomnę sobie jakie treści zapisały moje ściany
Zobacze w nich obraz człowieka kochanego
który zrobił dla mnie wiele

Jeśli nosisz jakąś odraze
mogę pobudzić ją w Tobie mocniej

Intensyfikuję wszystko czym Jesteś

Spocznę uwagą na swoim oddechu
Poczekam cierpliwie co chce się z Ciebie wydostać

Iskra Płomień Pochodnia
Miliony szczęśliwych atomów

Traktuję ludzi tak jak sama
chcę być dotykana
Subtelnie i świadomie
Na pożegnanie dostaniesz dar
Tego kim jesteś
Byś trzymał go w dłoniach
Wiedząc kim jesteś
I dokąd chcesz dojść

Gdzie leży Twoje dobro
Kto może je wzmocnić

Jak smakuje niebo

I że ono jest możliwe
Tu na ziemi

Jeśli tak zdecydujesz

***

dusza

Cale życie tęskniłam.
Za bliskością. Tą metafizyczną.
Jak bardzo tęskniłam tak bardzo odpychałam te tęskniące części we mnie.
W końcu ziemskie życie nie zawsze mogło być takie rozmarzone.
Często trafiały mi się osoby mocno zamknięte na uczucia.
Czułam tę niedostępność.
I jakoś nauczyłam się funkcjonować w tej rzeczywistości.
Choć niezbyt czułam się zrozumiana i widziana taka jaka byłam
Jakby brakowało dla mnie przestrzeni
Bo byłam zbyt uczuciowa.
Zbyt otwarta.
Zbyt wylewna,
Zbyt idealistyczna.
Zbyt radosna.
Zbyt mądra.
Zbyt wszechstronna.
Zbyt sprzeczna

A ja zwyczajnie mam w sobie taką niebiańską bezwarunkowość
i wolność. I to jest naturalne.
A tam gdzie nie było otwartości nie widziałam sensu mówić o tym i się wycofywałam.
Mogłam z ludźmi być do tego poziomu, do którego byli gotowi mnie wpuścić.
Czy to jest w ogóle możliwe spotkać kogoś, kto zrozumie i potrafi się wczuć
w człowieka wpasować w jego potrzeby, aby on czuł się dogłębnie zrozumiany?
A wewnątrz mnie była ta pamięć idealnej, czystej relacji.
Bezwarunkowej więzi
Która przynosi szczęście, a jednocześnie daje człowiekowi wolność samostanowienia.

Nie wymaga. A cieszy się wspólnym byciem.
Jest obok, ale nie ma oczekiwań i warunków. Presji
Jest,bo ciągle wybiera być.
Towarzyszyć. Ucenniać się. Uzupełniać.

I dlatego robię, to co robię
Chcę spotykać się z ludźmi w prawdzie
Bez ocen. Niosę ten dar dla ludzkości
Bo kiedyś pozwoliłam sobie, aby zostało to we mnie obudzone.
Bo zostałam też obdarzona i przyjęta bezwarunkowo.

Totalna akceptacja bez wytykania, doceniająca za uwagę
I nic poza tymi jakościami nie może funkcjonować w mojej przestrzeni.

 

***

 

aromaterapia 3 czestochowa

 

Aromaty... Działają kojąco.
Już tyle ich zużyłam podczas terapii.

A ciągle nie mam dość.
Wprowadzają w mistyczny klimat.
Są egzotyczne. Są tropikalne i oszałamiające.
Leczą duszę Uzdrawiają ciało.
Mydlarnie. Przyciągają mnie jak lunatyczkę.
A jak już wejdę to jestem jak dziecko na odpuście.
Wącham. Przebieram. Euforie różne zaliczam. I biorę!
Te bardziej kuszące. Opamiętać się nie mogę.
Pieniędzy zostawiam sporo. Rozpusta totalna i odurzenie!

Dzika orchidea. Sandał. Czekoladowe marzenie. Paczula. Truskawka. Wanilia. Piżmo. Niezapominajka. Budyniowa rozkosz. Caffe late.

Niektóre uspokajają. Niektóre dodają iskry. Balansują. Energetyzują

A przed sesją...

Zamykam na moment oczy. Skupiam uwagę i intuicyjne tworzę kompozycję zapachową.
Specjalnie dla Ciebie.

***

Czego Ona pragnie?

Wcale nie tego, aby On został sprowadzony do roli bankomatu.
Choć bywa, że obojgu się tak wydawało.

Ona chce ostoji. Ciepła.
Nawet jeśli sama jest zagubiona.
Nawet jeśli nie może siebie znieść.
Nawet wtedy, kiedy się w niej gotuje.
Nawet jeśli nie umie mu o tym powiedzieć.
To i tak potrzebuje Jego silnego ramienia,
które jest jak pokarm.

Ona będzie go odpychać.
Bo jeszcze zmaga się w sobie.
Bo to, co się w niej dzieje
musi się wyładować i wypłynąć.
Latami hodowane pasożyty
na samym dnie brzucha dają popalić.
Są głośne i męczące.

Musi sama usłyszeć w jakich krzywdach nieświadomości tkwiła.
Co robiła sobie i Jemu.
On może się chwilowo odsunąć. Zdystansować.
Nawet wyprowadzić.
Ale jeśli Jego miłość zostanie przy niej.
Bez warunków. Terminu ważności. Oczekiwań.
Ona się wzmocni.
Stanie na własne nogi. I odnajdzie.

Bo będzie otoczona jego bezpiecznym kręgiem.
Bo będzie wiedziała, że On ją zawsze osłoni.
Że może skonfrontować się z własnymi cierniami.
A On poczeka.

Bo kiedy jej własne lęki zmrożą jej krew.
Ta energia okryje ją ciepłym kocem.
Jeśli utraci oddech
Ta siła będzie oddychać za nią.

 

***

 Kochani! Mam prośbę. Piszę dla Was. Bez Was moja praca nie byłaby tak owocna. Dlatego chcę wiedzieć czy tam po drugiej stronie jest jakaś żywa dusza? Jeśli moje pisanie do czegoś Wam się przydaje.  To dla mnie bardzo ważne. Chce wprowadzić małe zmiany na stronie i  zastawiam się co dalej z blogiem. Co Wam się przydało? o czym chcecie czytać? Chce wiedzieć jaka jest potrzeba pisania. Będę wdzięczna za każdy sms tel 502731601.

 

Kryzys w związku
 
"Ekstremalne wrażenia? Nie trzeba uprawiać ekstremalnych sportów. Wystarczy się ożenić". Mówił kiedyś Marek Piekarczyk. Lubię w nim tę bezpośredniość i szczerość. A swoją drogą ma racje. Dłuższe związki wywalają na światło dzienne wszystkie ciemne mroki. Te nieuświadomione. I po to ludzie się spotkali. Doprowadzają się do ostateczności. To jak mierzenie się z wrogiem. Albo padniesz . Albo odzyskasz wszystko czyli siebie. Choć walka nie jest tu potrzebna. Ale bez zrozumienia lekcji i stanięcia twarzą w twarz z własnymi słabościami niewiele się zmieni. 

 

Patrząc ze strony terapeutycznej to ludzie dobierają się na zasadzie swoich nieuświadomionych programów. I cały związek jest o wydobywaniu tych blokad i zrozumieniu ich. Partnerzy służą sobie bodźcami celem rozwoju samoświadomości i indywidualnego wzrostu. Wrażliwiec najczęściej przyciągnie tyrana, narcyza, aby nauczył się być również stanowczy i chronić siebie. Zazdrośnik zostanie zdradzony, aby mógł zmierzyć się z tymi emocjami i jakoś je przetrawić. Ofiara przyciągnie kata, aby wreszcie powiedziała "dość" i stanęła na własne nogi.

 

A idąc jeszcze głębiej. Jaka gra toczy się w ich głowach, że na zewnątrz spektakl musi zostać odegrany. Gdzie jeszcze siebie tyranizują? W którym obszarze zdradzają  siebie? Swoje wartości i odpowiedzialności przed sobą? Jak bardzo katują siebie rzeczami, na które dawno nie mają ochoty? Gdzie pozwalają siebie wykorzystywać? Gdzie jeszcze nie czują swojego potencjału, że muszą tańczyć tak jak komuś sie podoba?  

 

---------

 

Jeżeli chodzi o związki to tylko sesje indywidualne. W kryzysie, najczęściej sprawa jest tak zaogniona, że lepiej dla wszystkich, aby pracować oddzielnie. Bo w związku  i tak każdy musi zajrzeć w siebie. I wypełnić swoje deficyty swoją uwagą.

 

 

 

***

Fazy terapii

* Myślisz sobie ten świat jest nie do przyjęcia, praca, dom, samopoczucie. Wszystko nie tak. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś w jakiejś ciemnej dupie.

* Aż zauważasz, że to nie świat jest chory, a Twoje programy. Twoje mechanizmy postrzegania świata zdeterminowały Twoje dotychczasowe życie. Mechanizmy wyniesione z domu, z kultury, z własnej interpretacji świata.

* Zaczynasz rozumieć , że dzieciństwo dalekie od ideału, traumy, oczekiwanie miłości partnera to próba wypełnienia sobie braku "niedokochania" z dzieciństwa ale nadal pustka

* Czasem przychodzi punkt zwrotny, w którym wszystko się rozsypie. Taki rodzaj mocniejszego bodźca. I już nie możesz uciekać od siebie.

* Postanawiasz coś z tym zrobić. Idziesz do psychologa. Ok w głowie rozumiesz dlaczego wszystko tak się poukładało.

* Ale jest na tym pozostaniesz nie uwolnisz się od bólu. Bo ciało nadal nosi go w sobie.

* I w każdej sprzyjającej okazji stare stresy wybiją ze zdwojoną siłą.

* Cierpienie. Trzeba przepuścić przez ciało. Przez serce. Poczuć wszystko. Dożyć stare emocje, utulić rany. Tam jest dużo starego lęku i bólu.

Potraktować siebie tak jak własne dziecko kiedy płacze. Dokładnie tak. 
I to wymaga odwagi. Generalnie gratuluje każdemu, kto staje sam dla siebie. Do tego dorasta się czasem długo. Ale jeśli to zrobisz dla siebie już nic nie będzie straszne.

Wzmocnisz się . Uwolnisz się. Odzyskasz spokój. Odzyskasz siebie. Radość w oczach. To będzie siła, która będzie Cię stanowić.

- Pójdziesz przez życie w wolności umysłu. Z otwartym sercem. W poczuciu bezpieczeństwa.
Odzyskasz siebie prawdziwego. 
Bo cały czas o to chodziło.

Wyjątkowo dobrego dnia

 

***

Zwyczajnym być

WP 20180712 17 34 30 SelfieWP 20180713 19 36 33 Selfie
 
 

Popołudnie leniwe. Zwyczajne. 

Szarlotka w piekarniku.  

Z owocami leśnymi

Mam 45 minut. To dobry czas. 

By pisać o tym, że

lecą francuskie piosenki

mój aparat na zęby gdzieś na umywalce, 

a zgryz na wolności.

O tym, że zaczynam rozumieć konie, 

że lubią być w swoim stadzie.

Razem jeść. Miziać się. Przechadzać. 

Tak sobie zwyczajnie być.

Że nie zawsze trzeba mieć full energii i bawić ludzi.  

Można sobie być takim zwyczajnym. 

Skromnym. Prawie bezszelestnym.

 

 ***

 

Życie bez bólu i stresu -  Automasaż Rolowanie Rozciąganie

 (więcej zdjęć tutaj https://www.facebook.com/pg/masaz.moc.dotyku/photos/?tab=album&album_id=1920411597978989)

WP 20180710 20 24 31 SelfieWP 20180710 20 21 26 SelfieWP 20180710 20 19 40 SelfieOstatnio przychodzą do mnie ludzie, którzy lubią mieć swoje narzędzia na poprawę samopoczucia. I uczę ich z przyjemnością. Cieszy mnie to ogromnie i chętnie pokazuję sposoby na usuwanie bólu i stresu. Sprawdzone, skuteczne i natychmiastowe. Często jestem pytana " jak ja utrzymuję swoją formę?" Proszę. Właśnie tak.

Jak znudzą mi się jedne ćwiczenia wymyślam sobie nowe. Ale automasaż jest narzędziem uniwersalnym. Tak samo jak rolowanie, rozciąganie. Skupianie uwagi na oddechu.

Jak się przepracuję. Jak wstaje "połamana". Jak potrzebuję się zregenerować. Jedno jest pewne. Dzień, w którym robię cokolwiek dla mojego ciała jest na wyższych obrotach i wyższych lotach. Lepiej się układa. Mam więcej energii i życia.

Mówię Wam to ja . Królik doświadczalny.

Jeśli też lubicie być niezależni pytajcie jak można sobie pomóc samemu. Problemy są od tego, żeby je rozwiązywać. A ciało od tego, aby nauczyło nas instrukcji obsługi.

 

***

Skąd stresy, bóle, choroby, napięcia?

 

A pamiętasz moment kiedy miałeś dość? Może trudno było określić czego? Kogo? Że coś tu nie gra.

A że chwilowo rozwiązania nie znajdujesz. Albo trochę przeczuwasz jaka zmiana nadciąga, ale na ten moment przerasta Cię ta odpowiedzialność, konfrontacja. Latami budowany wizerunek miałby się rozsypać? 
W ostateczności postanawiasz jednak jakoś przetrwać, przetrzymać, zacisnąć się w sobie i dać radę.

Kupić nowy gadżet, ciuch, zajeść, zagłuszyć. Chwila zapomnienia. Przecież ostatecznie inni mają gorzej. 
Wewnątrz coś się w Tobie kurczy, spina.

Stres nie idzie gdzieś tam. Wchodzi w ciało. W narządy. Powięzi. Mięśnie. Przecież ciało to Twój wierny sługa. Służy Twoim wyborom. Kijowe, bo kijowe, ale ono przyjmuje je bez oceny jak wierny małżonek. 
Kocha Cię ponad wszystko.

Nadal nie opuszczasz toksycznycj sytuacji. Napięcie rozgaszcza się coraz bardziej i głębiej. 
To jest ten moment, kiedy robisz sobie krzywdę. Bo właściwie to tylko Ty wiesz jak chu... się czujesz.

Im dłużej nie nic z tym nie zrobisz tym głębiej stres narasta. Może uda Ci się zapomnieć. Na jakiś czas ogłupić siebie. Ale ciało nie zapomni. Możesz próbować oszukać umysł.

Ciała nie.

Mięśnie, powięzi, narządy nie dopuszczają świeżej krwi , tlenu. Tak powstaje zastój. Brak krążenia. Brak odprowadzenia martwych komórek. To miejsce robi się zazłomowane toksynami. Staje się jakby "nieczynne". Odcięte od reszty obiegu życia, tlenu.

Kiedy dotykam tych miejsc. Jej! Niektóre aż pulsują zatorem. Pod palcami uczucie jakby dotykać skał. Nie ciała. 
Pulsowały bólem emocjonalnym i fizycznym.

Czasem podczas dużego skupienia widzieliśmy ich emocjonalne odpowiedniki. 
Miały przerażone wrzeszczące twarze czarnych trupów.

A to, co dzieje się w ciele. Wibruje, emanuje i wpływa na całokształt życia i samopoczucia

Ostatecznie nie da się uciec od tego, co trudne. W taki czy inny sposób wypłynie.
Przecież jako dzieci rodzimy się z miękkim , elastycznym ciałem. Robimy szpagaty. Nawet jak się wywrócimy to jesteśmy bezpieczni.Bo bez lęku.

Napięcia to balast nazbierany po drodze.

 

 ***

Wrazliwi...Empaci...

 

Bo wrażliwi, empatyczni tak mają, że wchłaniają jak gąbka emocje i atmosferę, w której funkcjonują. A potem to trawią, przetwarzają. Piszą o tym, albo śpiewają, tańczą , malują, rozmawiają. Gotują z tym. Jeżdżą samochodem z tym. Patrzą w niebo o tym. Są jak katalizatory. Potem jakoś musza to z siebie wywewnętrznić, bo ilość danych jest duża i sięga głęboko i może być również obciążająca. Zależy jakiej strawy emocjonalnej się najedzą.

DSCF0771

***

Indywidualizm

 

WP 20180224 13 58 48 SelfieWP 20180203 20 54 50 Selfie1DSC 0793DSC 0952DSC 0872WP 20180319 22 20 41 Selfie

Hm mieć artystyczną duszę. Być wędrowcem i poszukiwaczem. Chcieć więcej. Ponad to co znane. Przełamywać tabu. Wnosić słowa, tam gdzie większość milczy. Wystawiać się na ocenę. I ta ciągła wątpliwość. Ilu Cię polubi? Kto zaakceptuje? Do kogo trafisz? Chyba wszyscy "inni" w jakimś stopniu się z tym mierzą. Bo masz totalnie niestandardowe pomysły. Poznałeś różne oblicza życia. Poznałeś różne szufladki, ale żadna na dłuższą metę nie była Twoja. Bo rutyna przestaje Ci wystarczać. Bo nie chcesz się skurczyć i zamknąć w swoim świecie. A opór jest. Bo sporo czujesz . Wzbudzasz ciekawość, bo jesteś taki "egzotyczny", "odjechany po swojemu", otwarty na rozmowę. Pewnie, że łatwiej byłoby być w swoich znanych, choć niewygodnych starych kapciach. Tylko czy nadal będziesz mógł spokojnie patrzyć w swoje oczy i wiedzieć, że nie zawodzisz siebie? Że nie zabrakło odwagi. Że zrobiłeś wszystko, aby to życie miało wartość. Dla Ciebie i dla świata.

Temat pokazywania swojej odrębności. Bo jak masz tak mniej więcej jak statystyczny Kowalski. Mąż, dzieci, wtapiasz się w tłum i żyjesz jak wszyscy. A co jeśli Twoje życie już od samego początku kształtowało się inaczej? Ty byłeś kształtowany inaczej. Życie wymagało inaczej. Byłeś kapustą pośród marchewek. Kubusiem Puchatkiem w bajce o Spidermanie. I wiesz, że nie jesteś taki typowy. Ilu Cię zaakceptuje? Ilu zrozumie? Wydaje mi się, że my idący swoją drogą, albo ścieżką, którą sami tworzymy, sami musimy sobie wydreptać szlaki swojej wolności. Odważać się za każdym razem. Przełamywać stereotypy. Swoje lęki przed oceną. Tu nic nie jest dane raz na zawsze. To ciągła praktyka. Wystawiać głowę. Choć nie zawsze odbiór taki jak by się chciało.

A może ktoś też tak ma?

Wyjątkowo owocnego dnia

***

O zmysłowości. Rozpiętym guziku. I moich nozdrzach

 

 

Środa. Pachnie deszczem. Moja pani ortodontka zachwycona jak ząbki ładnie się układają. W sumie ja też z siebie zadowolona. A moje zęby to już wybitnie!
I nowe doniczki będą.
I poduszki na ławkę również się cieszą,bo będą mi umilać herbatkowo-podwórkowe spotkania.

Jeansowe trampki przemierzyły trochę Częstochowy.
Chodziły sobie po Tesco. I co?
I wow! Męski zapach minął mnie tak wnikliwie, że właściwie to chwilowo nie mogłam się skupić na liście zadań. Jej! Jakiej liście zadań? Na niczym nie mogłam się skupić.
Przesiąkłam i przepadłam. Na amen.
Pamiętam tylko granatowe spodnie. I tenisówki. I najważniejsze! Białą koszulę z niedopiętym guzikiem.
Na torsie. Działała na wyobraźnie... działała.
Taaaa... Życie singla. Już prawie zapomniałam o tym jak pachną i wyglądają faceci.
A to zdarzenie przeniosło mnie chwilowo w inny wymiar.
Bycie sensytywnym jednak ma swoje uroki. Już z daleka go wyniuchałam.
Ten zapach znaczy się. A był taki, że chciałoby się wodzić węchem. I pójść za nim. I w duchu się śmiałam do siebie, bo koleś zupełnie nieświadom, że padł ofiarą węchu mego. Każdy jego ruch był chwilowo śledzony przez moje nozdrza...
I przypomniał mi coś. I z rutyny wyrywał. Znam ten zapach. Bardzo dobrze. Kiedyś był to czarny addidas. Miałam bzika na jego punkcie. I czerwona

 

 

lacosta. Ona też mi robiła zamieszanie. Charakterna. Zadziorna. Hipnotyzująca.

Elegancki pan zniknął gdzieś pomiędzy półkami. A ja wróciłam do swoich powinności. Zakupy zrobione. Z kasjerką się śmiejemy. Dzieci bawią się na karuzeli.

Pacze i pacze. I stoi. Właściciel tego torsu. Koszuli. I zapachu. I całego zamieszania.
W kolejce za mną.
Z mega wielką butelką wódki i colą. Moje nozdrza szybko się opamiętały. Oprzytomniałam! Czar prysł.
Koniec tescowych zmysłowości. Było miło.
I myślę sobie.
Dobrze,
że są momenty,
że fajowo mieć rozwinięte zmysły,
i bujną wyobraźnie
i pobawić się chwilą.
W taki całkiem niewinny sposób.

Wracam do domu. Po szybie leje się deszcz.
W aucie nadal pachnie całkiem zadowalająco.
Bazylia tym razem.

A wy panowie wyciągajcie wnioski. Niech ten świat będzie zmysłowy też.
Rozpinajcie te guziki koszuli.

Ps. A poza tym to mam jakiś pierdylion wątpliwości, czy aby pisać o tym.
I jak zostnie to odebrane? Co pomyślane o mnie? Jak ocenione?
No mój wewnętrzny hejter widze całkiem w formie. I daje o sobie znać jeszcze
Ale cóż czasem trzeba się odważyć. I pomimo własnych lęków zrobić krok. Niestandardowy. Głupi. Naiwnie Infantylny. Dla zabawy. Ot tak sobie.
Też jeszcze się tego uczę. Przełamywać własne kompleksy i wyrażać siebie.
Przez własne cienie w stronę słońca.

Bo przecież jest szansa, że jutro spora część męskiej populacji rozepnie guziki i świat bedzię piękniejszy, Ich osobiste kobiety szczęsliwsze i wszystkim nam będzie wesoło.

Zabawnych snów.

 

***

Życie jest jak jazda po drodze.

 

justyna zięba 29

Ty jesteś kierowcą.
Podejmujesz decyzje na podstawie obecnych danych.


Prowadzisz Ty, ale nie jesteś sam.
Współtworzysz drogę.
Przewidujesz ruchy współuczestników.
Bierzesz odpowiedzialność za całokształt.

Rozpędasz się i zatrzymujesz.
Zmieniasz biegi
Czasem stoisz w korku.
Wtedy uczysz się cierpliwości.
Planujesz, domykasz jakieś tematy.

Bywa że ktoś zastawi Ci widoczność.


Czasem w długiej trasie,
aby nie popaść monotonię
dodajesz nieco dynamiki.

Zawsze możesz też zmienić kierunek.
Najlepiej słuchać własnej nawigacji.


Droga bywa wyboista. Bywa równa
Są i zakręty. I skrzyżowania.
Światła zielone. Czerwone.
Góry, doliny. Ładne krajobrazy.
Zwyczajne i szare.
Jeździsz ze słońcem i w cieniu.

 

A jak ja mam się jako kierowca ?
Lubię jeździć. Balansuje mnie jazda.
I zawsze wnosi świeżość.
Nawet jeśli tą samą drogą to nigdy nie jest tak samo.
Bo ja już nie jestem taka sama.

Przemieszczania daje inne spojrzenie.
Poszerza patrzenie.
Jest w pewnym sensie terapeutyczne i rozwojowe.
Skupia uwagę. Czyści myśli.
Muzyka zabiera w nieznane zakątki duszy.
Zmienne widoki. Wolność i przestrzeń.
Kreatywność pracuje
Coś się kończy. Coś zaczyna.
Jest łącznikiem pomiędzy.

 

Doświadczasz też sporo życzliwości.
Najwięcej wtedy, kiedy jesteś mocno
spójny w sobie i zbalansowany.

Ludzie reagują na jakość, jaką akurat emanujesz.
Kiedy masz kiepski dzień lepiej odłożyć prowadzenie.
A pozwolić niech się wewnętrze paskudy przetrawią.

 

Bywa ze pole manewru jest niewielkie.
A jakoś przejechać trzeba.

I mimo doświadczenia łapiesz sie na drobnych błędach.
Bywa, że grunt niepewny,
widoczność, słaba, a droga wymaga, by jechać dalej.

W sumie to każdy mierzy się z jakimiś swoimi słabszymi punktami.
W życiu. Na drodze. W sobie.

 

Droga może zmienić jakość Ciebie jeśli świadomie ją przeżyjesz.
Każdą drogę da się przejechać. W różnym tempie.
Z różnymi skutkami. Z różnym wysiłkiem.
Ale jak już dojedziesz.
To wiesz, że wysiłek był wart ceny jaką Cię kosztowała.

 

***

 

Właśnie takie momenty

 

Te momenty. 

Lubię i Potrzebuję

Są jak niezapowiedziana.

wizyta dobrego kumpla.
Myśli Ci gdzieś krążą.
Po dalekich orbitach.
Przeszłych. I tych, które mają nadejść.
A momenty są w "tu i teraz" .
Bo właśnie nadeszła świadomość,
że teraz chcesz lepiej
Żeby było żywe. To "teraz".
Nieautomatyczne. Niezagłuszone. Świadome.
W tym co już trochę znasz

Po nowemu.
Inaczej
Ku życiu. Ku lekkości. Ku świeżości.

 

***

 

Oczy chcą juz spać

 

WP 20180506 19 46 37 Selfie

 

Oczy chcą już spać. 
Ale w duszy. 
Nowe . 
I ono wcale nie chce kończyć tego dnia. 
Nowe widzi  możliwości. 
Chce więcej! 
Choć nie ma gotowych scenariuszy. 
Ale wie, gdzie ogień dogasa. 
A gdzie chce rozniecić żar. 
Wie jak chce się czuć. 
Wie też, gdzie utknęła. 
Gdzie trzeba dynamiki. 
Nie teorii. Nie wiedzy. 
Działania. Tylko sami możemy siebie podnieść. 
Dołożyć bitu. Ukierunkować. Potrząsnąć. 
Do-energetyzować. 
I zbudować.

 

***

Hej dzieciaki Robaki!

 

 
 WP 20180601 14 09 41 SelfieWP 20180601 12 12 34 SelfieWP 20180601 12 11 50 SelfieWP 20180531 11 05 09 SelfieWP 20180531 11 03 21 Selfie
 
 

 

 

Pamiętamy jeszcze czasy dziecięcych wybryków? Co tam kto przeskrobał? Mnie możecie powiedzieć. Obiecuje, że  zachowam dla siebie.

Bo czasem trzeba zrobić nowego... Choćby na głowie. Jak w głowie za trudno i wtedy człowiek ma przeświadczenie, że jakoś ogarnia swoją rzeczywistość.

Poza tym można objeść się zieleniną z ogródka i rzodkiewkami eko-robaczywkami. 

Chyba zacznę rozdawać koperek i szczypiorek jako bonus do usług.

Byłąm też odwiedzić kwiatki. Widzę, że moja lawenda bierze się za  rozkwit. 

Coś tam poćwiczyć, przeoddychać i pomóc ciału w przemianach.

A co w terapii? 

 

Czyszczenie pamięci komórkowej, aż z układu nerwowego wypełzają stare śmieci.  Schodzą z nas programy relacji toksycznych, uzależniających, starych lękowych. Ale nim się rozpuszczą to jeszcze dają o sobie znać. Np. pulsowanie pod prawą łopatką i ogólnie w prawej ręce, albo i w głowie.

 

Pozdrawiam kolorowo

 
 
 ***
Historie zapisane w ciele
 
Czemu piszę tyle o emocjach? O uczuciach? 
A mniej o ciele.
Bo pracując z ciałem docieramy do sedna problemu. 
Tym sednem właśnie są uczucia.
Niechciane. Niewygodne. Niewypowiedziane. 
Czasem ciągniemy rodowe przekonania. 
Bardzo często nieświadomie. 
Automatycznie reagujemy, bo nie znamy jak można inaczej. Rodzinne konflikty. Zależne relacje. 
W obawie, że utracimy czyjś szacunek. 
Albo sprawimy komuś przykrość. 
Kiedy pracujemy z ciałem. Tam zawsze siedzi jakaś stara historia. Stres. Cierpienie.
Kiedy pozwalamy sobie przepuścić przez ciało,  
przetrawić emocje, zmetabolizować je ciało również rozpuszcza ból. 
I pozwala pójść dalej. 
Oddać odpowiedzialność temu do kogo ona należy.
Udaje się tam, gdzie każdy jest gotów ponosić konsekwencje swoich decyzji, wziąć odpowiedzialność za swoje obszary.
 
***
 
Odwaga u meżczyzn to zaglądanie też w swoja duszę
 
- Nie wiem co mi jest. Ale widzę, że doszedłem do ściany.
Sypie się Wszystko. Sypie się ja i moje życie.
Przyjeżdżał  100 km.
Mówił, że nigdzie się tak nie resetuje jak tu. 
Zawsze nabiera sił. Cisza. Las. Akceptacja. Słowa prawdy.
Muzyka. Jak w innym świecie. 
 
Zrobił wszystkie badanie. Nic medycznego nie znaleziono.
A ból w klatce nie dawał żyć.
W małżeństwie też kiepsko.  Brat niedawno zmarł.
A to właśnie z nim najwięcej rozmawiał. Zawsze dobrze się dogadywali.
Siadali na ławce i razem palili i to dawało chwilowe wytchnienie od bólu.
 
Kładzie się na stół. Dotykam klatki piersiowej.
Faktycznie czuje ciężar. I taki uwieziony, ale bardzo głęboko.
Pulsujący. Prawie jak wołający o pomoc.  Jakiś stary smutek. Niemoc.
Niezgoda na słabość. Walka ze sobą.
Zatrzymuje tam swoje dłonie. Płuca. Brak przestrzeni.
Ciężki oddech. Okolica wątroby.
Napięta do granic wytrzymałości. 
Sporo toksyn. Jakby kłęby zbitych zastojów.
 
- Oddychaj i czuj. Nie oceniaj. Każde odczucie jest dobre.
Po prostu pozwól sobie czuć. I zobacz to,  co było trudne.
Czego nie chciałeś uznać. Zobacz siebie ze wszystkim co teraz nosisz w sobie.
To bardzo właściwe. Potrzebujesz tego. Potrzebujesz siebie. To czego szukasz jest w Tobie.   
 
Oddycha ciężko. Troche walczy. Troche nie chce przyjąć ,
ale w ostateczności poddaje się. Łzy płyną. Odpuszcza kontrolę. Poddaje się sobie. 
Oddycha wreszcie przeponą, brzuchem.
Czuje ulgę. Ciało już luźniejsze. Oddech lżejszy. 
Pod tym ciężarem znajduje jakąś siłę. 
 
- Teraz rozumiem. Po co wszystko. Gdyby nie ten ból.
Nigdy nie znalazłbym tego, co straciłem na jakiś czas.
Ten spokój. Kiedyś go miałem. Ale gdzieś po drodze zgubiłem.
Zapomniałem o sobie. Szukałem wszędzie. Byle nie w sobie.
Jak był na ostatniej sesji podzilić się zmianami. Pól domu wyremontowane.
Z żoną jeszcze nie jest dobrze. Przypomniał sobie, dlaczego to właśnie z nią chciał spędzić życie.
Była taka jaką sobie wymarzył. Była warta, tego, aby o nią zadbać i odbudować związek.
Kiedy stracił kontakt ze sobą, stracił i kontakt z nią.
 
Zostawił prace, w której się dusił. Patrze na oczy.
Widze błysk. Plecy proste. Kroki swobodne. Ciało eleastyczne. Faktycznie wygląda młodziej. 
Czasem życie właśnie tak przyciśnie do ściany. Bólem. Chorobą.
Aby wreszcie spojrzeć na to, co było trudne.
Przeżyć. Przepłakać. I wrócić do siebie. Potem do życia. Do ludzi. 
 
- Nie wiem jak to zrobiłaś, ale czuje jak bym znów miał 20 lat.
 
- Ja też nie wszystko rozumiem.  Wiem jedno. Tam gdzie robi się krok ku swemu szczęściu Wszechświat sprzyja.
Stawia na drodze pomocnych ludzi, dodaje wiary, wspiera, prowadzi proces terapii przez mnie w najlepszym możliwym kierunku.
 

***

Pozwolić sobie na zachcianki

 

WP 20180520 18 01 53 Selfie

Mój dzień dziś zdecydowanie na słodko. 
Objadłam się łakomczuchami, poprawiłam petitkami.  
Jakież one dobre... 
A już myśłałam, że będę taka vege. 
Czyste jedzenie, czysta świadomość 
i wogóle zero konserwanta. 
Tra la la la.  Nie ma szans! 
To byłoby zbyt nudne. 
Cosik  się w systemie poprzestawiało 
i wraca dawna Justyna. 
W tej wersji też ją lubie. O jak dobrze! 
Ta, która ma swoje zachcianki i pokornie się im poddaje. 
I ma w tym dobrą zabawę i balans.
Jak ma ochote to se odpoczywa od wysokich wibracji.  
Chodzi przejedzona. 
Przesłodzona.  Nieco kwadratowa. Ale szczęśliwa! 
A że na ten czas to właściwa droga 
Jest potwierdzenie.   Klient - cukiernik. 
Odważnie słuchający siebie. 
O jak dobrze, że są takie unikaty na tym świecie.  
Bo czasem to człowiek sobie myśli, 
że taki dziwny się urodził i mało kto go rozumie.
A to nie jest prawda. Unikatów jest więcej.
 
Niech i Wam będzie słodko!
I swojsko. Tak jak lubicie
 

 

*** ***

Psychosomatyka ciała

justyna zieba0

Która noga silniejsza? Stabilniejsza?

Prawa - pierwiastki męskie. Logika, konkret, decyzyjność, odpowiedzialność, relacja ze światem zewnętrznym, mechanizmy obronne, działanie, mężczyźni w rodzie, relacje z mężczyznami,

Lewa. Kobiece. Relacja ze sobą, uczuciowość, łagodność, wrażliwość, relacje żeńskie, kobieca moc, relacja z matką, okazywanie emocji, miłość własna, akceptacja, relacje z kobietami, płodność w pomysły, kreatywność, praktyczne podejście

 

 

***

 

Energia męska ojcowska.
 
 
Prawie wszyscy wywodzimy się z domów, gdzie te wzorce nie funkcjonowały dobrze.
Cóż rodzice dali nam to i dali tyle ile umieli. Jak sami zostali nauczeni.
Ojciec czasem nieobecny, niedostępny emocjonalnie i uwagą. Czasem sam zagubiony, albo pochłonięty przez nałogi.
To nasza robota stawać do swojego życia i uczyć się go.
Jak sięgam pamięcią wstecz życie w ten sposób przygotowywało mnie, 
abym nauczyła się ufać sobie i działac po swojemu. Abym odnalazła w sobie te męskie i ojcowskie aspekty.
Być gospodarzem domu. Decyzyjność. Wyzwania. Sprawy techniczne i bezpieczeństwa. Jakoś ostatnio czuje, że ta jakość się bardziej manifestuje.
Im więcej słońca tym bardziej te męskie obszary chcą się pokazać.
Cała sztuka to wdrożyć to w życie. 
Jak zadbam tak mam.
Trochę się przebudowuje, troche wchodzi na wyższy poziom zrozumienia i stosowania. Trochę zlewa w całosć, tego co wypraktykowane do tej pory. Wiesz, że masz liczyć na siebie. To porządkuje patrzenie na siebie i świat. 
Wiesz, że ciągle się uczysz. Nie od razu wszystko idealnie się udaje. To proces, coś trzeba udoskonalić, coś przeorganizować, dodać jakiś element i jest git, działa. 
W niedziele wracałam znad zalewu i poczułam ten fajny przypływ męskiej adrenaliny. Lubie ją. Głośna muzyka, mijane obrazy, przestrzeń. Nowe miejsca, nowe wrażenia, nowe twarze. Świeży oddech. Ruch. Sport. Dlatego tak lubię opuszczać rytynę, wychodzić z zastoju. Ćwiczyć swoją odwagę. Widzieć swoje funkcjonowanie poza tym, co znane i bezpieczne.
Ojciec jest tym , który zabiera do świata. 
Patrzy bardziej dookoła, perspektywistycznie, przyszłościowo, pokoleniowo. Pierwotny facet siedział przy ognisku i pilnował obejścia, chodził na polowania. Ochraniał domostwo. Dla jego dobra.
Ojciec jest tym , który z troski podsyca do działania, do opuszczenia znanego terenu. Wiele tematów właśnie  można załatwić na tej jakości. Działanie. Konkret. Dobrze rozumiana siła, która jest sprawcza. Umie być stanowcza, zdyscyplinowana i konsekwentna. Selekcjonuje, co potrzebne, co nie. Co warte uwagi, co bez sensu.
Przygląda się  i obserwuje człowieka. Albo wpuszcza człowieka na podwórko, albo nie. Używanie dobrze pojętej władzy. 
Chcesz godnego traktowania - pokaż, ze sam jesteś uczciwy. Jeśli nie masz czystych intencji mądry ojciec nie wpuści Cię do domu.

*** 

justyna zięba 21

 

Być wrażliwym wcale nie jest łatwo.
To dar i odpowiedzialność.
I właściwie dopasowanie sposobu życia.
niektóre miejsca już nie są dla mnie
duże skupiska ludzi, fałsz, zakamuflowana prawda
przypudrowana toksyna, nieczysta intencja
Wyczywam to na odległość.
Nim nauczyłam się chronić siebie
i uczyć ludzi odpowiedzialności za siebie
Wiele razy przeklinałam to swoje "czucie".
Wiele razy się nadużyłam, zbyt mocno się angażując

w pomaganie.
Kiedy ludzie bali się zaglądać w swoje
lęki i nieuleczone rany.
Często nawet nie byli świadomi tego co mają w sobie wyparte.
Wielu uważa, że wszystko ok z nimi.
Cóż, skoro poznałam całość siebie
To co dobre i to, co trudne
w każdym człowieku też widzę wszystko.
Oj niewielu znam takich z czystą emocjonalnością.
Pojedyńcze przypadki.
Czujesz wszystko 10 razy bardziej.
Ból człowieka jest chwilowo Twoim bólem
Pamiętam jak pierwszy raz po maturze
będąc w odwiedzinach na oddziale ortopedycznym
poczułam każde złamanie na sobie i stres z tym związany.
Wyszłam stamtąd roztrzęsiona i przerażona

Już wtedy wiedziałam, że to nie będzie łatwe.

Uczyłam się

Ufać człowiekowi, choć wielu zawiodło
Nadal rozumieć ludzi.
Wiedzieć, że oni zostali skrzywdzeni
Nie po to, aby przyjąć rolę ofiary
ale aby się z niej wyzwolić.
I nadal patrzyć na każdego czystym okiem.
Choć on patrzy na Ciebie poprzez swoje
krzywe przekonania.
Mało tego! wielu próbuje Cię wciągnąć w swoje
bagno.
czasem pełnię funkcję lustra i ktoś patrząc na mnie widzi swoje niedociągnięcia.
Wielu chce mieć w Tobie przyjaciółkę
Choć sam nic dobrego nie wnosi w moje życie
Najczęściej chcą się "wyrzygać emocjonalnie"
podgryźć trochę słodkiej energii błogości
i sobie pójść chwilowo lżejsi
nie biorąc odpowiedzialności za rozwiązania swoich problemów
Już nie jestem taka bezwarunkowa, nie otaczam matczyną miłością
Cóż oduczyłam się już być pralnią cudzych brudów
Inaczej pracuje z ludźmi. Znalazłam w sobie energię ojcowską,
która motywuję, dodaję wiary i wzmocnienia, ale i wymaga.
Przede wszystkim odpowiedzialności i dojrzałości emocjonalnej
I prawdy. Tak jest zdecydowanie lepiej

 

*** 

justyna zieba.5

 

 

***

fragment sesji
niesamowita historia dwóch dusz
 
 
Spotykali się nad brzegiem jeziora
Spacerowali Pluskali się 
On pokazywał jej nowe miejsca
Ona z podziwem dla jego sprytu
Podążała za nim. Imponował jej.
Energią. Iskrą. Inteligencją.
Był taki Wszechstronny.
Podziwiała jego oczy. Krystalicznie niebieskie
Nigdy takich nie widziała. Były jak  kosmiczny rozbłysk
Ciągnęło ich do siebie.
 
 
Choć oboje bali się
Że się zakochają. 
I nie będzie już odwrotu.
Oboje tak samo wolni. Tak samo zwariowani.
Tak samo spragnieni.
Budzili w sobie najgłębsze żądze.
Ona musiała wyjechać. Troche im ulżyło. Wiedzieli, że są dla siebie tak samo niebezpieczni. Że to, co ich łączy wymaga decyzji. Takiej, w której stawiasz na jedną kartę. Takiej, w której rzucasz się na głeboką wodę. W przepaść. Albo popłyniesz. Albo... utoniesz. 
Żegnali się szybko. Bez wzruszeń i obietnic. Z milionem niedopowiedzeń. I pytań. Już wtedy wiedzieli, że będą tęsknić za sobą. Już wtedy wiedzieli, że wydarzyło się coś, co nie pozwoli im zapomnieć o sobie.
Ale było coś ważniejszego
Czysta przestrzeń. Wewnętrzna konfronacja ze sobą. Że cokolwiek się nie wydarzy
będą wiedzieli , że to  warte było. Każdego rozstania. Każdej tęsknoty. Niespełnionego pożądania. I totalnej zgody na siebie.
W myślach on całował ją tuż pod powieką. 
By wiedziała jak bardzo jest mu bliska.
Jak chciałby ją uwieść namiętnością.  
 Ale nie taką zwykłą.
Taką, która płonie ogniem pożądania, 
I w obliczu jej delikaności
zamienia się w czułość. 
W coś czego nie rozumie. 
Ale nie umie się przed tym obronić. 
Gdzie nie spojrzy. Widzi ją.  Słyszy ją.   Dotyka oddechem. 
Czuje ją całą na sobie . 
W sobie. 
Wszędzie. 
 
Nie powie jej wszystkiego. Bedzie obok. 
Czuwał i osłaniał.
Dlaczego?
Bo chce, aby ona zapytała swoich najgłębszych pokładów
czy go przyjmie. Czy jest właściwy dla niej.
Czy jest tym , na którego czekała
Czy On jest tą jakością, którą ona chce oddychać.
Czy ma taką przestrzeń, która potrafi być dla niej ochroną .
Bliskością i Siłą.  
Czuwającą. Troskliwą. Stymulującą. Osłaniającą.
A jednocześnie pozostawi pole dla jej odczucia.
By nadal była twórcza.
By on jej nie spowolnił
By zawsze umiał wzmacniać jej piękno
 
By z wszystkich możliwych opcji
Wybrała Jego.
 
 
takie mądre historie znają nasze dusze
Jeśli ciekaw jesteteś co Twoja dusza ma Tobie do powiedzenia
porozmawiaj z nią
ps zapisy na sesje tylko telefonicznie
 

***

Te podróże wewnętrzne ... Uwielbiam!

 

 WP 20180319 22 01 04 Selfie1

 

Szukasz pomysłu na siebie?

Sposobu na życie? Lepszej jakości?

A czy pamiętasz o swoim WEWNĘTRZNYM GENIUSZU ?

Prosto i bezwysiłkowo można się z nim dogadać.

Się relaksując na dodatek

Czujesz bluesa?!

TEN koleś jest bardzo otwarty na współpracę

Uwielbiam te sesje .

Najbardziej odkrywcze

Najbardziej rozwojowe

Najbardziej żywe

Logiczne i praktyczne.

 

 

Więcej informacji

kliknij tutaj

 

Opis przykładowej sesji tutaj

https://domduszyiciala.blogspot.com/2018/01/dzis-fragment-wewnetrznej-pracy.html

 

Opinie 

kliknij tutaj

 

 

 

***

Czuwająca przyjaźń

 

kamienie

 

Ustka. Czerwiec 2012. Gorące lato. Warsztaty. Taniec.
Ja w budowaniu siebie.
Mocna penetracja tożsamości. Wewnetrzny dialog.
Mewy. Morze. Ciepły piasek pod stopami.
Wieczorne spotkania na kamieniach.
Jedno właśnie dobiegło końca. Większość ludzi idzie w swoją stronę.

A mi jakoś dobrze. Za nic nie chciałam opuszczać tych skał...
Specyficzny magnetyzm w powietrzu.
Mówię o tym do kobiety obok.
Ona też to czuje. Patrzymy w morze.
Milczymy. Rozmawiamy. Spacerujemy.

Wertujemy własne życia. Ach! Te nasze zawiłości żeńskie.
Kobieca codzienność i my w niej.
Wyjazdy, które uczą uwalniania od przywiązań.
Ograniczeń, w które sami siebie wbijmy.
Dorastanie do aktualnej siebie. Zajmowanie swego miejsca.
Idąc mijamy latarnie. Molo. Nadmorskie hotele i kafejki.
Nadal nie znając własnych imion
- To dobra wróżba dla tej znajomości - pomyślałam.

Te trwalsze relacje właśnie tak się zaczynały.
Było mega późno w nocy jak się rozchodziłyśmy.
Ona. Kobieta w wieku mojej mamy.
Wyglądająca jak nastolatka. Rozmawiała ze mna jak siostra.
Na jej wiadomości czekałam jak kiedyś w dzieciństwie czekało się na list.
Prawie z nosem w oknie. Potem czytałam po kilka razy.
Jej maile ruszały moje głębsze struktury.

Kiedy mi się życie sypnęło. Nie pytając wiedziała.
Jaka obecnością mnie otoczyć.
Teraz z perspektywy czasu rozumiem już prawie wszystko.
Reszte dopowiedział mi sen. To taka dobra czuwająca przyjaźń.
Kiedy życie zmienia swój bieg stawia właśnie
takie zaawansowane świadomości dookoła,
by łagodnie przejść ten proces.

Ta znajomość trwa do dziś. Nie widzimy się często. Nie mamy potrzeby blablać o byle czym. Czasem nasze drogi się stykają. Żyjemy własnymi życiami.

Miałam to szczęście, że wszechświat podsyłał mi właściwych ludzi.
Tak po prostu.
Nie szukałam . Nie oczekiwałam. I nie spodziewałam się.
Bym mogła bardziej usłyszeć siebie.
Bym nie utknęła w martwym punkcie.

To co najważniejsze któregoś dnia po prostu samo się pojawia.

Kiedy człowiek jest gotowy przyjąć

 

***

Pozdróżowanie

justyna zięba 5justyna zięba 3justyna zięba olsztyn 3justyna zięba 28justyna zięba olsztyn 5

Podróże. Bliższe. Troche dalsze. Wszystkie. Są takie świeże. Dobrze się w nich oddycha. Pociągi. Tramwaje.
Miejski zgiełk. Nic mi w nim nie przeszkadza. Nie uwiera. Rzekłabym, że ma swój urok. Dziś dla mnie dziewczyny, która miasta nie lubiła i od niego szybko uciekała. Dziś je na nowo zobaczyła. Pomocni ludzie. Pan z autobusu. Pani w dworcowej kafejce. I pani konduktor. Sympatyczna blond Wenus. Troche roztargniona. Kontrolująca i skupiona.
Patrzyłam sobie na różnych ludzi. Wielu mocno utknęło we własnym negatywie. Szare buzie. Szare ubrania. Tyle informacji mi wystarczy. Więcej nie potrzebuje.
Młodzież. Jej oni są tacy fajni. Dzieciaki. Słodkie i kochane. Pies, który próbował swemu właścicielowi wytrącić telefon . Zachęcając go do zabaw na śniegu. Skakał tak wysoko. Hi ! ja tam go rozumiem. Deko zabawy lepsze niż wałkowanie ciągle tych samych tematów z 5 osobami.
O i pan na targach, który bardzo chciał mnie przekonać do muzeum. No ostatnio to może byłam w podstawówce. Eksponaty niezbyt mnie nie pociągają. Wybaczam męczywolenie tylko ze względu na ładne oczy. I dziecięcy grymas twarzy. W sumie to każdy by mu wybaczył.
Ddobrze tak zmienić porządek dnia. To jak reset systemu.
Zachowujesz co potrzebne. Reszta zostaje za Tobą. Razem z mijanymi drzewami za oknem.
Wędrować z plecakiem. Być zdanym na szczęśliwe zbiegi okoliczności, w których nic nie jest pewne, ani gwarantowane. Oprócz tego, że ułożony scenariusz szlag trafił. Tak. Bóg patrzy z góry i boki sobie zrywa
Naiwna mała dziewczynka! Chciała spotkać podróżników, a okazało się, że sama mogła posmakować wędrówki. Szła przez miasto i było w tym tyle radości. Właśnie w tej przyjemnej niewiadomej. Nie wiedziała czy znajdzie to miejsce, ile jeszcze trzeba iść. Jedyne co wiedziała, że to fajna zabawa. I chce więcej! Podróże są magiczne. Przywożę z nich taką siebie, której bym się nie spodziewała.
Bardziej wolną od przywiązań, a jedocześnie bardziej scaloną.

 

 ***

Rozstanie

 

Jeśli on postanowił odejść
To znak, że dostałaś przestrzeń dla siebie.
Czas kiedy zostajesz sama
To czas odbudowywania swojej świętej kobiecości
To czas uzdrawiania tego, co niedożyte
To czas na zaglądanie w swoją bliskość
Dawanie sobie. Sycenie. Karmienie
W tej przestrzeni opróżniają się stare fermenty. Toksyny
Doceń te chwile,
Ciesz się. Rozkoszuj. Rozpieszczaj
Celebruj siebie dla siebie
Cisza. Oddech. Pachąca kąpiel
Tym razem taki prezent od życia
Przypomnij sobie o czym było ostatnie spotkanie
Czego teraz najbardziej potrzebujesz
W czym chcesz się zanurzyć
W Tobie jest siła
Tam są odpowiedzi
Jeśli nie czujesz się właściwie traktowana
Widziana. Uznana. Szanowana
Opuść tę przestrzeń
Z szacunku do siebie.
Pożegnaj ją uczuciowa
Gierki? Manipulacje?
Nie jesteś tego warta
On też nie. Choć dał się wciągnąć.
To co między Wami też nie jest tego warte.
Kiedy jeden gracz opuszcza pole walki gra nie może toczyć się dalej.

 

***

 

Pokaż mi siebie

 

Nie chce rozmawiać z Twoimi ograniczeniami
Etykietami, wizerunkami, maskami
Chcę zobaczyć za czym tęskinisz
Co Cię woła?
Ile w Tobie dobra i piękna.
Pokaż mi siebie kiedy nikt nie patrzy
Za czym spoglądasz w przestrzeń
Kiedy wychodzisz do ludzi
Jaki obraz przyciąga Twoje oczy?
Dokąd podążasz myślami?
Pokaż mi w czym jesteś dobry
Chcę rozmawiać z Tobą
o tym jak może być lepiej
O tym jak się wzmocnisz
Jak będziesz tworzyć siebie
Stawać za swą prawdą.
Funkcjonować na  nowym oprogramowaniu.
Żyć. Oddychać. Działać.
Nie przychodzisz do mnie 
By taplać się we wczorajszym błotku
Znasz je dobrze. Ja też. Znudziło mi się
Przychodzisz by zasmakować 
Nowego siebie.
Ujrzeć nowy świat
Dotknąć nowej bajki
I ja chętnie Ci ją pokażę.
 

 

***

Kobiecy świat

 

 WP 20180308 10 00 22 Selfie

Kobietą być 
To wiedzieć jaką prawdą dany człowiek Cię dotyka
To zobaczyć na jakim etapie on się znajduje

Kobietą być
To mieć wrażliwość na wibrację słów, dźwięków, zapachów

Kobietą być 
To wiedzieć kiedy zostać, kiedy pójść

Kobietą być
To ciągle pytać siebie 
Pytać i słuchać odczuć z ciała 
I ufać im bezgranicznie

Kobietą być
To wiedzieć co Cię rozwija, co kurczy
co otwiera, co zamyka, co niszczy, co buduje

Kobietą być 
To utulić spokojem
W obronie siebie umieć zionąć jadem

Kobietą być
To widzieć w ludziach rzeczy dobre i piękne
ale i te, które wołają o uwagę

Kobietą być
To rozmawiać z czystym pierwiastkiem
w każdym człowieku

Kobietą być
To rozpoznać z jaką intencją On Cię wita

Kobietą być 
To mieć ciągle dziewczęcą świeżość
I niezachwianą wiarę

Kobietą być
To ufać, że życie jest dla Ciebie
I nie pozwoli Ci więcej siebie oszukiwać

http://masaz-moc-dotyku.pl/

https://domduszyiciala.blogspot.com/

 

 

***

 

Mój impuls twórczy ma się wyśmienicie
 i całkiem swobodnie buszuje po przestrzeniach

 I nigdy nie wiadomo na jakiej strunie będzie chciał grać

 

Ale do rzeczy. 
 
Tak. Piszę

Tak. Mam o czym.

Tak. Dużo danych się we mnie przetwarza

 

Tak. Bywa, że impuls chce mieć charakter terapeutyczno - rozwojowy.

 I ma trafić w otwarte dusze.

 I narobić trochę dobrego poruszenia.

 I bywa, że doświadczeniami z życia się dziele, 

 Swego lub cudzego.

 A że polot rockandrollowy też mam

 To tematy może i są hardcorowe.

 Ale... to nie jest wołanie o pomoc!

 

 Bo jestem typem który jak ma problem to go trawi,

 Rozwiązuje, a nie pisze w sieci.

 Jeśli jakiś temat opisany to znaczy, 

 że już dawno zamknięty 

 i mam z nim luz i już dawno 

to  trudne przemienione w potencjał,

 nauke, wniosek i  ide dalej

 

Dziękuję  za troskę.

 To było na prawdę miłe

 Kiedy wrzuciłam post

 "Silna. Odporna. Zahartowana"

 

Spotkało mnie sporo zainteresowania

 "Czy aby na pewno niczego nie potrzebuje

 I jakby coś, mam dzwonić"

 

Cholernie miłe to!

 I wzruszające. Duży szacunek.

Dlatego wczoraj napisałam o dzieleniem się swoimi potencjałami.

 

Ten świat łapie dobry kierunek

 Dobro też jest.

Mówie Wam to ja!

 

 

 

 

***

justyna zieba 4

 

Kiedy wzmocnisz czyiś potencjał, on potem stoi na straży Twojego potencjału.

 

 ***

Pójść własną drogą

justyna zięba 19

Kiedy żyjesz w zgodzie ze sobą
ludzie będą mieć opinie na Twój temat.
Widziane oczyma ich przekonań i percepcji, oczekiwań.
Możesz ich wysłuchać i mieć dobrą zabawę.
Tyle, że to niczego w Twoim życiu nie zmieni,
bo wiesz z czego się składasz.
Bo sam budowałeś siebie.

Kawałek po kawałku.

Dodawałeś sobie wiary kiedy oni wątpili
Szukałeś rozwiązań kiedy oni pytali po co Ci to?
Kułeś swoje rzemiosło od podstaw.
Ich opinie mówią o ich przekonaniach,
z których składa się ich świat.
Skoro nikt nie zbudował Ciebie
nikt też nie może Ciebie rozwalić.
Chyba, że mu na to pozwolisz.
Bo masz zaufanie.
Bo sam przeszedł swoją drogę
do swoich wartości, znalazł tę jakość w sobie
i potrafi ją w Tobie uszanować.
Jednak nim zbudujesz siebie stabilnego
najpierw rozsypiesz się na kawałki.
Rozpadnie się wszystko to, czym nie jesteś.
Przekonania, cele, koncepcje, teorie,
które dla Ciebie nie są prawdziwe.
Chwilowo będziesz w pukcie zerowym.
W sumie największy postęp w swoim życiu zrobiłam,
kiedy przestałam szukać odpowiedzi na zewnątrz.
A zajęłam się sobą.
Widziałam, że działało tylko to,
co sama sobie wypracowałam.
To był ten moment,
kiedy postanowiłam być w tym swoim życiu.
Obecna i uważna.
Ono mnie uczyło.
Ono mi pokazywało
gdzie jeszcze słabo stoje,
gdzie jestem chwiejna.
O co bardziej zadbać, czym się zająć.
Robiło to bezwzględnie.
Kiedy mróz na zewnątrz priorytet to grzanie wewnęrzne.
Brać życie takie jakie jest z blaskami i cieniami.
Bez zasilania go przekonaniami,
które nijak nie miały się do mojej codzienności.
Bez zatrzymywania doświadczeń, które najwięcej nauki niosły.
Codzienność to największy warsztat.
Narzędzia, które, sam stworzyłeś
działają na tyle na ile są prawdziwe.
Poparte własną praktyką

***

Terapia duszy i ciała

Każdy ma w sobie coś wyjątkowego . Ty też

 

Nie spotkałam jeszcze osoby, w której nie zobaczyłabym czegoś wyjątkowego. Szczególnych umiejętności, wyróżniających cech. Takich wartości, które czynią z Ciebie unikat, czegoś co Cię wyróżnia. Mam takie małe zboczenie - lubię być światkiem ludzkiego rozkwitu. Uwalniam od stresu, bywa, że od bólu fizycznego. Rozluźniony kręgosłup to przepływ zdrowia. Jeśli trzeba podmucham na Twoje skrzydła, dodam wiary, uświadomię wartość. Przybywaj :-) Żeby wydobyć to co dobre i wartościowe dla siebie i świata.

 

 

***

Co za dzień 

 

justyna ziębajustyna zięba 3justyna zięba 2

Cóż za dzień. Niesamowite popołudnie.
Słowiańska piękność w mych progach. 
Człowiek ma taką siłę, 
o którą siebie nie podejrzewa. 
Dopóki życie z niego tej siły nie wydobędzie 
i wtedy już nie może zaprzeczyć ...
i w mej głowie chyba neurony się na nowo układają.

*** 

Te nasze spotkania

 

justyna zieba 3

Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie. 
Czego potrzebuje? 
Ludzi. 
Jak to dobrze, że jest taka różnorodność nas. 
Każdy inny. 
A są takie rozmowy, 
po których 
siadam zdumiona.
Albo wzruszona.
Albo rozradowana
Albo sama nie wiem jak to nazwać ...
Wytrącona ze swego schematu.
I zadaję sobie pytanie.
W którym miejscu jeszcze stawiam sobie blokady?
Czego jeszcze nie rozumiem?
Jaki mur jeszcze mnie sabotuje?
W każdym bądź razie dobrze, że Was tu mam.
Dziękuję za Wasze słowa, lajki.
I spotkania w realu.
Cenne są dla mnie.

***

Przodkowie

 

justyna zięba 26

 

Wczoraj byłam w lesie.

 

Ziemia po dziadkach. 
Takie dziwne odczucie w brzuchu. 
Do dziś się zastanawiam. 
Co to miało mi pokazać? 
Tyle w rozwoju mówi się 
o uzdrawianiu relacji z przodkami. 
Że przez nich płynie dużo wsparcia.

 

Więc siadam i pisze.

Otwieram się. 
Co przyjdzie. 
Jakie odczucia?

I przychodzi myśl. 
Aby postawić siebie w roli tej, 
która będzie kiedyś przodkiem. 
Czego bym chciała dla nowego pokolenia?

Jej! Żeby wiedli życie w dobrostanie 
uczuciowym i materialnym. 
Aby dawali sobie i światu to, co najlepsze. 
A ja jako jakiś grunt, abym mogła przekazać to, 
co we mnie wartościowe. 
I to samo w sobie jest tym spełnieniem. 
Więc oni chcą tego dla mnie

Dobro , które dajesz szczerze cieszy również Ciebie.
Więc jedynym uzdrowieniem jest przyjęcie ich losu, 
ich życia. Z szacunkiem. 
Zrobili tyle ile mogli. 
W tamtym czasie. Z tamtymi możliwościami. 
Dziadkowie. Przodkowie. Rodzice 
jako nauka, wnioski i pójście z tymi zasobami dalej. 
Uzupełniona w te dobra, które zostały mi podarowane. 
Te lekcje, które były uczące
I odpowiedzialne zadbanie o nie. 
Aby były użyteczne dla mnie i dla życia. 
Dla świata. 


Moje spełnienie to ich spełnienie i uhonorowanie. 
To, czego oni nie zrobili dla siebie. 
Mogę ja. Mądrze i odpowiedzialnie. 
Tu, gdzie jestem. Z tym co mam.
Stać stabilnie na własnych nogach.
I otworzyć szeroko ramiona
Na swoje życie.


Być owocem ich drzewa.
I wzrastać.
Mieć te korzenie
Ale koronę swego drzewa
Rozwijać dzisiejszym słońcem

A jakie jest Twoje odczucie?

 

 ***

Dojrzała kobieta chce dojrzałego faceta

 

Kobieta, która stoi w swej kobiecej mocy 
nie potrzebuje faceta, który, by się na niej uwiesił. 
I na jej energetyce realizował siebie.

 

Kobieta, która widzi prawdę 
chce aby partner wniósł do jej życia 
dojrzałą męskość

 

Połączenie siły, sprytu, 
otwartego serca i zaradności.
Kobieta, która dorosła do swej pełni 
nie szuka chłopczyka do niańczenia, 
kogoś kto ją zaniży. 
Po co jej taki typ.

Kobieta, która ma odwagę emanować 
swą łagodnością i bezwarunkowością 
powie mu tę niewygodną prawdę. 
I jeśli on nie ma odwagi zajrzeć 
w swe nieuleczone rany z poprzednich związków.

Odeśle takiego z kwitkiem spowrotem do siebie.
Świadoma kobieta chce tworzyć świat 
u boku świadomego mężczyzny.

Świadoma kobieta chce wspierać męską świadmość. 
Być jego natchnieniem i wiarą.
Ona tak bardzo chce, aby on wydobył z siebie swój najbardziej odpowiedzialny i godny zaufania męski potencjał

I by tym razem im się udało

 

***

Nurkowanie w swoje głębiny

 

Silna. Odporna. Zahartowana.
"Nic mnie nie złamie" - myślałam sobie
Właściwie to niczego się nie boję.
Nic mnie nie zdziwi.
Nie boję się samotności
Zawsze dam sobie radę.

Jest tyle wrażeń przed mną.
Tyle do odkrycia.
Miejsc. Książek. Muzyki. Ludzi.
Mam tyle pasji do życia.
Tym wypełnię sobię pustkę... Dam radę.
Brałam każdy ciężar.
Mój czy nie mój.
Bo przecież w pewnym momencie to przestajesz
rozróżniać gdzie są Twoje granice odpowiedzialności.

 

"Co jeszcze życie mi zabierzesz?" - igrałam dalej.
" Jaki cios masz jeszcze dla mnie?"
Spoko to przejściowe. Minie. Potrwa jakiś czas.
Miesiąc... Rok. A ja znów jak do tej pory
zacisnę zęby i podołam.

 

Bedę twarda! I tak sobie funkcjonowałam.
Organizm pewnie wytworzył sobie jakiś hormon znieczulający.

 

Aby tak być trochę jak za szklaną szybą.
Aby nie bolało. Ludziom też mówiłam, że ok.
Daje rade!
Jakoś sprytnie wybrnęłam. Byłam w tym na prawdę dobra.
Jakby w obawie, że jak usłyszę sama siebie to głos mi się załamie.
Tak najbardzej bałam się swojej reakcji.
Że się rozsypie w drobny maki i nie pozbieram.
Nie mogłam sobie na to pozwolić.
Jakoś tłumaczyłam sobie, że nie chce nikogo obarczać swoją tragedią.
Że musze być odpowiedzialna. I szłam w to dalej.
Ludzie. Obowiązki. Mama. Brat. Dom. Wszystko zorganizowane.

 

I jeb! Stało się!

 

któregoś dnia przyszła fala i mnie zalała.
Była wyższa ode mnie. Nie przeszkoczyłam jej.
Trzeba było nurkować
Zabrała mnie na samo dno rozpaczy. Pustki.
Ale chujowizna! Jak ją wytłumaczyć?

 

Pamiętam jak patrzyłam w swoje smutne oczy
I nadal nie wierzyłam.
Jak to - ja? Jaki tu jest ratunek?
Pobiegać. Poćwiczyć. Poczytać
Ze łzami rozkładałam mate i cwiczyłam.
Nie pomogło. Nogi jakieś ołowiane.
Jej! Całe ciało było takie "nie moje".
Jakaś ciemna d..a i bezsilność. Opadłam z sił, aby walczyć.

 

Pozwoliłam , aby to trwało na swoich zasadach.
Tym razem właśnie był to największy akt odwagi.
Gotowość, by zobaczyć te smutne oczy.
Też jakby " nie moje". Obce. Nieobecne
I z nimi być. Nie uciekać. Nie zagłuszać. Nie szukać porad.

 

Być. Zobaczyć siebie. Przyjąć siebie.
Tą, która jest słaba i bezbronna.
I nic nie wie
Wysłuchać ją. Zrozumieć.
Nie naprawiać. Być w tym, co jest.

 

Po raz pierwszy w życiu
nie wiedzieć co zrobić i dać temu zgodę.
Pozwolić, aby resztki iluzji, zaradności
rozpadły się na kawałki.
Do końca. Zejść jeszcze głębiej w otchłań.
I znaleźć tam swoją kruchość. Niewinność. Akceptację.

 

I wiedzieć, że taka też mogę być.
Że też to w sobie mam.
Że to ludzkie i naturalne.
Pokłoniłam się wtedy wszystkim ,
których chciałam naprawiać, zmieniać.
Najbardziej tym z depresją.

 

O jak wtedy bardzo ich rozumiałam.

 

Tym co mają zamknięte serca. Schowane klatki piersiowe.
Żeby nie czuć. Nie być świadomym swego bólu.
Żałożyć żelazną zbroję przed sobą i światem.
Uciec w cokolwiek. Dokądkolwiek.
A ciało tak bardzo pamięta, co je zrujnowało.
I czeka kiedy świadomość będzie gotowa na swój ból.
Wiedziałam wtedy , że im głebiej wejdę w tą jaskinię
tym radośniejsza wyjdę.
Ale już inna.
Z szerszym spojrzeniem. I spokojem w sercu.
Z jeszcze większą pokorą.
Wydawało mi się, że rozumiałam cierpienie.
Chyba tylko intelektualnie.
Miałam szeroką wiedzę.

 

Ale doświadczyć tego, przepuścić przez ciało.
Pozwolić mu się wytrząść. Wypłakać. Przetrawić.
I czuć się w tym bezpiecznie.
To był jakiś przełom. Jak egzamin dojrzałości.
Czymś, co chwilowo mnie zatrzymało.

 

Bym się jeszcze bardziej otworzyła.
Bym poznała jeszcze większą głębię.
W końcu z czego może wynikać siła?
Tylko z osobistego doświadczenia.
Wiem tyle ile dane mi było poznać na własnej skórze.
I jakoś się w tym odnaleźć.

 

I pokazać się tak światu. Wtedy łatwiej być blisko ludzi.
Teraz wiem, ze kruchość niewinność, wrażliwość
to ten rodzaj przestrzeni,
w której rozpuszczają się wszystkie zbroje, domki z kart.

 

Teraz wiem, że jedyne co mamy tu do zrobienia wobec siebie
to poznać swoją specyfikę ,
zrozumieć ją i nauczyć się nią zarządzać.
W swoim rytmie. I stylu.
to jedyna odpowiedzialność.
Jesteśmy wszystkim. Dzieckiem. Nastolatkiem. Dorosłym.

 

Również Niewinnością i jej bezpieczną przystanią.

 

I to jest bardzo ok.

 

***

A w minionym tygodniu przypomniałam sobie o 
RYTUAŁACH TYBETAŃSKICH.

Proste, krótkie, bardzo efektywne ćwiczenia. Dodają energii, aktywują pracę gruczołów dokrewnych, odmładzają, usprawniają ciało i ducha, leczą wiele dolegliwości i bólów, wzmacniają kręgosłup i mięśnie brzucha, rozciągają napięcia.

Narzędzie uniwersalne.
Dla tych o słabej kondycji również. 
Są bardzo kompleksowe i elastyczne

Swego czasu ćwiczyłam codziennie. 
Zaczęłam lajtowo od 3 powtórzeń, a potem stopniowo zwiększałam.

Link do RYTUAŁÓW TYBETAŃSKICH

 

 

*** Nogi ***

uzdrawianie 3

Jaka tkwi w nich siła?
Jaka pamięć w ich komórkach?

Nogi niosą przez życie.
zakotwiczają, gruntują.

Dzięki nim twardo i zdecydowanie stąpamy po ziemii
Hm czasem proponuję ćwiczenia wzmacniające nogi. Np stare dobre przysiady.

W nich jest nasza pewność i stabilność.
Stojąc na własnych nogach możemy polegać na sobie i ufać.

Prawa wspiera lewą. To jak mężczyzna wspiera kobietę. A ona oddaje tę energię jemu.

Razem służą swojemu rozpędowi i wspólnej drodze.
Związek jest silny ich współtworzeniem.

(To pokazała mi to nauka jazdy na rolkach)
Przekładanie rozpędu z jednej nogi na drugą. I wtedy jest płynność w jeździe)

Bywają nogi ociężałe. Kiedy zebrało się dużo zastojów, toksyn, brak świeżej energii, brak aktywności, jakieś dreptanie w miejscu.

Zobacz jak stawiasz swoje kroki tak poruszasz się w życiu.
Dzieci biegają lekko, prawie że fruwają jak motyle. Starsi ociężale.

Można tańczyć podskakiwać, biec.

Bywa, że nogi potrzebują przystanku, odpoczynku, aby było wiadome, w którym kierunku następny krok.
Jaka elastyczność w stawach takie przystosowanie do różnych zmieniających się warunków.

Kiedy pozwalamy, aby uczucia i emocje przepływały przez nas ( w szczególności te trudne) ciało będzie swobodne.
Nie utworzy żadnych "zbitków" toksycznych, nie zepnie mięśni, powięzi, a tym samym nie da podstaw do poważniejszych dolegliwości.

Ciało jest w ciągłym procesie metabolizowania i oczyszczania.
Czyli bez przywiązywania się do diagnoz

To co dziś jest dolegliwością. Jutro tylko wspomnieniem.
Te emocje , które przeszły przez uwagę stanowią pewną siłę i poczucie swobody

Działają odnawiająco i odżywczo na całokształt organizmu.
Są zakorzenieniem się w sobie i w życiu.

Mają informację o poczuciu bezpieczeństwa.

Szczególnie pięty.

Bardzo często zatrzymywałam tam swoje dłonie.
Do momentu naturalnie głębokiego oddechu.

Czasem westchnienia ulgi.
Tyle moich inspiracji.

A może ktoś ma ochotę podzielić się swoimi refleksjami?

*** ***

Za oknem zima, krajobrazy malownicze na naszym warsztacie słońce... relaks...... dobra wymiana energii...

 

Notatków różnych przed warsztatem narobiłam, a jak to na takich spotkaniach wszystko i tak samo płynęło.

Uczennice zdolne. Czegóż chcieć więcej?
Jak dobrze sięgam pamięcią to szło mi trudniej przyswajanie nowych umiejętności.
Nie żebym była tak bardzo odporna. Na bank zestresowna.
Jej! W życiu nie myślałam, że będę dalej przekazywać swoje metody.
Dziękuję, że mogłam się podzielić swoim doświadczeniem. Niech służy wszystkim i dalej płynie w świat.
W sumie to całkiem dumna jestem z tego dnia. 

Z nas.
Dałyśmy radę!

WP 20180204 17 24 17 SelfieWP 20180204 16 17 25 SelfieWP 20180204 14 02 49 Selfie2WP 20180204 14 17 54 Selfieuzdrawianie 11

*** ***

szkolenie masażukurs masażu

To, że sporo ciał wymasowałam to wiadomo.
To, że rozwinęłam swoje umiejętności empatii, czucia i dużej wrażliwości duchowej też wiemy . 
To, że wiedza psychosomatyczna z jednaj strony wydaje się dość tajemna, a z drugiej kiedy się ją pozna bardzo praktyczna.
I dla otwartych umysłów jest praprzyczyną terapii 
A teraz ludzie chcą, aby ich uczyć. 
No to dziś ja robię notatki, aby logicznie przełożyć moje doświadczenia.

Zrobię to z największą przyjemnością i pokorą.

*** ***

pobrane 1

Odszedł ktoś, kto zostawił w Tobie spory ślad. Powiedzmy autorytet,  który nauczył Cię kilku ważnych rzeczy. Choć sam nie zrealizował swego potencjału za życia i własnie dlatego ma Ci do przekazania ważną wiadomość. Dusza, która odchodzi nie zazna spokoju dopóki wnioski z jej życia nie zostaną odpowiednio zrozumiane. Szczególnie dla najbliższych ma to znaczenie. Najważniejszy spadek to jak zostanie zapamiętana. Czasem to te kilka zdań zawierają całe sedno nauki.  Sens, który wynikał z tego doświadczenia myśle, że ma charakter globalny.  
"Pamiętaj najpierw jesteś dla Boga, który przez Ciebie się przejawia, a więc masz do zrealizowania swoje marzenia. Twoje dary muzyczne będą koić ludzkość. Twoje granie otwiera serca, uspakaja ciężkie myśli. To jest bardzo potrzebne dokładnie w takiej formie jak Ty to czujesz. Twój artyzm to Twoje osobiste źródło witalne. Nie możesz tego schować. Zresztą ten głód duchowy nie da Ci spokoju. Nie pozwoli o sobie zapomnieć. Nadal będziesz ojcem i mężem. Oprócz odpowiedzialności za rodzinę masz też odpowiedzialność przed sobą. Jedno będzie wspierać drugie. 
 
Dzieci uczą Cię patrzenia na świat z tego beztroskiego poziomu. Raczej jako mali ciekawscy, odkrywcy. Wyrażają siebie tak jak im się podoba. Są też darem i dzięki nim możesz łatwiej dotrzeć do własnego dziecka wewnętrznego. One chcą spełnionego taty. W końcu kiedy Ty spełniasz siebie uczysz je jak one mogą żyć spełnione.
 
Zobacz, kiedy dziecko zbuduje zamek, maluje obraz ile jest w tym entuzjazmu. Ono nie ma wyrzutów, że w tym czasie np nie pozmywało naczyń. 
I jedź w te swoje góry. Tam poczujesz wolność i przestrzeń, by dać sobie w końcu prawo do własnego szczęścia."
 
*** ***
 
Ptak może latać bo ufa sile swoich skrzydeł. 
Koń galopuje , bo ma zdrowe  mięśnie.
A człowiek? Co jego napędza?
 

*** *** 

depresja

 
Kiedyś zapytano mnie czym jest poczucie sensu i pasji do życia. 
Jak można cieszyć się tak oczywistymi rzeczami? 
Można. Zapewniam. 
Miejsca i rzeczy same w sobie pewnie są neutralne. 
Ludzie tworzą jakość energii. 
To my nadajemy im świętość. 
Lubię być w swoim domu, bo uczyniłam sobie z niego swoją bajkę. Chciałam by był ciepły, żywy, przestrzenny i kolorowy. 
Lubie tu żyć, tworzyć , spotykać się z ludźmi, witać dzień, biegać boso. 
Palić świece, kadzidła, kominki eteryczne. I robić swoje flow. 
Tu wszystko ma znaczenie, bo ja je dostrzegłam i uczyniłam ważnym dla mnie. 
Jest przesiąknięty każdą melodią, rozmową. Każdą chwilą. Jakby kto był ciekaw to  woda w kranie i ciepło z grzejników też są święte i zaprogramowane na radość. 
Patrze sobie za okno i pasą się sarenki. Dziś były cztery. Polują koty i randkują psy to już mi niczego więcej nie trzeba.
To tu uczyłam się relacji, ludzi, życia, wzrastałam, upadałam, podnosiłąm się, koiłam się. 
I znów chciało mi się świata, do życia. 
Więc mam sentyment.
I nie dlatego, że to miejsce jest jakieś wyjątkowe.
Ja je takim zobaczyłam i z czasem widziałam coraz więcej dobra, takiego które akurat było mi potrzebne. Pełnie księżyca, promienie słońca. Cisza. Las. Bliskość natury.
Uwielbiam tu wracać. Zawsze to miejsce wita mnie gościnnie z otwartymi ramionami. 
Uwielbiam autko, bo ono zapewnia mi zwiedzanie przestrzeni, daje wolność, inspiruje widokami. 
Niezupełnie chodzi o to co masz, ale jakie wrażenia Ci to zapewnia. Jak o tym myślisz, jak się z tym czujesz,  czy się tym cieszysz.  Ceniąc drobiazgi przyjmujesz większe dobro jakie jest przygotowane dla Ciebie.
 

 

 *** ***

WP 20170116 15 35 30 Selfie

Lubię ludzi z iskrą i  charakterem 
Zakorzenionych we własnym rdzeniu
Nie ma znaczenia co robią
ale z jakiej substancji jest zbudowana ich eteryczna tożsamość
Lubię gospodynie domowe
Te ciepłe, mądre, dojrzałe kobiety
Lubię artystów
Ich twórczy nieład,  tak bardzo właściwy dla ich kreacji
Pisarzy, co słowami koją, uzdrawiają, tłumaczą
W jakiś sposób te częstotliwości mnie przyciągaja
Bo to jest takie zjawiskowe. 
W zwykłym człowieku zobaczyć krystaliczną doskonałość
Idelnie dzieło.
 *** ***

inspiracje 11

- Wiesz co lubię w Tobie.

Że kiedy czytam Twoje teksty przenoszę się mentalnie w inny świat.
Ten zwykły i niezwykły.
Pachnie tam domowymi ciastkami .
I przygodą.
Pokazujesz siebie taką jaka jesteś.
Na spacerze. Z kawą. Po burzy.
I na małym wkurwie.
Pogodną. Zmęczoną. Radosną.Wściekła.
Zlękniona. Zainspirowaną. Szaloną.
Totalna róznorodność.
Oryginał jakich mało.
Wszystko i nic
Wcielony unikat.
Ciagle jesteś taka sama.
Przytomnie obecna.
Choć emocji wiele.
Ten sam rdzeń wewnętrzny.
Twarz czytelna.
I do żadnego pudełka nie pasujesz
Nie ma na Ciebie formy, ani schematu.
Tworzysz nową legendę.
Opowiem o Tobie na antenie.
I wiesz co.
Zazdroszczę Ci. Cholernie Ci zazdroszczę.
Robisz swoje. Masz swój styl.
O rady nie prosisz, choć mementami rzeczywistość Cie przerasta.
Nie znasz drogi, ani celu. A i tak podejmujesz wyzwania.
I kompletnie się tym nie przejmujesz
Jak Ty to robisz, powiedz? Kim Ty jesteś?
Skąd to zaufanie?

- Sama nie wiem. Stawiając stopę sprawdzam jaki mam grunt. I podejmuję decyzje co dalej. Ciągle się uczę siebie. Siebie i życia. Idę tak jak czuje. I sprawdzam czy jest mi z tym dobrze.

Nie poznasz drogi dopóki nie rozpoczniesz podróży. Nie wiesz co jest za górą, ani zakrętem. Ale chcesz tych wrażeń odkrywcy.

Bez nich Twoje życie byłoby puste. Niekompletne. Nudne.

Ta niewiadoma jest pociągająca.

Dopiero po przebytej drodze wiesz po co ona była.

 

 

 *** ***

Mróz takie obrazy namalował.

A przy okazji łapki mi przemroził od trzymania i ustawiania aparatu. Oj doceniłam dziś ogrzewanie w aucie i ciepły dom.
Bywa, że potrzebujemy doświadczyć kontrastu, aby docenić te proste rzeczy.
Wdzięcznam za każde ciepełko i każdy widok.

I czasem człowiek szuka, wyjeżdża, a najlepsze skarby na wyciągnięcie ręki. Jednak najlepsze zdjęcia z okolicznych pól.

To co najważniejsze zawsze jest w nas.

 

uzdrawianie 5uzdrawianie 4uzdrawianie 6uzdrawianie 7uzdrawianie 8WP 20180121 10 26 17 SelfieWP 20180121 10 32 03 SelfieWP 20180121 11 32 40 SelfieWP 20180121 10 35 59 Selfie

*** ***

Kobiece dni

 

kobiece dni


Czasem temat się pojawiał ze strony kobiet, poruszali go również faceci chcący zrozumieć swoje kobiety i czemu wtedy są bardziej "zołzowate" i "nietykalskie".

 

Te dni owszem dają objawy fizjologiczne ból, napięcie, ale jest też strona wewnętrzna. A że mam z nią dobry kontakt to delikatnie naświetle. Jest to zakończenie, podsumowanie na najgłębszych wewnętrznych poziomach. Wtedy wszystko co się nagromadziło w całym cyklu jest czyszczone. To jak zejście w swoje czeluścia, podziemia, do którego na co dzień nie zaglądamy. Jesteśmy wtedy bardziej wrażliwe. Układ pokarmowy chce być czysty. Przez system przechodzi jakby prąd czyszczący i wszystko co zbędne idzie do utylizacji. Na każdym poziomie fizycznym, emocjonalnych i duchowym. Fizjologia emocjonalna pracuje intensywnie, czasem depresyjnie. Aktywność spada. Wtedy nam najlepiej w odosobnieniu, pod kocykiem w świętym spokoju, z termoforem na brzuchu, rozmasowaniem wewnętrznym partii ud i łydek. Czasem poduszka pod biodra i nogi wyżej,niż biodra też przynosi ulgę, aby nogi grawitacyjnie odprowadziły limfę.

I co najważniejsze ten ból niesie w sobie wiele informacji. Warto świadomie z nim pobyć bez znieczulania. To takie osobiste wglądy. Co zabolało, co było trudne, czym już jesteśmy zmęczone, co zostawić, co zmienić, czego więcej sobie dać.

Jak facet może pomóc?

Widzę, że faceci są chętni wspierać swoje kobiety w tych dniach, ale często nie wiedzą jak. Po pierwsze nie marudzić! Po drugie nie panikować! Otoczyć troską. Wymasować stopy, podać herbatę albo zioła, ew może czekoladę, albo zapytać. Dzielnie przejąć obowiązki domowe, zająć się swoimi sprawami. W razie potrzeby usunąć się z pola widzenia. Dać tyle czasu ile jest potrzeba.

Tu odbywa się śmierć starego i ponowne narodziny kobiecej mocy. Im bardziej świadome, tym lżej całą akcja przebiega. I to ważne nie tylko dla kobiety, ale dla całego domu, rodziny. Bo kobieta jest jakby sercem rodziny i na tej kobiecej jakości, która jest bardziej do odczucia funkcjonuje rodzina. Na ile ona sama ma szacunku do siebie, zrozumienia na tyle zostanie to uszanowane przez otoczenie i wszyscy na tym skorzystają.
W dawnym kulturach kobiety w tych dniach spotykały się we własnym kręgu, by się wzajemnie wspierać, wymieniać doświadczeniami, lepiej rozumieć zachodzące procesy, łączyć z naturą, tym samym poznawać swoją naturę. Taka ówczesna profilaktyka.

Kobieca wartość to otaczanie uwagą, dawanie przestrzeni bez oceny, wyciąganie wniosków, połączenie z intuicją, mądrością. Stosowanie naturalnych rozwiązań. Zrozumienie siebie i otoczenia.

I właśnie podczas kobiecych dni są odradzane te wartości. Pogłębiane i poszerzane. i jest to proces schodzenia do swego własnych korzeni po swe dary. Aby na co dzień funkcjonować ze swego wnętrza. Ufać sobie i swojej sile. Pielęgnować ją w sobie. Znać rytm własnego ciała i jego potrzeby. Co mu służy. Co już nie. Być w połączeniu z boską inteligencją Wszechświata.

Kiedy pozwolimy sobie przeżyć i pozwolić temu być takie jakie chce po dwóch dniach wraca twórcza energia. Ta dobra, kochająca , miłująca życie, ludzi, świat.
To jest coś bardzo cennego, czego dzisiejszy świat potrzebuje. Towar niezwykły i unikatowy.

 

*** ***

Ojców i Skała. Bardzo energetyczne miejsce. 

inspiracja2inspiracje 5inspiracje 11inspiracje 12 inspiracje 15

inspiracje 13inspiracje 6inspiracja 1inspiracje 10JUSTYNA ZIĘBA 16

*** ***

Patrzę na naturę.
I widzę
Ten boski porządek.
Drzewa zrzucają zbędne gałązki.
Liście robią szczelną pokrywę.
Pada deszcz, śnieg
I ziemia wszystko rozkłada.
Wiosną rośnie świeży mech
Bo ma dobry grunt.


Z ludźmi jest podobnie.


Też zimą w zastoju zrzucają
Zbędne wzorce myślowe
Niepotrzebne przekonania.
Chorą upartość. Naiwność. Iluzje.
Która, karze iść pod wiatr.
Presje, która chce zaistnieć
Być kimś znaczącym.
Mieć status. Władze. Dobry plan.
Miałm okazje obserwować.
otarłam się o ten świat.
wzięłam swoje wnioski.
Tam nikt nie jest wolny.
Napięcie, lęk, walka zewnętrzna, wewnętrzna.
Zatracenie własnych wartości.
Zaprzedawanie siebie.
Z trudem zdobyta materia
i ciągły strach o utratę, dóbr, ludzi.
Zero poczucia swobody, przestrzeni.
obieg zamknięty, który sam się nakręca.
Życie polega na życiu. Na prostocie.
Oddechu o poranku, smaku kawy.
Na własnym tempie.
By w sposób przytomny i obecny przez nie iść.
Być otwartym na nowe. Elastycznym w działaniu.
Ale przede wszystkim widzieć w nim siebie.
Żyć swoim własnym, osobistym życiem.

 

*** *** 

Porzadek jest zachowany tam, gdzie dwie jakości, że sobą współgrają i jest miejsce dla każdej.
Dzień i Noc
Siła i Subtelność
Inicjatywa i Wdrażanie

Pagnienie i Spełnienie
Praca I Odpoczynek
Ciało i Uczuciowość
Wyzwanie i Odpowiedzialność
Kobiece i Męskie
Niebo i Ziemia
Woda i Ogień
Granice i Szacunek
Słońce i Deszcz
Bo zobacz. Np. gotując zupę
Kiedy nalejesz wody do garnka, dodasz warzywa. Bez ognia...
Woda zimna, Garnek zimy. Nic się nie dzieje.
Co daje ogień?
Wszystko miesza się, przenika, wrze, bulgorze
Akcja. Działanie. Cel zrealizowany. Obiad gotowy.
Sam ogień bez wody?Nie jest produktywny. Pali i Niszczy.

 

*** ***

 

W Sylwestra podszedł do mnie chłopak. Po kilku zdaniach zaczyna mi opowiadać, że jego dziewczyna umiera na białaczke i zerwała z nim, aby nie cierpiał.  A we mnie cisza... Żadnych rad, tłumaczenia, dzielenia się swoją historią. Nic.  Co warto. Co nie warto. Totalna akceptacja. Obecność w tej chwili. Pewnego rodzaju pustka myślowa. Nie przyszły mi żadne słowa, którymi chciałabym go ukoić. Po prostu nic. I nawet mój sensytywny organizm, który do tej pory lubił sobie empatycznie przejmować ludzkie bóle pozostał niewzruszony. 

 

Chwila choć milcząca bardzo wymowna w swej formie. Jakby w niej właśnie dokonało się jakieś uzdrownienie i przekazanie wzmocnienia do jego duszy, że jego mądrość bedzie wiedziała jak się ułożyć z tym doświadczeniem.

Po czym oboje poszliśmy się bawić, szaleć, wygłupiać.

I poczułam, że taka forma wsparcia była najskuteczniejszą jaką mogłam mu podarować.

On też mi coś podarował. Prócz mega wdzięczności w oczach i słowach był potwierdzeniem, że najlepsze czym możemy siebie obdarować to świadomą obecność.

Zwyczajnie po ludzku pobyć. Przytomnie i odważnie. Bez oczekiwań. Nadzieji. Deklaracji. Bez potrzeby kontunuowania znajomości.

Nie trzeba nic tłumaczyć. Współczuć. Tylko być. Wedle własnych widzimisiów i wolności. Światło samo znajdzie drogę i rozświetli co trzeba.

 

 

Napięcie emocjonalne = ból ciała

 

Najprostszą droga do chorób i bólu jest przymuszanie siebie, do toksycznych sytuacji. Zmuszanie siebie do życia wbrew sobie rodzi wewnętrzny konflikt, stres. Napięcie emocjonalne od razu przenosi się na ciało. Zaobserwuj swoje ciało, kiedy się stresujesz. Uniesione, napięte ramiona, schowana szyja, spięty brzuch, zaciśnięte pięści. Życie przeciwko sobie wg źle pojętych powinności, próba sprostania roszczeniowych oczekiwań otoczenia, ciągnięcie starych niewłaściwych wzorców rodowych. A ciało jest szczere. Zawsze wyłapie oszustwo. Kurczy się. W tych miejscach jest brak przepływu odżywczej krwi, niedotlenienie, nieodprowadzone substancje odżywcze. Miejsce skurczone jest w pewien sposób "martwe", uśpione, bez energii życiowej. Toksyny nie zostają skanalizowane. I się magazynują. Choroba to tylko kwestia czasu. Kiedy po dużym stresie wchodzisz w następny sytuacje stresową i następną najczęściej jak automat. Napięcie robi się coraz trwalsze. Staje się Twoją integralną częścią. W pewnym momencie tracisz z nim kontakt, bo stało się to normalne, nieodczuwalne.

 

To ta najgorsza toksyna - zatracić kontakt z własnym czuciem. A ból coraz bardziej doskwierający. I przypomina co wyparte. Nasze czucie, emocje to drogowskaz, Wewnętrzna nawigacja. Nie znam lepszego.
Poczucie winy, branie nie swoich ciężarów emocjonalnych, nie swoich odpowiedzialności. Próba ratowania, tych, którzy nie chcą być uratowani. To zabieranie im ich własnej drogi do mądrości poprzez doświadczenie. Każdy ma swoje doświadczenia i trudy, aby wyciągnął własne lekcje.

Jeśli wydaje ci się, że musisz kogoś ratować poświęcając siebie sam idziesz w niezłe bagno.
Jedyna forma wspierania ludzi to bycie we własnej prawdzie. Jest to ten rodzaj siły, który wspiera Ciebie i Twoje otoczenie.

Kiedy zaczęłam szukać siebie pierwszą rzeczą wydawała mi się chęć pomagania ludziom. Dokładnie poszłam do pewnej kobiety z intencja nabycia niezbędnej wiedzy. A że kobieta była mądra to szybo mi wyjaśniła, że najpierw mam pomóc sobie. O ta prawda nie była wygodna, bo wydawało mi się, że daje rade. Tak dawałam, ale bez żadnej iskry, poczucia zadowolenia czując ciągle odpowiedzialność za rodzinę. Nie było we mnie miejsca dla siebie. Na moje potrzeby. Na moje radości.

 

Teraz wiem , że jeśli komukolwiek wydaje się, że powienien pomagać ludziom to sam jest najbardziej tej uwagi spragniowy, bo wewnętrznie poturbowany i poraniony.
Najprostsza formą wyjścia z toksycznych sytuacji jest szczera prosta rozmowa. Bez obwiniania, oskarżania. Jedynie wyrażając swoje odczucia. wszyscy na tym korzystają.

Najskuteczniejszą formą niesienia wsparcia jest stanięcie mocno na własnych nogach. Motywowanie i podniesienie siebie. Wtedy oświetlasz innym drogę bez żadnego starania się. I wszystkim jest dobrze.
Kiedy Ty jesteś zadbany emocjonalnie ludzie wokół zarażają się w naturalny sposób.

 

*** ***

Sam na sam. Tak dobrze. Wręcz jak odkrywanie własnych tajemnic. Nieznanych lądów.

Muzyka i ja.

Niezła randka. Podróżujemy sobie...Przepływamy przez siebie...Dotykamy najczulszych miejsc. Zwiedzamy każdy etap. Jak byłam nastolatką. Rozmarzoną. Zwariowaną. Deczko Zbuntowaną. Koncerty. Imprezy. Ogniska. I autostop. Niczego nie żałuje. Może dlatego, że w całym tym szaleństwie umiałam być rozważna. Znałam granice, albo opatrzność czuwała.

Muzyka była moim świadkiem. Wyłapywała najfajniesze chwile. Czasem mentorem, kiedy zapomniałam o co chodzi w tej grze. Czasem pogłaskała po głowie. Czasem dała pstryczka w nos na opamiętanie. Bywało,że kopniaka dla podkręcenia obrotów.

Zna mnie dobrze. Wie jak się ze mną obchodzić.
Zdarzyło się również, że zasnąć nie mogłam. Tak mnie zauroczyła.

Dobrze brzmi wieczorami.
Zadziorna Ekstaza z Nostalgią.

*** ***

zieba

 Odzyskać siebie i swoje miejsce w życiu to również pozwolić sobie czuć złość, gniew, wściekłość. I nazwać to po imieniu. W takich słowach w jakich to przychodzi. Dla siebie i ze sobą. To ten wewnetrzny ogień który też domaga się uznania. Kiedy nie jest zintegrowany przyciągamy cięgle jakieś toksyczne okoliczności, ludzi. Ta blokada najczęściej siedzi w gardle i ogólnie na tej wysokości, to co niewypowiedziane, niewykrzyczane, niewyrażone, utknęło. Czasem odczuwalne jako "gula" I wątroba, woreczek zółciowy bywa, że się trzęsą. Ogólnie brzuch ma taką właściwość metabolizowania emocji. Wyparta złość to takie wewnętrzne zalewanie siebie zółcią, zaflegmianie organizmu. Nasze ciało jest bezwzględnie pamiętliwe. Wszystko co nie odczute, nieprzeżyte odkłada się w nim, "zamraża", magazynuje. Jakby czekając na nasza gotowość i świadomość.
Pozwolić sobie na siebie to to również dać upust swoim wewnętrznym agresjom. Ta energia przepuszczona przez siebie jest bardzo twrócza i wyzwalająca. Na niej tez można sporo zdziałąć.
Nim jedank stanie się siła sprawczą musi zostać wyrażona krzykiem, tupaniem, warczeniem, boksowaniem. Bez oceny , bez myślenia jacy to świeci powinniśmy być. Jakie to niecywilizowane. Nasz ciała są instynktowne i zwierzęce. I ono z natury ma potrzebę wyładowania swych frustracji. Matka natura też ma swoje wyładowania, burze, huragany, grady, wybuchy wulkanu.
Poprzez uczucia i emocje prawdziwa natura się komunikuje, co na ten moment ważne. Czym się zająć, co w nas krzyczy najgłośniej, gdzie postawić własne granice, gdzie stanąć za soba murem. Ludzie, sytuacje włąściwie tylko pomagają nam wydobyć to co w nas. I jakkolwiek się nie wydaje, wszystko służy nam i wzrostowi naszej świadomości. Wszystko jest uczące. I ciągle nas wzmacnia, pobudza do bardziej właściwego życia.

 

Dziś patrzyłam na pochmurne niebo i na moment wyjrzało słońce. W każdym z nas jest słońce i niebo a chmury są przejściowe, one tylko przepływająprzez nasze niebo i słońce.
 

 

*** ***

uzdrawianie

Jest dużo uroku w tym co pierwotne, zrodzone z prostoty, stworzone naturalnie. Lubię przenosić do dziś stare klimaty. Niezmienne. Swojskie. Pochodzące od korzeni. Rodzime. Troche przypomina mi to smaki dzieciństwa. Tworzy ten magiczny, ciepły klimat. A troche jakby pozwala wrócić do łona przyczyn, gdzie bezpiecznie i przytulnie.
Sielsko.
A ostatnio tak się rozkokosiłam, że piekę swój chleb. I ciasteczka. Gryczane z kokosem, rodzynkami, miodem i cynamonem. Ziarno z rynku od chłopa, który dba o swoje pole.
A dom wypełniony zapachem własnych wypieków... i podwórko zapachem palonego drzewa.
A co w psychosomatyce? jakiś powrót właśnie do łona matki, do własnych narodzin. Tam coś domaga się "dożycia" już z dzisiejszą świadomością i siłą ducha. Umiera stara tożsamość, ta sztucznie wygenerowana.

I internet mi coraz wolniej chodzi. Korony drzew coraz wyższe. Chronią mnie przed marnotrawieniem życia. Natura zawsze znajdzie sposób, aby przywołać do siebie. 

 

I coraz mocniej czuje swoją role w życiu. Inspiracja to ciągle aktualne określenie. Odpowiedzialnośc za siebie. Życie swoim życiem w swoim stylu. Nie czuje potrzeby misjonarstwa wobec ludzkości.  Wręcz mam alergie na próby wampirzenia mojej energii. Jeśli ktoś nie jest gotowy konfrontować się ze sobą swoim wnętrzem  nie jestem w stanie pomóc.

 

*** ***

 justyna zięba 15Ostatni czas jest o znajdywaniu w swej codzienności ogromu możliwości rozwojowych dla siebie, dla domu, dla świata.
Mówi o tym, że w swym "znielubionym" życiu kształtujemy swą charyzmę, mamy możliwość wybierać swoją reakcję, być decyzyjni. Tylko kując własne rzemiosło, podejmując wyzwania, możemy poczuć swoją moc, nabrać zaufania do siebie. Spojrzeć sobie w oczy wiedząc, że dasz rade.

Życie daje to, czego najbardziej potrzebujemy do rozwoju. Choć na teraz wydaje się to dość absurdalne. Nie prosimy przecież o ból , smutek i problemy. Jednak potrzebujemy mądrości, a ona wynika z wniosków i doświadczenia.
Kiedy nie wiem" jak?" zawsze proszę o siłę i mądrość, czasem cierpliwość. O spojrzenie z tego najbardziej czystego, bezwarunkowego poziomu na sytuację.
Kiedyś próbowałam uciekać od samotności. A okazuje się, że to najefektywniejsza przestrzeń do mojej kreacji. Jakby właśnie w ciszy się wszystko rodzi. Mogę złapać najgłebszy kontakt ze Wszechświatem, który jest we mnie, aby objawił mi to, co z serca, jakim słowem ukoić człowieka, aby przebiło w nim chwilowe zapomnienie. Jak dać ludziom wartość, a jednak nie zatracić w tym siebie.
Praca cięższa przyziemna, czasem męska? Też potrzebna. Kiedyś nie spodziewałam się , że tak się poukłada. A jednak. Życie uczy pokory. I daje mi to ciągłe zaufanie do siebie, niezależność, stymulacje pomysłami, rozwiązaniani, podejmowania drobiejszych kroków stosownych do mojej kondycji. Wysiłek i odpoczynek. To można połączyć.
Taki lajf :-) W swoim tempie. Wszystko jest tak jak ma być.


*** ***

jstyna zieba
Czego potrzebujemy na teraz?
Życia. Słońca. Chwili beztroski. Poczucia bezgranicznej wolności. Świeżości. Nie musi się nic szczególnego wydarzyć. To nie świat zewnętrzny determinuje. To stan istnienia. To relacja do siebie. Możesz pracować ciężko, ale chwilowo być najszczęśliwszą osobą pod słońcem.
Zobaczyć siebie w najbardziej optymistycznym scenariuszu.
Zamknij oczy i zobacz jak spędzasz swój wymarzony dzień.
Jaką dajesz sobie radość.
Takie momenty budują. Wyobraźnia nie ma ograniczeń.
Jeśli jesteś w stanie to poczuć. Możesz tam być.

 

terapia tańcem justyna zieba

WP 20170516 20 58 29 Selfie

 

Chcesz otoczyć się właściwymi ludźmi? Tańcz swój taniec w rytmie swojego serca.
A Ci, którzy poczują to samo dołącza i będą bawić się razem z Tobą. Przyciągnie ich Twoja emanacja. Kiedy spotykasz ludzi ze swojej bajki wiesz, że życie postanowiło Cię obdarować, odpowiedzieć, potwierdzić właśnie w taki sposób dając Ci swój dar. Żebyś wiedział, że właśnie taki jesteś właściwy. Że własnie tak masz się przejawiać. Że to Twoja bajka. Jedyna i niepowtarzalna.

 

Justyna. Zięba 2

Chce przeliczać życie na westchnienia radości

Ilość przetańczonych dni
Na energię muzyki
Na ludzi, którzy czują tego samego bluesa
Upajać się efektami
Podbijać swój bit
Wciąż od nowa i za każdym razem inaczej
Rzucać się w jego twórczą przestrzeń
Niech życie płynie przeze mnie
Lekko
Niech prowadzi mnie za rękę
Tam, gdzie moje dźwięki, kolory i zapachy
Niech skąpie mnie całą.
Bym odważnie szła w stronę słońca
I wszystko we mnie pulsowało -
Dziękuję... Jest lepiej niż sobie wymarzyłam.

 

 

 

 justyna zieba5

Moi kochani

 

zintegrowałam, dojrzałam, przeszłam własne przemiany i jestem gotowa do na wyższy wymiar pracy ze świadomością, prawdziwą naurą, prawdziwym "ja"
Wiekszą wartość czuje kiedy nie ogranicza mnie masaż, który jest jednak bardziej bierną formą pracy. I to co miałam masażem ludziom przekazać jest już poza mną.
Oczywiście był cudowną przygodą, pracy z ciałem i duszą. Wiele mnie nauczył. Rozwinął moje dary wczuwania się w emocje, empatii, zczytywania z ciała informacji. Hi dzięki tej pracy sama zaczęłam ćwiczyć, aby wspomóc swoj kręgosłup, nauczyłam się automasażu, pogłebiłam odczuwanie mojego organizmu. Ogrom doświadczenia nadal stosuje w pracy. Jednak czuje, że ludzka świadomość jest gotowa na efektywnieszy kontakt ze sobą. Taki, który bezpośrednio łączy z własnym potencjałem. Pozwala odnależć swą prawdziwą naturę. Ten rodzaj głębi, który zna Cię najlepiej, w którym są wszystkie odpowiedzi.
Budzi tę uśpioną iskrę w człowieku, której wszyscy szukamy. Jednak ona mieszka w Tobie. I czeka, aż będziesz gotów na ten wyjątkowy dar. I nikt nie ma możliwości, aby zrobić coś za Ciebie. Jesteśmy całością. Ciałem i głębią uczuć. Skoro nikt nie może za ciebie pójść do toalety, aby się oczyścić. Również nikt nie może oczyścić Twoich emocji. Tylko Twój system to potrafi. Kiedy nauczysz się odczuwać własne ciało ono cię poprowadzi. To bardzo mądra instytucja i wie czego potrzebujesz, kiedy je zabijasz, a kiedy się nim opiekujesz.
To prostsza i skuteczniejsza droga do szczęścia. Najważniejsze, co mam do przekazania to chcę każdego z Was nauczyć słuchać własnego głosu wewnętrznego, odnajdywać swój spokój, regenerować i szanować własne organizmy. To daje prawdziwą siłę i niezależność. Przy okazji jest zawsze dostępne. Pozwala czerpać z życia pełnymi garściami, przekuwać trudności w bardzo unikatowe umiejętności. Wiedzieć kiedy wejść na wyższe obroty, kiedy znów zwolnić i odpuścić. Co jest dla Ciebie dobre, a co już Ci nie służy. Tak się składa, że Ty jesteś jedyną osobą, z którą będziesz już na zawsze. I to super wiadomość. Uczy odpowiedzialności za siebie.
Bardzo chętnie podziele się swoją wiedzą doświadczeniem i energią, ćwiczeniami, dodawaniem sobie energii poprzez oddech, głos, taniec. 
Zapraszam na medytacje, relaksacje, rozmowy z duszą, warsztaty indywidualne.

Rownież internetowo.

 

 

*** ***

Harmonia duszy    Medytacja    Relaksacja

Jesli chcesz coś poprawić w  swoim życiu to jest tylko jedno miejsce, gdzie musisz zajrzeć. W głąb siebie.

 
Justyna zieba relaksacja
Jeśli jest na tej ziemii jakiś raj, do którego wszyscy tęsknimy to wewnętrzne uczucie błogości. Zamykasz oczy i wiesz, że w tym momencie niczego więcej nie potrzebujesz. Jest Ci tak dobrze, że nie masz potrzeby nawet o tym mówić. Chcesz tylko być... oddychać...słuchać jak bije Twoje serce i to wystarczy. Możesz rozpłynąć się w sobie...To bardzo wyzwalający i uzdrawiający stan. Medytacja...Relaksacja... Spokój ... Spójność.
Właśnie taką metodą najwięcej pracuję. Ona pomogła mi uporządkować mój chaos i ludzi, z którymi pracuję. Ta metoda zawiera dotychczasowe doświadczenie pracy z ciałem, uwalnianie od bólu i stresu, rozmów z własną duszą. To powrót do swej głębi leczył moje ego, chore iluzje oczekiwań, rozczarowań i całego cierpienia. Oczyszczał ciało z dolegliwości, zmęczenia, przciążenia, ładował akumulatory energią, pobudzał pomysłowość i rowiązania.
Cała praca polegała na zintegrowaniu wszystkich części. Akceptacja bezwarunkowa. Przyjęcie tych aspektów mnie, na które kiedyś nie byłam gotowa. Niektóre części były uśpione, inne nieuświadomione.  Jeszcze inne przykryte lękiem, zawstydzaniem. 
Najgorsze co można sobie zrobić to pozostać w roli ofiary, bidulki, która nie da rady i ciągle oczekuje, że ktoś pomoże, wyręczy, wesprze, zaopiekuję się, ogarnie rzeczywistość. I potem  przyjedzie książe na białym koniu... i żyli długo i szczęśliwie. Tra ta ta ta większość książąt zajętych swym kryzysem. Trzeba samemu w sobie wsjo odnależć i urosnąć w swoich oczach. 
Dziś wiem, że szukamy tylko siebie. Że mamy możliwości, umiejętności, możemy wiele. Ta droga prowadzi do niezleżności. Prawdy. Do własnej siły. 
 

 

 *** ***

DSCF0092

Jak pomyśle sobie ile jeszcze dobrego przede mną w życiu
Ilu cudownych ludzi poznam na swej drodze
Ile odkryjemy w nich wartości, rozwiązań, boskich możliwości
Jaka ich przyjemność będzie z powrotu do swego wnętrza, zaufania, samostanowienia
Ile wolności, radości i ekscytacji to przyniesie.
Moja mózgownica czasem tego nie obejmuje
A jednak się dzieje.

A na dziś kompocik jabłkowy z wanilią i cynamonem.
Uwielbiam!

 

justyna zieba 3justyna zieba 12

 

justyna zieba 11

 

***

Któregoś dnia zrozumiesz, że wszystko co do tej pory poznałeś było Ci potrzebne.
Wyposażyło Cię w bardzo unikatowe doświadczenie.
Byś poznał siebie.
Byś zrozumiał czego szukasz. O co Ci chodzi.
Czego już nie chcesz
Co w Tobie miało być zapalone. Co zgaszone. Co zbalansowane.
Człowiek jest skonstruowany ze swoich zdarzeń.
Ten, który umie zachować elastyczność, odnaleźć się w wielu sytuacjach
najmniej się umęczy.
Płynnie przechodzi, od jednego etapu do drugiego. Każdy etap w życiu ma swój urok.
Inny jesteś dla dziecka, inny w urzędzie i kiedy siedzisz zadumany.
Czasem łagodny, czasem zorganizowany i energiczny.
Smutny. Wesoły. Wściekły. Rozczarowany. Zmotywowany
Każda cecha jest częścią Ciebie.
Chodzi o integrację wszystkich swoich aspektów.

Jeśli się pojawiło to znaczy , że ma być.
Że jakaś część Ciebie chce być zintegrowana.
Tak,  nie wszystko w sobie takie jakbyś sobie wymarzył,

a jednak domaga się uznania.
Nawet ten zastój, w którym pozornie nic się nie wydarza.
A jednak... głębsze poziomy swiadomości coś trawią.
Coś zastawiasz za sobą. Na coś się otwierasz.
To tworzy całość Ciebie.
Każdy zdany egzamin, każdy smak herbaty, każda relacja, nawet każda wymiana spojrzeń miała znaczenie.
Jesteś wachlarzem różnorodnych cech przekutych w umiejętności.
I głupio byłoby o tym zapomnieć.

 

***

będzie poważnie. (Jakby było za poważnie to dajcie znak, żybym sama w swych mądrościach się nie usztywniła. Brrr. Uchowaj mnie Boże!)
Przyszedł temat szukania sposobu na życie i zarabiania na własnych pasjach. Hm przychodzi do mnie tak wiele nietuzinkowych, utalentowanych, mądrych osób. Bardzo twórczych i pomysłowych. Tak życie wysisnęło z Was wiele swoich umiejętności, wykształciło fajne cechy. Ale często też jest niestety tak, że te najmądrzejsze, osoby są też dość mocno skromne, może niewierzące w siebie i często szukające, że ktoś wesprze, uwierzy, albo talenty zostały np przez kogoś źle ocenione, skrytykowane. Niezauważone Niezaakceptowane. No niestety. Tą drogę raczej tworzy się samemu wsłuchując sie w swoje potrzeby, bardzo indywidualne. I samemu się wspiera siebie. Bywa i tak , że tworzy się nowy zawód. I to Ty przyszedłeś na ziemie go doszlifować. Jest wiele "plastiku" w dzisiejszym świecie, ale też po drugiej stronie bieguna budzi się ludzka świadomość i przyciąga to co od serca, z pasji, autentyczne. Jedyne czego potrzebujesz to wsłuchać się w siebie, odłaczyć od wszelkich przeszkadzajek, bodźców wewnętrznych. My raczej czerpiemy inspirację z siebie, z własnych ekscytacji, doświadczeń, rozwiązań. chcemy dzielić się tym do czego sami jesteśmy mocno przekonani. co nam pomaga, rozwiązuję problemy. Tu raczej trzeba kilka puzli połączyć w jedno.

Kiedyś usłyszałam, że marzenie to coś co mocno raduje, a jednocześnie troche przeraża, bo trzeba się skonfrontować ze swoimi przekonaniami, ograniczeniami, opiniami innych na nasz temat, oraz oczekiwaniami. Skonfronować. Byle tylko nie zrezygnować z siebie.
Ja jestem tym typem, który jak czuje, że coś jest dla niego to po prostu to robi. Mało komu mówi o zamierzeniach. Ewentualnie o efektach. Bywało tak , że pochwaliłam sie pomyslem i usłyszałam mnóstwo ludzkich lęków w tym temacie. Po co mi to. Nie potrzebowałam zwątpienia , ale wsparcia. Tracić energie na przekonywanie kogoś do pomysłu, którego on nie czuje. I usłyszeć mnóstwo jego negatywnych przekonań. Bez sensu. Szkoda czasu. co zreszta jest zrozumiałe. Ta ścieżka jest tylko Twoja i raczej nikt nią nie szedł i też jej nie zrozumie.
wszechświat wyposażył nas w cechy, talenty, dary, bardzo zindywidualizowane.
Przy okazji uznanie dla tych, którym udało się nadal w tym pędzącym świecie zachować swoje wartości i wykonywać prace właśnie w oparciu o swoje ideały.
Wiec jeśli nie widzisz niczego dla siebie. Wsłuchaj sie w siebie, bez ograniczeń uruchom fantazje, zabacz siebie w najbardziej radosnej pracy. Którą wykonywał bys nawet bez pieniędzy, bo cię nakręca, bo chce Ci się wstawać.
I wiem, że kiedyś przyjdzie takie dzień kiedy poczujesz gotowość na własne spełnienie. Kiedy wypalisz się w korporacji, systemie który nie jest Twój. Kiedy ego się wyciszy, a dusza Cię zawoła. Serce poprowadzi. Kiedy Ty powiesz TAK sobie. A Zdecydowane NIE temu, co już Ci nie służy. Wszechświat na to odpowie. Tak to działa.
Życie traktuje nas tak jak my traktujemy siebie.
***
Zaczynam dziś zeszyt w różowo fioletowe ananaski. Następny będzie w palmy brazylijskie. I zaczynam tworzyć, bo lubie sobie być w swojej bajce. Tu jest przepływ , inspiracja i lekkość. Jest też pachnąco kadzidłem i herbatą jeżynowo -waniliowo- rodzynkowo - cytrynowo-miodową. Taką dziś wyczarowałam... Jedna z przyjemności która mi jeszcze pozostała, bo ostatnio moje ciało odmawia wszystkiego co przetworzone i cieżkie i mocno mnie pilnuje, aby z tropu nie zeskoczyć. I chce mnie prowadzić w kierunku tylko świeżych owoców i warzyw. Oj tęskno mi bardzo do niektórych smaków, bo łakomczuch byłam. Dziś udało mi sie przemycić naleśniki bananowe z kokosem pieczone na oleju kokosowym. Też pyszne. I licze, że mój organizm się nie obrazi, że pieczone. No bez przesady. Przecież nie mogę być taka święta. A przynajmniej nie od razu! Dobrze, że zostało we mnie troche zbuntowanej nastolatki. To jakoś przeżyje. Troche powyzywam pod nosem i już sobie ulże w tej niedoli.

No właśnie sie zaczyna. ..ciężko na splocie słonecznym. O ja nieszczęśliwa... Moja własna karma mnie dopadła! Podobna trauma jak przy myciu okien. I wtedy jakoś nikt nie chce mnie odwiedzić już nie wspomne, żeby zaproponował, że choć z pół szyby umyje. Ci cwansi proponowali tylko trzymanie stołka, a ja nie używam. Od razu wskakuje na parapet. Jednym susem.
no to podzieliłam się swoimi mądrościami. Takie natchnienie... Taki lajf..
a jakby kto zatęknił za bardziej skonkretyzowaną Justyną to zapraszam na moje stronki, na bloga.
ok kadzidło się wypaliło, słońce mi tu w twarz zagląda, ptaki latają, drzewa o czymś szeptają
życie jest boskie 

 

 ***

A na ból duszy? Jedna osoba przy której możesz być sobą, przy której zdejmiesz wszystkie maski. Bedziesz szczery, otwarty, zaakceptowany i zrozumiany. Kojące bardzo. Czemu ludzie zdradzaja? w gruncie rzeczy nie zawsze o sex chodzi. Ale właśnie o tę bliskość i  akceptację. Jest to taki rodzaj przepływu, który zabliźnia każdą rane. Pozwala się odrodzić emocjonalnie i duchowo. Kiedy zabraknie tej naturalnej więzi. Ludzie się oddalają od siebie. nie ma zaufania. I nie ma na czym zbudować. Coś pęka.

 

*** 

W tym roku kwiatków mi się zachciało. Jak zawsze byłam mocno praktyczna z braku czasu i na podwórku tylko sadziłam iglaki, bo liści grabić nie trzeba i są w miarę samodzielne na codzień. Tak w tym roku sobie odbijam. I uprawiam sobie lawende i niecierpki. I uczę się od kwiatów. Lubią być systematycznie zadbane. Podlewane, podziwiane, zachwycane. Odwdzięczają się swoją emanacją. Często zaczyam dzień właśnie w energiach kwiatowych. Czasem na dobranoc o siebie dbamy. Faaaajnie nam tak. Wybudził się we mnie aspekt otaczania się tym co urocze i subtelne. I mam większą potrzebę tworzenia. To jakaś pierwotna cześć mnie która długo czekała przytłumiona.

 

 ***
A przy okazji dla tych co myślą, że są nieśmiali, wstydliwi, z innego świata. Też tak długo myślałam. Hm tak! mamy tu coś fajnego do zrobienia - sprowadzić niebo na ziemie tak metaforycznie. To raczej rodzaj subtelniejszej wrażliwości na wibracje ludzi, otoczenia itp. Zauważ jedną rzecz, że wśród swojaków, którzy wiedzą co to znaczy być sobą nie jesteś wstydliwy. Czujesz się super rozumiany. Kwestia ludzi przestrzennych. Przy mocno zblokowanych, pozamykanych i z "innych bajek" nie złapiesz częstotliwości, bo intuicyjnie czujesz, że nie masz tu tematu. Mało tego jeśli masz rozwinięte czucie emocji innych ludzi po prostu odczujesz ich blokady i nie jest to przestrzeń dla Ciebie. Z tymi typami trzeba zachować większy dystans.

 

***

Wzruszonam gdzieś ostatnio. Zaczęło się od koncertu Dżemu. I kiedy człowiek myśli sobie..., że już wszystkie tęsknoty przeżył... Jeb! Spada fala jak grom z jasnego nieba i Ci przestawia dotychczasowe parametry myślenio-czucia i chuj wi czego jeszcze
A co mnie rozczula? A ludzka wrażliwość. Wewnętrzne piękno. Dobro. Mądrość. Intuicja. Szlachetność. Twórczość. Indywidualny rytm serca. Mam ten dar, że czuje jakie ludzie wartości w sobie chowają. Ale tak mocno jak wrażliwi jesteśmy tak głęboko chowamy to w sobie. A kamuflujemy. A przykrywamy. A zakopujemy. A się wypieramy. I rżniemy twardzieli. A żeby przypadkiem się kto nie domyślił. Albo jakby jaka kara za to groziła. A potem wszyscy źli , nieszczęśliwi, zagubieni.
Szukają pocieszenia, wsparcia od innych. A sami dla siebie są toksyną. Poważnie! A ciało potem reaguje agresja autoimmunologiczną albo samotnica,albo depresją, albo "choroba sieroca" W odpowiedzi na własną wewnętrzna toksyczność. To co dzieję się wewnątrz nas, w naszych emocjach, uczuciach, zapisuje sie w komórkach. A najgorsze to, że wcale nie jestem lepsza. I są momenty kiedy mogłam bym bardziej serce otworzyć. A to dostałam lekcje taka, że zapamiętam długo. Dobrze, że spotykam takich ludzi, którzy ponoć dzięki mnie się otwierają, a tym samym przypominają jakie aspekty jeszcze warto doszlifować.

Taki to wieczny studenciak ze mnie. I dziś życzę sobie sobie nadal pokory wobec wartości, które nosze w sobie głęboko. I ludzi na ścieżce, którzy też nosza w sobie taką niezależność, taki entuzjazm i to zrozumieją, odbiorą. I tym bedziemy silni . By zycie było ciągle żywe, soczyste, kolorowe i w rozkwicie. a dla utrwalenia nad wanna lawendowe kwiatki . Też w rozkwicie. 

 

DSCF8803

 

 

***

 

Co za dzień. Ca za sesja. Inne niż wszystkie hm zresztą jak każda. Akcetacja siebie w pełni. Z każdymi emocjami, smutkami, złościami. Głębiej, dojrzalej, bardziej.
Ale wiele się zadziało , wiele emocji przetransformowało i pozostała tylko harmonia , balans , lekkość w ciele i duszy i błysk w oczach. Dziecięce iskierki radości. Taki finał
Kiedy człowiek już na masaże pochodził, i relaksacji troche było i rozmów i właściwe jest obecny w sobie, ma swiadomość przeżywanych tematów okazuje się, że złość i smutek były te najbardziej schowane, nieakceptowane. nie miały prawa bytu. Uwięzione mocno domagały się uwolnienia.
i dziś był właściwy moment, aby przeddychać, uwolnić, wykrzyczeć z brzucha , z gardła, Wyszły wszystkie demony. Zostały zaakceptowane. Było przyzwolenie na siebie wkurzonego, złego , głośnego. Wszystkie stresy wyładowane, wytąpane w podłoge, wytrzesione. Ciało nie lubi nosić pancernej ciężkiej zbroi na sobie.
Lubi za to przestrzenny oddech, swobodny przepływ energii, emocji, taniec komórek.

i mój dar empatii wreszcie znalazł dla siebie dobre zatrudnienie. Dziś to on grał pierwsze skrzypce.

 

***

urodzinyurodziny 1justynazieba

 Moje urodziny. Wreszcie dojrzałam, aby odczuwać je inaczej niż zwykle. Celebrować dla siebie. Założyć różową sukienkę, zrobić ciasto czekoladowe. I to nie dla innych, najpierw dla siebie. Że jestem w tym punkcie siebie, w którym jest mi dobrze ze sobą i w sobie. Że mam dla siebie zrozumienie. Smak na życie. Nadal chce się w nie bawić. Niech pokazuje mi swoje smaki, kolory i zapachy. Z ostatnich przypraw to greckie i toskańskie są fajne, Zapachy? Te subtelno-zadziorno-wyraziste. Klarowne i bardzo zindywidualizowane.
Hm kiedyś pomyślałam sobie, że chce sama sobie stworzyć swoją bajkę. Niech Wszechświat pokaże mi o co w niej chodzi. Niech ją zrozumiem, nauczę się jej i będę nią żyć. Potem mogę zabierać ludzi do niej, aby im też ją pokazać. Nie chce aby było nijako. Ludzie? Relacje? Albo prawdziwe, albo żadne. Każde spotkanie dla mnie teraz własnie jest takie. Już się nie napinam, aby mieć idealnie wysprzątany dom. Zrobić dobre wrażenie. Aby było perfekcyjnie. To mój warsztat życia i spotkań z ludźmi.
Prezenty? Czasem bukiet polnych kwiatów więcej radości sprawi niż wszystko inne. Kolorowa sałata , rzodkiewka i ziemniaki ze złotą wstążką. Ciesze, się , że są tacy ludzie dla których to jest proste i oczywiste. Że na urodziny można przyjść tak po prostu. Bo raczej chodzi o spotkanie człowieka z człowiekiem. I to już jest prezentem. Można też obudzić mnie piosenką - "na Justynki urodziny wszystkie zeszły się jarzyny..." mama z Krzysztofem jako komitet urodzinowy, albo nagrać swoje audio śpiewane. Można też ciepło pomyśleć , napisać. Przypomnieć mi jaką skuteczność ma moja dobra intencja i energia.
Czuje się wdzięczna i obdarowana.

A teraz mój prezent...
Jaki jest sekret mojego życia? Jak traktuje siebie , tak życie traktuje mnie.
Chcesz aby życie było dobre dla Ciebie. Najpierw Ty bądź być dobry dla siebie. Swoim dobrem wypełnij siebie. Pewnie mówiłam to wiele razy. Ale powiem raz jeszcze dla utrwalenia. Czego szukasz? Wsparcia. Bądź nim dla siebie. Przyjaciela, Akceptacji, Uwagi? Masz to w sobie, więc rób sobie prezenty.
A potem przyjdź i opowiedz mi o tym.

 

 ***

 

otwarte serce

Otwarte serce. Otwarte na siebie i ludzi.


Jest podstawą do budowania każdej relacji. Każdej przyjaźni, miłości, koleżeństwa. Stamtad płyną uczucia, potencjały i własna osobista mądrość, możliwość empatii, wczucia się innych. Jak to działa w praktyce? Jedziesz w jakieś miejsce , spotykasz ludzi i chcesz tam być, chcesz tam zostać, bo jesteś każdym gestem słowem otoczony ciepłem. Każda herbata, rozmowa ma właśnie to dobre zabarwienie - pierwiastek serca. To ta atmosfera przyciąga. Dobrą energie miejsca tworzą ludzie , którzy maja otwarte ramiona. Cały czas jaki tam spędzisz jest przyjemnie karmiącą wymianą. Ten rodzaj energii jest zasilający, ciepły. Ma obopólną radość ze spotkania. Wyjeżdżasz z chęcią powrotu. Kontunuacji tego, czym zostałeś obdarowany, świat wydaje się przyjaznym miejscem. Ludzie sprzyjają. Znamy to uczucie prawda. Jest błogo i cudnie.
Jest też drugi rodzaj ludzi - mają zalęknione uczucia, zamknięte serce.
Nie da się z nimi zbudować trwałej więzi . To jakby budować dom na fundamentach z piasku. Przy pierwszej wichurze runie z wielkim hukiem. To martwa energia, uwięzione uczucia. Kontrola, aby dobrem nie obdarować. Interesowna analiza w relacji. Grabieżcza chęć przyjmowania, ale nie obdarowywania. To ludzie nieszczęśliwi. Często uciekający od siebie. To sztuczna powierzchowność ubrana w dobre wrażenie, sprytne maniery. Mechanizmy intelektualne. Wyuczone, ale nie ma w tym naturalności. Pomóc im nie można bo jest potrzebne ich zaangażowanie, a nie są gotowi na ból jaki w sobie noszą.
Jak to rozróżnić? Odczucie po spotkaniu. Może być przyjemnie, dobrze, jest chęć ponownego spotkania. Powrotu. Tesknoty. Jest radość, buzia sama się śmieje. W drugim przypadku. Brrr. Osłabienie. Zniechęcenie. Zniesmaczenie. Ciężko na duszy. Świat wydaje się zły i chcesz uciekać jak najszybciej. Wszystko co dobre w Tobie zgasło. Przesiakłeś jakąś martwotą. Tracisz ufność. Żywotność. Twórczość.
Dlaczego?
Zasada ta sama kiedy łaczą się 2 naczynia o różnych poziomach. Wyższy poziom zasila niższy. Ktoś dostaje , ktoś traci. Tyle, że u ludzi ten co nie odnalazł siebie straci prezent dobrych wibracji, nie zostanie z dobrymi energiami, bo nie jest czystem naczyniem. To nie jest jego klimat. Nie jest gotowy i nie ma takiego potencjału, którym mógłby utrzymać te jakości.


Ogólnie rzecz biorąc jest to czas weryfikacji i podsumowania. Prawda już mocno przemawia i robi się wyraźnie kto, jaką wartość wnosi w życie. Uszcześliwających, z otwartym sercem zapraszam, bo mam bardzo specjalną i wyjątkową przestrzeń do wspólnego bycia, dzielenia się uwagą, radością. Reszcie dziękuję. Tak szybko jak tylko to możliwe. Tu akurat wyznaje zasade radykalizmu opartego o prawde. By życie było cudowne. Moje . Prawdziwe. Sprzyjające. Obfite. Ufne. Takie jakie uwielbiam.

 

***

Radości tyle, że trzeba to zaraportować. Ku pamięci. A może kogo zarażę, zainfekuje i też mu dobrze będzie. Choć na logikę jakbym komu tłumaczyć to miała po czemu i skąd to mam. 
Mam i już! 
Jak się o swojego bzika dba to on też o mnie dba i czasem jest przypływ większych eksplozji.

I jak tu sobie nie poskakać?

Pies ze mną w piłkę grał i nie wiadomo kto kogo ograł, oboje padliśmy na trawę. 
Z tym że ja przez płot jeszcze za piłką skakać musiałam.

Żel pod prysznic tak mi czadersko pachnie, że ach!
Bo tak mam, że nim nie znajdę takiego co mnie potrafi oszołomić to nie wyjdę ze sklepu. Z auta nie wysiądę nim moja ulubiona piosenka się nie skończy. A teraz Rmf max mnie podkręca jeszcze. I zapach kwiatu japońskiej wiśni. Hm pomyśleć że te zapachy... już tyle ich przez moje ręce przeszło i niby że już wszystkie te bardziej obłędne miałam. o nie! Zawsze jeszcze coś nowego wyniucham. Co potem rozpier... moje tatuaże , których nie mam. Ale fajnie brzmi. To sobie piszę.

Człowiek jest stworzony do zabawy i przyjemności.

I posta sobie skończę spokojnie, bo ciało pisze, że 10 minut później będzie. A to Ci dopiero synchronizacja.

***

Moc dotyku

Najwięcej energii czerpie z nowych doświadczeń. Kiedy nie wiem" jak", jestem kompletnie "zielona", ale nie nie boje się próbować. I mam zgodę od samej siebie na wzloty, upadki, błędy, naukę. Hm jakoś wtedy wśród ludzi nie wstydzę się swojej pozornej niewiedzy, nieporadności, a tak na prawdę pewnego rodzaju zwycięstwa nad ograniczeniami w mojej głowie. Bo ma to smak przygody, czegoś co intryguje i ciekawi.

To jak prowadzenie po raz pierwszy obcego auta, gdzie wszystko jakoś inaczej funkcjonuje i droga też nieznana, ale do przodu. Mogę odczuć wtedy siebie. Swoją wiedzę, niewiedze, pewność i niepewność. Lęk, który nie zatrzymuje, a popycha by spojrzeć mu w oczy, by wejść z nim w bliższy kontakt.
Choć gdzieś wiem , że właśnie wtedy jestem największą farciarą, że nawet jeśli łatwo nie będzie to spadnę na 4 łapy. Okoliczności będą sprzyjające, poparte zaufaniem do siebie i budowaniem tego, co sprawia, że wzrastam w swojej sile. Nie tej przez zaciśnięte zęby. Tej wynikającej z poradzenia sobie w różnych ekstremalnych okolicznościach. Doświadczeniach, które mnie zbudowały.

I najważniejsze, jestem chroniona przed zasiedzeniem się w tym co niby wygodne i bezpieczne, ale w zastoju i martwe. Wtedy wiem, że żyje. Najważniejsze, to poczuć iskrę zaciekawienia. Abym nie bała się poznawać nowych przestrzeni, odkrywać, smakować, doświadczać.

Wtedy wiem, że jestem księgą wielu możliwości.

 

***

Tematów, które mnie wzruszają sporo. Od rana już z 3 wypracowania mogłabym napisać, ale dla odmiany pozwolę sobie po prostu być.
Poza słowami
Z tym co we mnie.
W chwili.
W zatrzymaniu.
W oddechu.

Justyna zięba 23

***

Dzieci wrażliwe. Kryształowe. Tęczowe. Indygo.

 

WP 20170507 11 56 19 Selfie

 

Najlepiej na własnym przykładzie


Zawsze inna, czująca więcej, myśląca inaczej, żyjąca po swojemu. Unikająca dużych skupisk ludzi, źle czująca się w tym co sztuczne. Jak tylko wyniuchała jakaś "nie swoją" powinność, jakiś przymus, cień fałszu to już cały ogrom buntu się zalanczał i wszystkie komórki ciała nie pozwoliły tam pójść. Albo duszności, albo alergie, albo ciężkie nogi. Serio. Tak ciało się komunikuje. Taka jego psychosomatyczna mądrość. I ona go słuchała. I mu wierzyła. Trochę introwertyczna, indywidualistka. Lubiąca przybywać w swej obecności, lub w obecności "swojaków" którzy rozumieli, albo przynajmniej starali się zrozumieć jej świat. Ciągnąca do czystych wibracji przyrody, zwierząt, dzieci. Wszystkie ramy, systemy, normy gniotły. Wszystkie formy były za ciasne, za nudne, za schematyczne.

W pewnym momencie zaczęła budować swoje życie na swoich fundamentach, wspierać swoją indywidualność, wierzyć swojej świadomości, przyjęła najbardziej odjechane cechy. Nie szukała potwierdzenia czy ktoś też tak ma. Czy to normalne. I czy się z nią zgodzą, czy przyklasną. Nawet jeśli nie to wspierała bardziej siebie. Bo wiedziała, że ma swoje życie do przeżycia. I w końcu to szaleńcy zmieniają świat. Właśnie Ci co mają odwagę żyć słuchając siebie i swoich odczuć. Choć na robieniu show jej też nie zależy to ludzie często pytają z zainteresowaniem, patrzą trochę jak na zjawisko, czy to możliwe, aby takim być, tak żyć, na swoich zasadach. Wiedziała jedno bycie wbrew sobie nie ma sensu.

Dlatego tak bardzo rozumiem dzisiejsze dzieci. Kryształowe. Tęczowe. Indygo. Jest ich coraz więcej. Czyste, niewinne, bardziej świadome, wrażliwe. Może nadwrażliwe, może nadbobudliwe. Czasem przejawiające cechy autystyczne, wolniej rozwijające się "wg. norm". Mają inną fizjologię emocjonalną. One są od tego, aby poszerzyć perspektywę, zmienić patrzenie. Rozluźnić skostniały system. Są dokładnie takie jakie maja być. To my dorośli nie zawsze je rozumiemy i mamy swoje oczekiwania. One idą własnym tempem. Maja swoje talenty, swój własny język, może i nawet widza ludzkie aury zabrudzone stresem. Nie lubią niektórych miejsc, reagują płaczem na ludzi. Wiem jedno - ja im wierze, one nie kłamią. Pokazują to, czego my nie rozumiemy, na co jesteśmy ślepi. Takie przynoszą dary. Uczą nas bycia sobą, uważności na siebie, innego jedzenia, bardziej intuicyjnego, czystego, nieprzetworzonego. Są bardziej twórcze. Chcą być w tym co z nimi rezonuje. Nie chcą się dostosować do obecnego świata. Hm warto stworzyć im świat przynajmniej w domu taki dopasowany do ich potrzeb.
Czesto zmieniaja patrzenie rodziców, bo są wymagającym wyzwaniem. Na pewno skonfrontują nas z tym co niewygodne w naszej osobowości, wydobędą na powierzchnię to co wyparte, każdą złość, frustrację, hm na pewno wykształcą cechy, o które byśmy siebie nie podejrzewali. Te dobre i piękne też. Mistrzowie nauki prawdziwego życia. Są geniuszami duchowymi. Nie są dysfunkcyje, są bardza funkcyjne. Stanowcze w swoich potrzebach. Bardziej intuicyjne, świadome siebie. Mądre. Wnoszą świeżość.
Tworzą nowe jakości. A raczej pokazują że to co najcenniejsze mamy w sobie.

Lubię bardzo być w świecie dzieci. Zawsze się czegoś od nich uczę. Zawsze mnie czymś zainspirują. Mają taką świętość w sobie, której nazwać nie potrafię, ale rozczula mnie od środka.

a na zdjęciu prezent - radość mą pobudza, bo od Alicji - Małej Twórczej Kreatorki

 

 

***

 

O męskości kobiecym okiem

plecy akt meski 

 

 

To coś, do czego tęsknimy. Dla kobiety nie ma nic przyjemniejszego, niż poczuć się wziętą w silne ramiona właściwego mężczyzny. To daje poczucie bezpieczeństwa, zaopiekowania, chronienia. Niby odczucie fizyczne, a jednak metafizyczne i bardzo święte.

Facet jest silny sercem i swoją wrażliwością. Choć rzadko to okazujecie, (częściej przy kobietach) to jest to ważna część Waszej osobowości. To Wasze główne centrum energetyczne. Dlatego siła fizyczna jest skupiona w górnych partiach ciała, barkach, klatce piersiowej, ramionach.

Spora część Was jakby "chowa" się w swojej klatce, chowa się ze swoją emocjonalną częścią, garbi. Często proponuję ćwiczenia otwierające klatkę piersiową, aby poczuć życie pełną piersią

Przyjemny to widok to kiedy mężczyzna wykonuję męskie prace to znaczy, że stoi w swojej męskiej sile. Wie jak zająć się rodziną i domem. Budzi to podziw w oczach kobiet.

I ta pewna zadaniowość. Jest cel , idzie, robi i jest efekt.
Zauważyłam, że faceci, którzy są aktywni fizycznie( niekoniecznie uprawiając sport, ale też pracując fizycznie) mają całkiem zbalansowany poziom męskiej agresji. Ona jest, ale przejawia się w działaniu, jest żywotna i energiczna. Zdrowa. Ale nie wypala emocjonalnie, a wręcz zasila.

Wysiłek fizyczny jednak mocno wpływa na osobowość. Rozładowuję napięcie stresowe, zwiększą otwartość i elastyczność w relacjach, praktyczne podejście do rzeczywistości, zdrowy wygląd ciała, zdrową samoświadomość, zadowolenie i spokój. Faceci aktywni fizycznie są bardziej męscy. Nie są przeintelektualizowani. Wiedzą jak łączyć świadomość, siłę i spryt. 
Mają taką męską potęgę. I wiadomo wtedy, że ma się do czynienia z mężczyzną, a nie z " chłopcem".

 

***

WP 20170417 17 02 05 Selfie

Energie dziś wirują po brzuchach i głowach. Mocne dość. Pora na pisanie. 
Inspiracjo przybywaj! Uracz mnie, bo choćby dla siebie to warto, bo to dość przyjemne. I ze sobą jak człowiekiem nawet można siąść i pogadać.

I się czegoś dowiedzieć. Z tym, że nie na pewno. Bo akurat może być deficyt intelektualny. No może. Wszystko może. Albo akurat może być też nadmiar mądrości, które w obieg puścić trzeba. Można też kogoś zainfekować. Wydźwięk swój w innych zobaczyć. Jak to zinterpretują? Do kogo trafi? Która struna poruszona? Hm niektórzy patrzą swoimi przekonaniami

a ja uśmiecham się i robię swoje. Idę dalej.

***

WP 20170406 18 34 36 Selfie

WP 20170406 18 37 13 SelfieWP 20170406 18 36 23 Selfie

Proces wewnętrzny


Pozwolić sobie czuć swoje emocje, zaufać, że to jakaś część nas potrzebująca uwagi. Nie walczyć ze sobą, nie odpychać. Przyjąć takie jakie są, jakie chcą być.
To część procesu samo-zrozumienia. Najgorsze co możesz zrobić? Krytykować się za swoje samopoczucie. Wywierać presje. Zmuszać się do czegoś, czego nie czujesz. A co dobrego? Być wyrozumiałym dla siebie.
Jesteśmy wszystkim . I radością. I smutkiem. I złością. I miłością. Jedno nie jest lepsze od drugiego. Jest inne. Ma inny kolor. I w tym momencie właśnie w takiej jakości się objawiło. Coś się domyka, coś porządkuje. Rozpuszcza jakiś lęk, blokada. Umysł jakby zamulony. Brak koncentracji. Niezbyt to rozumiesz... Odetchnij.
Zawsze jesteśmy kochani, bezpieczni i chronieni. Życie jest dla nas. Skoro Ci się to wydarzyło jest częścią Twojej ścieżki. I masz w sobie taki potencjał, aby temu podołać.
By odpadło to co złudne, że musisz na coś zasłużyć, spełnić jakieś oczekiwania, manipulacje. Wyłania się zgoda na siebie, akceptacja swoich najbardziej skrywanych, niewygodnych aspektów. Więc luz.
Zjedz tę czekolada, pizze czy cole i przejdź przez ten etap. Moja filozofia w takich momentach to "wszystko mija nawet najdłuższa żmija" i " być dla siebie i ze sobą" i najważniejsza "mieć wyjechane a będzie Ci dane" (choć nazywałam to bardziej dosadnie i po imieniu, ale szanuję wrażliwość uszu więc piszę grzecznie)
Jeśli potrzebna przestrzeń na zrozumienie siebie to jestem i służę swoim doświadczeniem. Wiem jak zbawienne czasem okazuje się wsparcie, bo wtedy można poczuć, że Wszechświat się nami opiekuje i nie jesteśmy w tym sami.
A z mądrości praktyki domowej to mycie okien wężem ogrodowym nie należy do szczęśliwych pomysłów

 

 ***

lomi lomi

Jeśli pozwolisz dotrę do duchowej esencji Twoich tkanek.
Posłucham Twojego Serca i się dowiem jak Cię dotykać.
Zobaczę Światło i Ono mi powie, gdzie Twoja moc
Spojrzeniem pokażesz mi przestrzeń jaką mam Ci podarować.
Poczuję rytm oddechu i On mnie poprowadzi.
Wszystkiego nauczę się od życia, które żyje w Tobie. 
Ono wie więcej. Zawsze jest z Tobą.
Wie skąd pochodzisz i dokąd zmierzasz. 
Co wypełnia Cię alchemią. I pali toksyną.
Otworzę księgę, którą Jesteś 
Będę czytać to widoczne. I to pomiędzy wierszami.
Bez interpretacji. Bez metody. Własnej zgody lub niezgody.
Poza technikami. Szkołami. I nurtami.
Ta przestrzeń będzie moim profesorem. 
Galerią Sztuki. I powodem zachwytu.
Nie chcę szukać formy na dzieło, które jest doskonałe.
Jedynie prosić, by pokazało mi cały Twój Geniusz.
Bym mogła Ci o nim opowiedzieć. 
A Ty był gotów jemu zaufać.

***

justyna zięba terapia

Dziś fragment wewnętrznej pracy. Dziękuję za tę sesję. Piszę, bo to piękna transformacja  mówiąca o potędze serca. Wystarczy uspokoić umysł i położyć rękę na sercu. Serce ma odpowiedzi, których umysł nie wymyśli.
Przestrzeń własnego odczuwania to jest to miejsce, w którym wiesz dokąd zmierzasz w życiu, wiesz jak to osiągnąć. Jesteś radosną, tańczącą kobietą. Tworzysz amfiteatr ze swoich pomysłów. Ograniczenia i lęki płoną na stosie. Nie ma przeszłości, która Cię ogranicza. Wychodzisz na świat. Podróżujesz. Poznajesz ciekawych ludzi. Oddychasz pełną piersią. Zasila Cię Twoje osobiste źródło mocy. Tam są proste wskazówki. Informację z Twojej głębi. Dusza jest radosna i chce tańczyc swój taniec. Chce dziękować za to co ma. Czuje się bezpiecznie. Ma zaufanie , że wszyscy też sobie poradzą. Widziała ich szczęśliwych, skaczących na trampolinie. Bo są prowadzeni przez swoje osobiste źródło. I ciało samo naturalnie odpuściło i uwolniło zbędny balast.
 
Dziękuję Wam mądre, piękne kobiety, że stajecie dzielne w pełni swej mocy, że macie odwagę sięgać po swoje marzenia.
no i za tę kubki lawendowe. Pomidorowa smakuje w nich wyśmienicie.
 

*** 

To co czujesz jest ważne, jest źródłem wiedzy o sobie. Skoro czujesz złość, rozczarowanie, wypalenie. Ktoś Cię zawiódł. Zostaw go. Odizoluj się. Nie analizuj. Zajmij się sobą.
To tylko po to, abyś nie  okradał siebie więcej ze swojej uwagi. Żebyś wreszcie był ważniejszy dla siebie.
Abyś poczuł jaką wartością jesteś. Abyś podziękował sobie.
Docenił, że nadal dajesz rade.
Droga, którą szedłeś nie była łatwa. Nie zawsze było wsparcie i zrozumienie.
Nie zawsze miałeś  z kim o tym pogadać.
Pora najwyższa Być Centrum Swojego Wszechświata. Być dla siebie w najbardzej potrzebny sposób. 
Dać sobie to, czego tak szukasz u innych.
Dumna jestem z każdego najmniejszego kroku, który robisz dla siebie.
Niech bedzie wiatrem na Twoje skrzydła.
 terapia justyna zięba

***

 masaż masaż

Lubię dni treściwe jak ten
Kiedy pulsuje we mnie życie
Kiedy padam ze zmęczenia w poczuciu dobrze zainwestowanego czasu
Kiedy wreszcie dokończyłam długo odkładany temat
Kiedy w kuchni mam swieże oregano i szpinak
Kiedy moje oko cieszą podarowane kolorowe pyłki kwiatowe
Kiedy czekam na osobę, której ne znam i nie wiem jakich tematów dotkniemy, jakie potencjały odmrozimy
Jaka zmiana zajdzie we mnie , w niej
Kiedy za kilka chwil siedzimy na przeciw siebie i jest zaufanie
Kiedy widzę, że ludzie tak dobrze wiedzą co robić, co odpuścić, czym się zająć 
Kiedy 2 godziny wspólnego czasu mogłabym podsumować w kilku słowach
Jesteś właściwy. W Tobie są odpowiedzi. Zaufaj. 
Ja tylko tworzę przestrzeń, abyś mógł usłyszeć siebie.

 

***

 masaż czewa

Jestem pod wrażeniem ludzkiego organizmu. Jego odnawialności. I w żadną inną teorię nie zamierzam wierzyć.

Może być skrajnie wyczerpane, napięte od bólu i cierpienia. Nawet schorowane. Faszerowane chemią, lekarstwami. I to często część procesu. Czasem nawet jest w tym jakaś lekcja, więc jest w tym sens. Odpowiednio zadbane i zregenerowane potrafi się odnowić szybciej, niż by się wydawało.

Jest się w stanie wysmuklić, odmłodzić, uzdrowić, rozluźnić.
I o jedno proszę nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Jeśli przyszła choroba, to znaczy że po drugiej stronie bieguna jest potencjał, aby z niej wyjść. Właściwie choroba już jest formą oczyszczania organizmu. Ciało słabnie, bo energia została skumulowana, aby przepracować problem, więc jest jej brak na pozostała aktywność.

Jest w nas siła życiodajna. I na tym opieram swoją pracę. 
Ludzkie ciało to potęga. Jest częścią natury, więc podlega procesom odradzania i rozkwitu. 
Nie tylko na wiosnę.

 
 

***
Justyna. Zięba 23

Ten moment kiedy dochodzisz do ściany siebie. Potrzebujesz ciszy, spokoju, wsłuchać się w siebie. Jakaś część chce się podsumować, dopełnić i zakończyć. Jakiś aspekt Ciebie już nie będzie Ci potrzebny. Albo zrobiło się zbyt dusząco. Coś się przeżyło, nasyciło, wypaliło. Już nie cieszy jak kiedyś. Bo nie ma w tym życia. Jeszcze nie znasz formy, tego nowego, ale wiesz, że stare jest nie do przyjęcia. Każde umieranie najpierw toczy się wewnątrz. Potem manifestuje w realu.
Widzę, że ostatnio ludzie są doprowadzeni do jakichś granic siebie, swojej wytrzymałości. Pozornie mają wszystko, domy, rodziny. A wewnątrz? Pustka i smutek. Choć przyjemne to nie jest. Ale... im głębszy dół tym większa możliwość odrodzenia. Skoro coś Cię dotyka to znaczy, że po drugiej stronie jest potencjał, aby nowe mogło zaistnieć. Taki cykl życia. Jedno się kończy drugie się zaczyna.

 

 ***

 

Justyna. Zięba 4

Czasami jedyne o czym marzysz to złapać pierwszy lepszy dyliżans i jechać w piguły.
Wziąć butelkę wody, koc do przykrycia, i zostawić resztę wolnej przestrzeni.
Zmienić klimat, plan dnia, jeść hot-dogi na Orlenie, albo cokolwiek innego będzie.
Oddychać przestrzenią, muzyką. Rozmawiać z przypadkowymi ludźmi. Patrzyć na rzeczywistość i siebie w niej.
Być inaczej niż na co dzień. Rano umyć buzie w strumyku.
Nie spodziewać się niczego. Nie martwić. Nie planować.
Ale jeśli jakieś nic się pojawi dać się oczarować.

 

 

Justyna. Zięba 6Justyna. Zięba 8

Justyna.Zięba 7

Sympatycznych spotkań ciąg dalszy. I ludzi. I łakomczuchów też! Bez słodkości? No można, pewnie, że można. Ale co to za życie? Tym bardziej, że od serca. Kobiece i dziecięce rączki robiły, bo radość wyczuwam. A kto przywiózł? No kto? Basia Drab. Kobieta energetyczna z kolorową duszą. Aż z wrażenia bez butów wyskoczyłam, żeby uścisnąć jak najprędzej! A że była moją muzą i chwilę znalazła, entuzjazmu dużo zostawiła i refleksji, choć już prawie w podróży to i ja prezent robię.


Basia - portret osobowościowy moimi odczuciami


Istota wielokolorowa, kreatorka stylu i wizerunku zarówno osoby jak i wnętrza. Genialna specjalistka od designu.
W poprzednich wcieleniach zapewne pracowała w teatrze - przebierała w fatałaszkach, kapeluszach i szpilkach. Za to dziś podąża za tym co trendy i dobrze smakuje. Ma wyczucie gustu. Specjalistka od stylistyki.
Bywa zmienna jak to kobieta, co dodaje jej uroku, bo z łatwością i lekkością potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Pogodnie nastawiona, rodzinna i gościnna. Uwielbiana przez wielu, zawsze rozchwytywana. Z duża gracją i wdziękiem.
No chyba , że ktoś to wykorzysta to przeciwko niej i nadepnie na odcisk. Niech tylko jakiś męski typ spróbuje być Basi niewierny oooo to popamięta Basie na długie lata. Gotowa być detektywem, by śledzić zdradliwego kochanka i wymierzyć mu sprawiedliwość. Taka mała zadziorność czyni ją pewną swego zdania i nie ujmuje kobiecości.
Stworzona do tego, by ucieleśniać piękno. Zna doskonałe zestawienie kolorów, by stworzyć harmonijną całość. Wie jak łączyć faktury, bawić się stylem, inspirować zmianą. Potrafi być damą w kapeluszu z czerwienią na ustach, ale kiedy przypomni sobie smak nastoletnich przygód szybko rysuje się w młodzieńczych fasonach.
Kiedy dane jest jej przebywać w swoich twórczościach - rozkwita i staje się wniebowstąpiona za życia.
Absolutnie nietuzinkowa i niebanalna!
Podróżniczka. Jej szpilka zaznaczyła każdy kraniec świata
Jedyna w swoim rodzaju artystka.
Czekam, aż przyjdzie taki dzień, w którym wreszcie postanowi podzielić się ze światem swoją emanacją i talentem.

 

Gdyby ktoś chciał również taki portret, albo kilka słów o sobie zapraszam -  pisać, pytać. Moja percepcja postrzega człowieka przez pryzmat jego potencjału.

***

Justyna. Zięba 5Justyna. Zięba 2

Justyna. Zięba 4Justyna.Zięba 3

Justyna. Zięba 3

Wstaje rano i tylko jedna myśl. Przestrzeń... Dużo przestrzeni! Wolności... Już nie być dla wszystkich. Dziś tylko dla siebie.
Czym by groziło? Niewysłuchana prośba duszy?Powszechną choroba zwana Zołzowatością. Objawia się niską skutecznością wyników w pracach codziennych i wysoką siłą rażenia w razie jakichkolwiek oczekiwań od otoczenia. Wyboru nie było. Z duszą się nie dyskutuje. Cwana jest potem mi robi różne jazdy.
Jak postanowiłam tak zrobiłam. Herbatka w termos. Wiadomo dusza duszą, ale o nałogi dbać trzeba.
Wszechświat lubi o mnie zabiegać jak tylko nos wytknę, że I'm ready! To on też w gotowości, aby mnie w dobre miejsce zaprowadzić. No i karmił niespodziewajkami. I słońce było. I tarmoszenie psa. I ptaki obśpiewały. I Ognisko ogrzało, widok wody orzeźwił. I bryły lodowe. A potem to już łakomstwo i ciacho i czekolada na gorąco. I ludzie sympatyczni. I zaproszenie na morsowanie.
Ok wszechświecie dobrze , że się dogadujemy, bo mam jeszcze kilka spraw do Ciebie.

 

Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie.
---Carl Gustav Jung

 

Miłość ma wiele twarzy
Kiedy śpisz, a reszta domu chodzi na palcach, by Cie nie obudzić
Kiedy ktoś zrobi ci kawę, taka jak lubisz, choć sam nie pije
Kiedy wyśle Ci smsa
Kiedy jesteście daleko i to nie ma znaczenia
Kiedy robisz komuś masaż najlepiej jak potrafisz
Kiedy ktoś gotuje dla Ciebie zupę
Kiedy poznajesz człowieka i jest Ci z nim jakbyście się znali od zawsze
Kiedy jesteś pytany czego potrzebujesz
I kiedy wiesz, że jesteś ważny

 

Justyna Zięba

O dłoniach dziś było. Że są intymne. Ich dotyk osobisty, otwierający, budzący zaufanie. Hm lubię je masować. Sporo uwalniamy napięć. Masuje dłoń, a reszta ciała się rozluźnia.
Psychosomatyczne? Są przekaźnikami serca. Bierzemy w ramiona, przytulamy, podajemy komuś pomocną dłoń.
Serce czuje, dłonie wykonują. Są w nich relacje, kontakty, energia twórcza, branie i dawanie. Poznajemy dotykając opuszkami palców. Małe dzieci w sposób naturalny jeszcze nieskażony cywilizacyjnie jedzą dłońmi.
Dłonie są bardzo unerwione. Pobierają zatem informację z otoczenia co jest jedzone np. i jakie soki, ale też przeciwciała wyprodukować.
Pamiętam bardzo dobrze jak na pierwszych zajęciach z terapii tańca miałam je totalnie zaciśnięte. Wtedy byłam jeszcze dość schowana w sobie. Zamknięta na swoje odczucia. Opancerzona smogiem korporacyjnym i własnymi w głowie ograniczeniami. Kiedy zamknęłam oczy, odpuściłam kontrolę i popłynęłam z muzyką. Wiele uwolniłam, trochę wypłakałam. Ach jakie to było uczucie!
Wolności, swobody w sobie, luz blues i pełen spontan. I tak mi zostało. O jak dobrze! Dziś mogę nimi masować, tworzyć, pisać teksty, dzielić się dotykiem. Jest przepływ. I niech mi tak zostanie po wieki wieków i o jeden dzień dłużej!
powiedziała co wiedziała, a teraz ucieka, bo ciało czeka!

 

***

 

Mam w sercu taką intencję, aby otwierać ludzi. Na siebie. Na swoje odczucia. Na zaufanie do siebie. Każdego kto chce i jest gotowy. Jak to robię? Budzę uśpioną strunę. Daję Ci dar. Iskrę. Światło. A co Ty z nią zrobisz... Nawet jeśli znów wejdziesz w swoją codzienność i zapomnisz. Pamięć w ciele pozostanie. Ten stan. To odczucie. Zawsze możesz tam wrócić i po nie sięgnąć.
Dlaczego to robię? Bo wiem jakie życie się robi. Jak może być Ci dobrze samemu ze sobą. I w domu dobrze. I nie ma wtedy znaczenia co robisz, gdzie jesteś, odśnieżasz, gotujesz, pracujesz na budowie. Nadal spotykasz różnych ludzi, różne sytuacje. Nadal żyjesz podobnie. Ale nie kłócisz się sam ze sobą, nie wymuszasz, nie dopasowujesz do żadnych idei, ani ludzi. Co nie znaczy, że nie możesz. Możesz. Jeśli chcesz. Jeśli masz w tym przyjemność. Ale jeśli męczy, uwiera, gniecie, szkoda czasu.
Moje życie na co dzień jest bardzo proste i zwyczajne. Dla mnie nadzwyczajne. Opiekuję się bratem i mamą. Pełnię funkcję rodzicielską w pewnym sensie. A może wspieram, towarzysze, aby jak najbardziej mogli żyć własnym życiem. Mają swoje dysfunkcje, są niesamodzielni. Moja odpowiedzialność to stworzyć im takie warunki, dostosowane do ich potrzeb, aby było im jak najlepiej. Aby każdy czuł się u siebie. Długo się tego uczyłam, aby pomimo niepełnosprawności ich nie wyręczać, nie narzucać swojego zdania. Ach ten ból! Kiedy wiesz, że obcym jesteś w stanie pomóc rozmową, masażem, a rodzinie własnej nie.
Tu dla mnie była lekcja cierpliwości, dawania wolności i i pozwolenia na samodzielną naukę i dochodzenie do własnych prawd. Nawet jeśli się nie zgadzałam, aby mama przyjmowała tyle leków, miesiącami przebywała w szpitalu. Przecież są zioła, masaże, praca nad sobą.
Cóż... bez jej gotowości nic nie mogłam zrobić.
To jak rozmowa na progu przy drzwiach zamkniętych do wewnątrz. Bo nie zostałam przyjęta. Bo ona nie była gotowa. Odpuściłam. Zajęłam się swoim życiem, rozwój, przekwalifikowanie,ćwiczenia, natura.
Nadal czuwałam, doglądałam, ale inaczej. Z większym dystansem. Potrzebujesz mnie to jestem. Trzeba do szpitala. Ok jedziemy. Radzisz sobie bardzo się cieszę i kibicuję.
To była najdłuższa lekcja życiowa. Nauczyliśmy się siebie, swojej specyfiki. Nie wchodzić sobie w drogę, szanować swoją odmienność i potrzeby. I teraz jest nam wszystkim dobrze.
I chciałabym, aby każdemu tak było.

 

***

Ludzie z pasją

W jakiś magiczny sposób trafiam do takich miejsc. To one mnie przywołują. Choć nie szukam. Często po drodze, przy okazji. Bo od lekarza wracaliśmy z bratem. No to wchodzimy.

Fryzjer facet. Młody, energiczny, w dżinsach i tenisówkach. Na fajerwerki się nie zanosi. Gadamy o wszystkim o i niczym. Muzyka w tle.
Ale on...
skupiony na głowie i nożyczkach. Zaciekawił mnie sposób jak on z tymi włosami. Wiedział jak się nimi zająć

Jakby coś rzeźbił, malował, dzieło tworzył.

Jakby był obecny tylko w swoich dłoniach. Znam to. Reszta świata chwilowo przestaje istnieć. Tu nie ma pomyłek

Miłość przekuta w fach.

 

***

 

smolarze

 

Smolarze 2

Smolarze

 

W powietrzu czuć wiosne. Słońce budzi do życia. Ptactwo wszelakie coraz odważniej rano ćwierka i pilnuje, abym nie przespała siebie. Robią swoją robote. Żyją w zgodzie ze swoją naturą to i śpiewają o tym głośno ogłaszając całemu światu jakie to szczęśliwe.
One wiedzą jak należy zaczynać dzień.
Ja odrodzona i zresetowana po morsowaniu też robie swoje. I stwierdzam jedno - woda w rzece całkiem cieplejsza niż śnieg. Po totalnym zimnie spływa ciepło i błogość - ciekawe doznanie. Był to mój pierwszy raz, więc niezupełnie jestem zaspokojona. Mam niedosyt. Chcę więcej!
Będąc na małym głodzie ogłaszam uroczyście jakie inspiracje następują, bo mi się znów uzbierało.
Wniosek taki zaobserwowany, w moim życiu zbadany. Ciało karmisz jakością jedzenia, a dusze uczuciami do siebie.
Jaką żywisz emocje do siebie? Co mówisz do siebie? Czy jesteś swoją najwyższą instancją? A może szukasz tego w innych, pozbawiając siebie swoich możliwoci? Jak siebie czujesz? Jak patrzysz w lustro co widzisz? Czy Twoje oczy uśmiechają się do Ciebie? Czy wiesz, że mają w sobie wyjątkowość? Że są inne, niż oczy całej reszty ludzi? I czy rozumiesz co mają Ci do powiedzenia? Fajnie jest zaglądać w swoje. Widzieć "to coś" i pilnować czy przypadkiem błysk nie uciekł. Jak jest troche mniejszy to znak , że trzeba się udać do siebie na poważną rozmowe i zadać sobie kilka szczerych pytań, czy ja chce sobie nadal to robić? Czy to dla mnie dobre? Dobra wysoka wibracja czyli moja własna. No coż nikt tak o mnie nie zadba jak ja sama o siebie, nikt mnie tak nie nakarmi. Lubie swoje towarzystwo.
Bywa i tak , że trzeba tąpnąć nogą i powiedzieć radykalne i zdecydowane "nie" Już tyle zrobiłam dla Ciebie, a teraz chce być dla siebie, chce żyć swoim życiem.
Mój czas, uwaga, energia to moje potencjały. Ona zaprasza, pomnaża sytuacje, ludzi i jakość. Czas ogromny na siebie.
I nie ma potrzeby nikogo naprawiać, uzdrawiać, zbawiać świata. Jedynie zadbać o siebie. Nie egoistycznie. Raczej szanując życie, którym jesteś. A tam gdzie się pojawisz zostanie po Tobie Iskra. Światło. Informacja.
Nowa Możliwość, którą Jesteś.
I możesz się podzielić wtedy, bo masz czym.
Twoje dobro najpierw niech wypełni Ciebie, a nadmiar rozleje się na otoczenie.
Chcesz mieć ciepły dom, rozpal w piecu, utrzymaj płomień, wyrzuć popiół.
Aby ogóród był w rozkwicie trzeba odchwaszczać na bieżąco.
Motyle przylatują do kwiatów, które kwitną.

Uh nagadałam się, aż mi lepiej
no to paaa...!

Do zobaczenia w mojej leśnej wiosce.

 

***

ocean justyna ziębaJeśli to możliwe, aby zapach oceanu został uchwycony w aromat, dlaczegóż nie zabierać Was w podróże oceaniczne... ?

Kochani pachnie obłędnie! Będzie uzdrawianie  głębią oceanu. Masaż z namiastką magii wody. Z czym mi się kojarzy ten zapach? Co we mnie wybudza? Może tesknotę za podróżami, świeżością o poranku, bezkresną przestrzenią i oceanem możliwości, które można poczuć kiedy złapiemy inna perspektywę. 

Zainspirowana, gotowa do działania i bardzo ciekawa waszych wrażeń.

 

 
 

 

 

masaż Herbata mocno imbirowa, rozgrzewająca, kadzidło sandałowo - cynamonowe masaż w głębokim skupieniu, rozmowy mądre, wnioski prostę, odkrywcze. To czego szukasz jest na wyciągnięcie ręki.

Jeśli wydaje Ci się, że masz depresje idź koniecznie do lasu, pobiegaj, poskacz, powygłupiaj się, zrób orzełka na śniegu i posłuchaj jak bije Twoje serce, jak oddychają płuca. Natura przyrody budzi naturę człowieka. Tam nie ma depresji, tam jest życie. Ze zmarzniętą brodą, czerwonymi nosami i polikami, ale ogromem radości wewnętrzej. Totalnie jestem wdzięczna, że mogę przyczyniać się do takich przełomów.  Tak zamiast siedzieć i rozmawiać w salonie przyjemniej było przerabiać te tematy na spacerze. Dziękuję , że tak otwarte i gotowe na wgląd w siebie osobowości do mnie trafiają.

 

*** 

Co powoduje ze tracimy zaufanie do ludzi? Kiedy jesteśmy w najtrudniejszych momentach swego zycia, a osoby wokół nie wesprą, odwrócą się. To taka weryfikacja więzi. Ale też dobra okazja, by wziąć całość życia we własne ręce . Wtedy wiesz, że nie ma sensu czekać na pociąg, który nigdy nie nadjedzie. Bierzesz życie takie jakie jest z tym co dobre, ale i trudne i wtedy okazuje się, że Ty jesteś tym pociągiem i możesz zabrać siebie wszędzie, gdzie tylko chcesz. I wiesz, że dasz rade. Bo przemawia przez Ciebie siła, o którą siebie nie podejrzewałeś. I dajesz rade. I zyskałeś coś, czego nikt Ci nie da - zaufanie do siebie, do życia i do wszystkiego co się wydarza.

***

O co chodzi z tą duchowością czy osobowością? Wcale nie o bycie w ciszy idzie, czy medytację choć to niezłe narzędzie.
I nie tylko o ten spokój i harmonię wewnętrzną idzie. Choć często się przydaje.
O prawdę chodzi każdego z osobna, aby odpadło to co niewłaściwe. Zrozumieć siebie i zbudować swoją rzeczywistość na swoich fundamentach.
A tak na codzień?
Aby ego nie przeszkodziło kiedy trzeba przyznać się do błędu i przeprosić
Aby była siła kiedy trzeba wstać pomimo trudności, otrzepać się i pójść dalej
Odważnie iść za swymi wyborami
Rozpoznać grę, w której nie chcesz brać udziału, bo to byłaby strata czasu i energii
Wiedzieć kiedy stanąć na ziemi obiema nogami do twardej rzeczywistości
Wiedzieć kiedy biec, kiedy się zatrzymać i kiedy znów ruszyć do przodu.
Zrobić remont domu. O tak, tam człowiek spotka siebie w różnych odsłonach: Zainspirowanego, ale i wkurzonego, wszechstronnie uzdolnionego, ale i bezradnego, padniętego i  z nadludzką mocą.
Świadomość to nie piękne teorie. To praktyka, taka która daje odpowiedzi jak funkcjonować w materii by móc sobie spojrzeć w oczy i wiedzieć ze jesteś w porządku.
I kiedy wszystko się posypie to i tak zawsze masz siebie. Możesz kląć, płakać, modlić się, chwilowo oszaleć, ale robić swoje, bo dasz rade.
Tak mniej więcej to widzę.

 

***

Lubię poznawać ludzi, zawsze mnie intrygowali, zawsze chciałam ich słuchać i odkrywać.
A najlepsze to, kiedy czai sie myśl -
Noooooo Ciebie to już trochę znam. Wiem, z czego się składasz, co Cię motywuje i gniecie w dupkę. I kiedy słuchając dotykamy samego rdzenia za zasłoną jeszcze głębsza prawda. I kiedy cała staję się uszami bywa, że chciałoby się przerwać, coś wtrącić, skomentować.
No tak umysł zaczyna przeszkadzać i już jęzor się chce uruchamiać i opowiadać jaki to mądry.
Cicho mi tam! Oto przyszedł do Ciebie , otworzył się jak dawno nie był otwarty, zaufał, dzieli się kawałkiem swojej duszy, którą schował przed światem. Właśnie w tym momencie pokazuje Ci co go ukształtowało, jaka jest jego konstrukcja. Odpuść. Nie analizuj. Tam jest odpowiedź.
Hmm właściwie jeden nadgryziony język jest wart by poczuć coś znacznie cenniejszego. Człowieka i jego świętość.
Ps. A przy okazji dobrze czasem mieć minimalny dostęp do Internetu, bo w nagrodę maxymalny dostęp do przestrzeni, słońca i tego, co mnie odżywia i można patrzyć na świat swoimi oczami.

***

Wiem jak to jest kiedy umysł próbuje zatrzymać przeszłość i nie chce wypuścić tego, co już mu nie służy. Wiem to i z własneo życia. Taka jego natura lubi czasem robić z siebie ofiare, że ktoś zrobił mu krzywdę. To co niełatwe, a się wydarzyło pozwoliło wydobyć na powierzchnie rany, które i tak już długo były wyparte. Rany mają ujrzeć światło, aby mogły się uleczyć. To co dotknięte uwagą może zostać oczyszczone. Inaczej siedzi w ciele jako zastój , blokada, lęk, objawia się jako stres, napięcie, nerwowość, osłabienie.
I wiem jakiej odwagi wymaga tak przyjść i się po prostu otworzyć i wypowiedzieć wszystko co uwiera, boli i niszczy. Bo człowiek obawia się sam siebie, swojej reakcji, spotkania swego smutku.
Często to co uwolnione z gardła, to ulga dla duszy i szansa uzdrowienia ciała.
W całym procesie pracy nad sobą chodzi tylko o jedno: otworzyć się na siebie w pełni, totalnie i bez ograniczeń.
Zaufać sobie i przyjąć siebie ze wszystkim bezwarunkowo. Oto tajemnica okazywania sobie szacunku i miłości, która jest najpotężniejszym uzdrowicielem tego świata.


***


Pierwiastki męskie i żeńskie

 


Dlaczego kobiety potrzebują męskich pierwiastów? By wzmagać swoją dynamike w działaniu, by sprowadzić swoje projekty do materii, by były stymulowane, nastawione na efekt, by nadać kierunek swoim dziłaniom, by mieć ochrone.
Dlaczego mężczyźni potrzebują kobiet? By mieli kogo uszczęsliwiać, By mogli zobaczyć podziw w oczach kobiet. Też by mogli ukoić swoje wojownicze zapędy, by rozproszyć i wygładzić swoje wewnętrzne demony, zwyciężać swoje własne wojny. Inaczej męski wewnętrzny ogień ma dużą siłe rażenia, bez nadanego kierunku i formy pali i niszczy. On potrzebuje kobiety, aby się wystudzić, a ją ogrzać.
Kobieta, bez męskich pierwiastków jest bardzo subtelna , bezwarunkowa, łagodna, ale... nie wie jak ochronić w sobie te wartości. mężczyzna bez pewnej wrażliwości i z wypartą emocjonalnością jest szorstki, schematyczny, zamknięty, wybuchowy.


Każdy człowiek ma w sobie te dwie jakości. Wiadomo zawsze więcej tego co przynależne do płci. Tak jak budowa ciała - kobiece tkanki bardziej eleastyczne, miekkie, z większą ilością wody. Męska struktura zbita, zagęszczona, twarda, intelekt osadzony w logice, konkrecie.
Męskie i kobiece to dwie bardzo różne od siebie jakości, które się wzajemnie mogę uzupełniać, przeplatać, współtworzyć i podnosić na wyższy pułap świadomości.
Potrzebujemy się nawzajem, potrzebne to co męskie i to co żeńskie, by razem tworzyć ten świat. Tam, gdzie oba te wydaje się rózne bieguny się wzajemnie wspierają tam panuje harmonia i rozkwit.


***
Co wzmacnia ludzi? Inni ludzie ich wzajemność, szczera rozmowa, wymiana słów i gestów.


Wiedzieć, że jest choć jedna osoba, która w Ciebie wierzy i kiedy wydaje Ci się, że jesteś w najbardziej ciemnym mroku swej egzystencji ona wie, że i tak dasz rade, bo widzi to, na co chwilowa Cię oślepiło
Mieć choć jeden numer, pod który można zawsze zadzwonić i wiedzieć, że zostanie się zrozumianym
Kogoś, kto potrafi Ci wstrząsnąć, kiedy masz chwilową amnestię i zpomnisz po co tu jesteś i co masz do zrobienia na ziemii i jaki cel Twojej wędrówki
kogoś, kto pokaże Ci jak korzystać ze swoich skrzydeł, albo zasadzi kopa na zapęd, kiedy potrzeba.
I miejsce. Twój osobisty azyl bezpieczeństwa, który nie stawia warunków i oczekiwań, bierze Cie z tym, co teraz w Tobie ładnego, ale i niepoukładanego.

Nikt nie powinien czuć się samotnym drzewem - jesteśmy lasem rośniemy na tym samym gruncie.
***

Justyna Zięba 19

 

Kiedy już dotrze się do pewnego etapu siebie człowiek przestaje zadawać pytania i stawiać opór, bo ma w sobie zgodę na siebie, na swoje odczucia, na wolność bycia sobą. A tym samym przestaje mieć pomysły na "naprawianie" innych. Ma akceptację i zaufanie.
To nie tak, że widzi wszystko różowymi okularami. Widzi takie jakie jest. Jeśli przychodzi stres mówi ok. jeśli mnie odwiedzasz jesteś mój, przepłyń przeze mnie, oczyść mnie w swoim tempie. Nawet jeśli teraz Cię nie rozumiem to przyjdzie czas kiedy się dowiem. Dajesz prawo bycia swoim stanom emocjonalnym. Bierzesz siebie takiego jakim jesteś z pełnym wachlarzem możliwości. Cokolwiek się nie dzieje jesteś dla siebie i ze sobą wierny jak pies ,czuły jak kochanek i troskliwy jak ojciec.
Jak już napełnisz siebie jesteś dla innych, karmisz obecnością, czuwasz, ale nie masz potrzeby kontrolowania, nie chcesz przez to ich umniejszać, ani pozbawiać własnych możliwości rozwojowych. Szanujesz ich odmienność. Jednak nie chcesz niczego wymuszać, ani przyśpieszać.
Złość, smutek, gniew mówisz tak pewnie jesteście jakimś niezagojonymi ranami emocjonalnymi, odrzuconymi częściami, niezauważonymi. Tak teraz daje wam swoją uwagę. Jeśli chcecie się poużalać , wypłakać, głośno wypowiedzieć, wykrzyczeć jestem dla Was. Macie prawo istnieć jak w naturze jest czas deszczu, wyładować atmosferycznych, nocy, ciemności, regeneracji. Ale potem wstaje dzień świeży , bogaty w nowe możliwości.
Wszystko ma swój cykl. Jest czas kiedy człowiek bardziej chce być dla siebie i czas kiedy dla towarzystwa. Czas zwijania się w sobie i czas ekspansji na zewnątrz. Czas bardziej instynktowny, dziki i czas uczuć wyższych. Czas napięcia - kiedy fala osiągnie swoją najwyższą wartość opada. Czas rozluźnienia. Czas działania i nie-niedziałania.

 

***

Dusza . Bywa jak małe, ciekawskie dziecko, które chce wszystkiego posmakować, aby wybrać to co dla niego atrakcyjne. Chce się zrealizować na swoim najwyższym, najbardziej prawdziwym poziomie.

Szuka, bada, dotyka. Ciągnie ją tam, gdzie najwięcej doświadczy prawdziwości. Ma w sobie wiele wątków.

Bywa jak zmysłowa kochanka i nie wiedzieć kiedy porywa do swojego tańca, ma chwile nostalgii. Jednak kiedy czuje moment mocy używa radykalnej siły wojownika i rewolucjonisty. Kiedy ludzie nie słuchają jej głosu obraża się, więdnie. Czasem dając jakiś ból, czasem kopniaka. Ona chce tylko prawdy, która nie zawsze jest łatwo akceptowalna, ale właściwa, nie zawsze spodoba się umysłowi, otoczeniu. Choć ona ma to gdzieś. Ma swój indywidualny temperamencik. Potrafi być charakterna, wie czego chce, dokąd zmierza i po co się narodziła. Niezbyt lubi kompromisy i próby oszukania jej plastikowymi, albo chińskimi zamiennikami. Ona jest bardzo oryginalna i jedyna w swoim rodzaju. Nie ma potrzeby kopiowania cudzych koncepcji, odtwarzania nie swoich scenariuszy. 

Jej cel to prawda bezwarunkowa i ukazanie swych głębokości na każdy aspekt życia. Skacze ze szczęścia kiedy realizuje swój plan. Takie refleksje wiśniowo czekoladowe... co by się moja nie nadąsała ... 

 

***

 

JUstyna Zięba 9

 

O jest! moja iskra dziecięcej radochy! Jak się śmieje i nie wiem dlaczego to znaczy że wszystko jest na swoim miejscu i ma sens i chce mi się mieć wdzięczność za to co było, jest i będzie. A najbardziej :
- i najmocniej to za ludzi bliższych, dalszych, przypadkowych i nawet za tych, którzy się tego nie spodziewają też, że byli... albo są jakimś pierwiastkiem składowym całości, po coś się pojawili, coś mi uświadomili
Tak ludzie jesteście dla mnie inspiracją czy tego chcecie czy nie. Wydobywacie ze mnie to co najlepsze, a schowane , hi hi czasem to co mniej lepsze, ale prawdziwe i potrzebne w jakimś momencie
- to, że któregoś dnia postanowiłam być dobra dla siebie i wybierać to co mi służy i mnie wspiera i mój świat
- taniec mój własny intuicyjny
- muzykę, masaż, świece, klimat
- naturę, wodę, las, kwiaty, drzewa, psy, koty zawsze dla mnie uszczęśliwiające
- herbatę z miodem cytryną i wanilią - miłość od wieków
- kakao z cynamonem i mlekiem migdałowych -pycha! niedawno odkryte tak przyjemnie łechce moje podniebienie, że zostanie na dłużej
- różnorodność, zmienność i elastyczność - trochę bujania w obłokach trochę, twardej prozy życia co sprawia, że pomimo wszystko i ciągle i wciąż jest nieprzewidywalne i sprawia, że mam się nie przywiązywać zbytnio, ale mieć oczy szeroko otwarte i świeże spojrzenie
- za prawdę, bo kiedy w mojej głowie pojawi się jakieś skostnienie, albo zejdę ze ścieżki natentychmiast pojawia się ktoś, pizgnie mocno prawdą między oczy, co szybko mnie otrzeźwia, sprowadza z powrotem do siebie, bym zadało sobie parę pytań, czy aby tak to miało wyglądać
- a no i jak mam jakiś niedostatek przychodzi dobra dusza z jakim darem, co to mnie albo rozśmieszy, albo posiedzi i nie zadaje za dużo pytań, o a jak jeszcze nakarmi ogórkową, herbatę poda oooo to już po mnie - zapominam o bożym świecie
- i że mogę pisać takie spontaniczne posty i mimo, ze mój umysł to się jeszcze waha i wstydzi, bo lubi się chować w jakiej mysiej dziurze, ale dusza se tak wymyśliła i mi wierci dziurę w brzuchu, żeby się dzielić
- i że sama nie wiem dokąd mnie to zaprowadzi, ale słucham tego co mnie nakręca - taka przyjemna niewiadoma
- i że tak mam, że patrze na ludzi i mam w nich wiarę i widzę w nich tę głębie, której oni czasem nie widzą i tam jest dużo dobrego i prawdziwego
- i za błysk w oczach, kiedy im o tym mówię

 

***

 

Kto powiedział, że masz mieć to samo zdanie w jakimś temacie i tę samą wizje świata co kiedyś. Każdego dnia ewoluujesz, poszerzasz horyzonty, masz głębsze zrozumienie tematu. Nic dziwnego, że zmieniasz decyzje i dostrajasz otoczenie do nowego siebie.
Aktualizacja systemu, celów i wartości. Elastyczność w procesie życia. To ciągły taniec różnorodności.

 

***

 

Niby wszystko dziś jest dostępne, ale jest coś, czego brakuje. To te zwykle chwile kiedy ludzie są dla siebie obecni. Siadasz z kimś i on wie, że jest w tym momencie jest dla Ciebie najważniejszy. To przestrzeń do której żaden chaos nie ma wstępu.
Masz uwagę tylko dla tej jednej osoby. Świat się zatrzymuje.
I niby nic spektakularnego się nie wydarza. Prosta rozmowa, czasem śmiech, czasem zaduma.
W gruncie rzeczy wydarza się bardzo wiele. Możemy być sobą, tu nie trzeba jakoś wyglądać, kogoś grać, coś posiadać, czymś się chwalić, siedzieć prosto, ani nawet brzucha nie trzeba wciągać :-)
Nie musimy się zgadzać w swoich kwestiach, za to możemy próbować się zrozumieć i to uszanować.
Fajne takie momenty, niby zwykłe, a jednak nieocenione

 

***

 

Kiedy telewizor, browar i domowy obiad przestają wystarczać...
Czym jest męska, pierwotna i świadoma siła?
Mężczyzna to wojownik z natury, potrzebuje wrażeń. Jego dzikie serce chce być wolne, rzucić się w poligon wyzwań, w nieznaną drogę - Iść na żywioł! By testosteron mógł się zrealizować i wyładować.
To pasja działania , ale też logika i konkret. Albo tak, albo nie Czarne, albo białe.
Ma ogromnie dużo do zaoferowania. Lubi dawać, karmić, ochraniać, pomagać, być potrzebny. Chce też widzieć efekty swojego wysiłku.
W domu warto, aby był doceniony za swoją wartość i prace. Kiedy tego nie dostaje szuka na zewnątrz (czasem uganiając się za spódniczkami :-) ) Potrzebuje też czułości, akceptacji i zrozumienia. To strażnik rodziny, odpowiedzialności.
Kiedy napoi się dzikimi wyprawami wraca do domu, by się podzielić wrażeniami, ukoić w kobiecej subtelnej energii.
Kiedy on jest spełniony potrafi w mądry sposób adorować i zadbać o swoją kobietę, Tak aby czuła się kochana, atrakcyjna i bezpieczna.
Oh ! jak ja lubie takie mądre sesje i ciesze się, że jest coraz więcej świadomych ludzi.

 

 ***

 

 

Relaksacja Justyna Zięba

Życie potrafi być bardzo zmienne i zaskakujące. I pokazuje, że nie można się zbytnio przywiązywać to swoich koncepcji i planów. Jeśli chodzi o moją perspektywę dotknęłam bajki o jakiej nawet nie śniłam, dużo dobrego mnie spotkało, sporo niesamowitych chwil. Ale to nie wszystko mam za sobą również wiele smutku, traumy, zwątpienia, niezgody i takiej tęsknoty, której nic i nikt nie był w stanie wypełnić. No bo jak żyć bez kogoś kto był najbliższy i już nie można go przytulić, bo odszedł z tej ziemii. Gdzieś w głębi czułam, że to mój test, ze mam przejść przez ten proces i to doświadczenie samodzielnie, że to mnie wzmocni, ugruntuje. No tak sama dla siebie byłam terapeutą.

 

 ***

 

Czego mnie nauczyło to doświadczenie? Że nie da się zupełnie zaplanować życia, trzymać kontroli nad jego przebiegiem.

Jedyne na co mam wpływ to chwila obecna, jak ją przeżyje, jak zareaguje, w jaką jakość siebie wejde, jak mogę zająć się sobą, i jaką stworzę atmosferę wokół. Jak być obecna uwagą dla siebie i dla drugiego człowieka, jaką tworzyć prestrzeń dla niego przy zachowaniu swoich granic. Proste chwile. Szczerość.

Wdzięczność za to co mam. Żyć w dobrobycie wewnętrznym bez wywierania presji. Być taka jaka jestem i to wystarczy. Bo innym można podarować tylko to co mamy w sobie. 

Niektórzy pytają, że jak taka niepozorna osóbka jak ja ma taką siłe i nie boi się zaglądać w ludzkie mroki i że jestem w tak dobrej formie.
Ano tak to. 
Boimy się tego czego nie znamy. Mrok nie jest taki straszny, kiedy się z nim oswoimy przeżyjemy i przetransformujemy w potencjał.

 

Przyjemnego popołudnia i dystansu pomimo wszystko

 

 ***

 

Poranek rześki, energetyczny, niebo idealne. 


Łapie chwile... Nie mam zamiaru czekać na świętego Nigdy.
Dlatego w najbliższą sobotę 17 września wybieram się w okoliczności przyrody. Bez większych planów i ceregieli. Wskocze w tramki i pójde.
Pobyć, pogapić się na wode, posiedzić na trawie, połazić boso, pogadać albo pomilczeć na jakiś temat.
Jak bedzie? Fajnie! Naturalnie i zwyczajnie. Życie ułoży najbardziej idealny scenariusz, więc nie zamierzam mu przeszkadzać :-)
Jeśli Ty tez masz ochote bedzie jeszcze fajniej :-)
Zawady godz 16.00-19.00
Można zabrać kocyk
Już nie mogę się doczekać :-)

 

 *** 

Zawsze kiedy człowiek jest "sam niewiedzący czego chcący" warto wybrać się do lasu. W końcu las przeżył niejedną burzę i huragan. Wie kiedy czas wzrostu, kiedy odpuszczenia, tego co martwe.
Zna cykl umierania i odradzania.
Mam odczucie, że ostatnio czas taki bardziej, aby zanurkować w swoje głębiny. Świat zewnętrzny bywa uwierający. A drzewa wiedzą jak uzupełnić człowieka w te brakujące pierwiastki ugruntowania i dystansu.

Efekty takie - zgoda na naturalny rytm życia, spokojny oddech.

Tak więc dystansujemy się, w końcu wszystko mija - nawet najdłuższa żmija :-)

 ***

Kiedy tak sobie siedze z herbatą to myśle
- Ale ze mnie szczęściara! Wszechświat chyba mnie lubi.

Przychodzi do mnie człowiek umęczony bólem, życiem, stresem. 
Pytam wtedy(najczęściej w swojej głowie - publicznie staram się nie gadać ze sobą :-) jeszcze... )

- jak mogę Ci pomóc? 
- jak dodać Ci skrzydeł?

Pojawia się odpowiedź

Przenieść swoje samopoczucie na niego. Popatrz sercem jak na czystą, doskonałą formę, bez nadawanie etykiet, nazywania chorób, przypadłości, problemów.
Masz kojący dotyk, który nie pyta jaki jest powód, ale rozumie i akceptuje. Masz dusze, która jest otwarta na drugiego człowieka. Wysłuchaj go i nie oceniaj. Tylko takie podejście obierze go z ciężkich wartw, aż sam poczuje, aż przypomni sobie , że w istocie właśnie taki jest. I aż sam w to uwierzy.... 
To go uzdrowi.
Ok więc wyciszam umysł i masuje, najlepiej jak potrafie. Jeśli chce się ze mną czymś podzielić to jestem dla niego.

Proces w toku. Umysł odpuszcza, spoglądam na oddech - coraz spokojniejszy, naturalny, mieśnie też robią się coraz bardziej rozluźnione.

I na koniec wstaje ze stołu z błyskiem w oczach, spokojem na twarzy, lekkim ciałem.
Wow! Dzięki! Jestem świadkiem narodzin nowego człowieka! To się chyba bycie położną nazywa. Jak zwał tak zwał.
<3<3 Uwielbiam tą robotę! <3<3<3

 ***

 

Budowanie relacji

Tak wiele zależy od dobrej komunikacji. Możnaby rzec, że dobre relacje to mądre porozumienie, wczuwanie się w siebie nawzajem. To wyrażanie swoich potrzeb, uczuć i granic, ale też szanowanie odmienności.

To przede wszystkim odczucie najpierw siebie. Bez znajomości swego wnętrza trudno zbudować bliższe - zdrowe związki.

Nie dając sobie uwagi blokujemy swoją ekspresję na zewnątrz. Nie rozumiejąc siebie trudno zrozumić innych.

Jak wiadomo ludzka natura dąży do równowagi i to co wyparte zawsze domaga się uwagi i mocno przypomina o sobie. 

Potrzeba bliskości emocjonalnej. 

W końcu jesteśmy istotami stadnymi i łakniemy wzajemności i zrozumienia. Smutne jest to, że tę naturalną potrzebę wiele osób stara się zapełnić wyszukiwaniem ciągle to nowych znajomych. Gromadzą, gromadzą i biją rekordy w krótkotrwałych i powierzchownych znajomościach, czasem w sposób bardzo kompulsywny wręcz rozczeniowy, albo dla odmiany nadmiernie poświęcając siebie. Spełniając oczekiwania innych swoim kosztem. Efekt taki, że niewiele się zmienia.
Tak mi się nasuwa pare pytań
- Jakiego siebie wnoszę do relacji? Jaką wartością jestem dla innych? Po co budować sieć znajomych skoro brak otwartości na drugiego człowieka? Po co komu martwe relacje? Czy na prawdę o ilość tu chodzi?

Jakościowo dobrych spotkań :-):-) dla Was i dla mnie też :-):-)

 

 

Justyna Zięba 15

 

***

 

Kiedy odwiedza lęk, silny stres...

 

Jeśli przychodzi (bardzo często w nocy koło 1-3 godz albo rano) to w rezultacie dla naszego dobra.
Stres to nieunikniona częśc życia. Bywa, że pojawiają się wkurzający ludzie, sytuacje wywołując złość, lęk, bezradoność.
Wypływa na powierzchnie świadomości to co wyparte, zapomniane. Ale reaktywnik jest w nas to jakaś zapomniana część nas. Im bardziej bedziesz uciekać tym większa ich siła Cię dopadnie.

Co z tym zrobić? Jak to przetranformować, aby działało dla nas?

Pozwolić sobie czuć (najlepiej w odosobnieniu) Dać uwagę, obserwować, oddychać, być wtedy dla siebie. W głowie spory chaos myśli, co zrobić, co nie zrobić, odszczeknąć, nie odszczeknąć :-)

Załatwić to ze sobą, w sobie.
Dać temu stanowi uwagi tyle ile będzie potrzeba. Rodzaj wyładowania energetycznego smogu. Jak już w głowie się uspokoi przechodzi do ciała, do organów. Ciało pracuje wtedy na piątym biegu, uwalnia, pulsuje, serce wali, żołądek wibruje, jelita szaleją. Taka wewnętrzna pralnia brudów emocjonalnych :-) I dobrze!. Zaufać procesowi bez walki i oporu. 
Nasze ciało to potęga. W końcu stworzone na boskie podobieństwo i ma możliwości oczyszczania i samouleczania.
Im mniej przeciwstawiania tym szybciej proces przebiega.

Czemu odwiedzaja lęki? To znak, że jest pewna gotowość i swiadomość, aby zrzucić starą skorupę, zbędny balast.
I zrobić miejsce na swobodę i przestrzeń

Szczęśliwi ludzie nie biorą się znikąd. 
To Ci co umieją zająć sie sobą.

Lekkiego dnia :-)

 

 

***

Spontaniczne, amatorskie nagranie sprzed 3 lat, masaz bardziej dla duszy niż ciała

 

 

 

 

 

***

 

Relacje to wolność

 

Justyna Zięba 5

 Ludzie chcieliby nas wkomponować w swoje projekty, a tym samym w swoje życie. Coś jakby włożyć w swoje buty. Ich buty są wygodne dla nich odzwierciedlają ich styl, czasem nawet miejsce w którym obecnie się znajdują w swojej wędrówce życiowej.
Oni lubią wersje trendy, a my luzackie trampki, albo zupełnie boso.
Każdy ma swoje życie do przeżycia zgodne ze swoją naturą.
Relacje to wolność. Możemy spędzić ze sobą jakiś czas, ale bez uwieszania i przyduszania.

 

***

 

Życie to bardzo osobista preferencja

Justyna Zięba 6

Życie to bardzo osobista preferencja na jego spędzenie.
Rozmawiam z wieloma ludźmi, niektórzy bardzo chorzy mierzą się z lękiem przed śmiercią i jedyne czego żałują, to tego , że ciągle nie żyli tak jak chcieli. To bardzo mocna motywacja, by żyć , ale żyć tak na prawdę, nie wegetować.
Nic tak nie pobudza, do fajnego życia jak świadomość, że kiedyś odejdziemy z niczym. Zabierzemy jedynie wrażenia, doświadczenia, uczucia, pewną wewnętrzną jakość do jakiej udało nam się dotrzeć, zrozumienie człowieczeństwa.
Gdybym miała powiedzieć tak ogólnie do każdego jaki jest sens? USZCZĘŚLIWIANIAJ SIEBIE I NIE KRZYWDŹ PRZY TYM INNYCH Bądź latarnią dla siebie, a tam gdzie się pojawisz zostawisz iskre po sobie. Jesli szukasz jakichś wartości na zewnątrz na pewno masz to w sobie. Najpierw dogadaj się ze sobą.
Chodzi o to, aby życie było godną imprezą, którą sam wykreowałeś i mądrze się na niej bawiłeś. W każdej sekundzie reagowałeś w zgodzie ze sobą, w pracy, w domu, jako partner, kumpel, rodzic i dziecko. W każdej z tych ról pozostałeś sobą.
No wywewnętrzniłam się :-) wracam do swoich ról
Przyjemnego popołudnia Kochani <3

 

 ***

 

Życie wspiera jesli podążamy za głosem serca.

Justyna Zięba 2

 

Justyna Zięba 3Justyna Zięba 4

Wiele razy chciałam, ale jakoś się nie  składało.W końcu podjęłam wyzwanie. Wybrałam się samodzielnie na spływ kajakowy. Właściwie nic w tym temacie nie wiedziałam nawet jak operować wiosłem. Podeszłam do tematu, że jakoś w praktyce się dowiem, wyczuje kajak jak się z nim obchodzić i dogadywać. No ale gdzieś zaufanie w proces życia było. Zawsze kiedy słucham swojego wewnętrznego sterowania życie mnie wspiera.

Po 5 minutach już czuje się dość pewnie, robie zdjęcia, pozbywam się niewygodnej kamizelki ochronnej . Pozwalam się prowadzić nurtowi rzeki i mu za dużo nie przeszkadzać, bez większego wysiłku. Warta szeroka, przyjazna - znalazłyśmy wspólną nić porozumienia :) Nawet jak obiłam się o tataraki czy gałęzie, lekko mnie obróciło i woda sama wyprowadziła. Oczywiście było kilka sytuacje ekstremalnych gdzie andrenalinka podskoczyła tak dla smaczku, by respektować żywioł.

Ogólnie rzecz biorąc jak się potem okazało wprowadziłam nowy styl kajakowania "metoda bez metody", "relaksacyjne kajakowanie" i nawet najstarsi weteranie podłapali moje podejście do tematu. Sporo czasu na refleksje, wsłuchanie się w przyrodę i wchłanianie spokoju wody. Woda ma w sobie coś takiego , że łaczy nas z naszą głębią, odcina od codzienności, pomaga odzyskać świeżość. Ale wieczór, na kajaku... jest bezbłedny milkną odgłosy cywilizacji, można się narodzić na nowo.

No i ludzie, otwarci, pomocni. Kiedy się zamoczyłam ktoś podał mi ręcznik, ktoś ronbił ciepłą mięte z nalewką ziołową, ja kanapki ze swojską pastą, dzielimy się kremem z filtrem, chłopaki pomagają cumować kajak, potem wykładamy na wspólny stól, wymiana barterowa pomidor za banana:) Jednak  człowiek nie jest taki zły, drzemie w nas duch jedności i wsparcia.

Ktoś rzuca hasło "dopóki żyje się marzeniami, a nie wspomnieniami życie ma sens" Ciagne temat dalej oczywiście bo ciekawska jestem co ludźmi powoduje tak od środka. 

"jest wiele rzek do przepłynięcia, sporo wrażeń do przeżycia" Znasz (... padło nazwisko pewnie znane, ale ja słaba w te klocki jestem tv nie oglądam). On przepłynął Atlantyk kajakiem. No jest to inspiracja.

Kurcze uwielbiam klimat surviwalowy! Prosto, skromnie, ale za to jak prawdziwie. Dzielimy się tym co mamy, pomagamy sobie, poznajemy, odpływamy, czasem się gdzieś znów na nurcie spotykamy, czasem nie. Ale to poczucie, że jest pare wolnych dusz na tym świecie, które mają podobnego świra. Nocleg pod gwiazdami nad rzeką przy pelni księżyca. Bosko! ogólnie surviwal kajakowy - już połknęłam bakcyla i mam nową frajde. Dziękuje wszechświecie!

 

***

 

 Justyna Zięba 3

Relaksacja - bardzo istotna w dzisiejszym zabieganym świecie.
Przekanałam się kiedy zaczęłam łaczyć masaż i relaksacje.
Pozwala odciąć się od problemów i złapać harmonie.
Co ludzi męczy najbardziej?
Ciągły chaos w głowie, gonitwa myśli, która nie pozwala się skupić i być w "tu i teraz". Ciągła analiza tego co było, co będzie, czarne scenariusze.
Widze ile energii idzie na marne, bo myśli lękowe mocno wyczerpują nasze baterie i w głowie, aż "dudni" od przciążenia.
Stan chaosu w głowie ukazuje silny związek z napięciami w ciele.
Dlatego terapię często zaczynam właśnie od uspokojenia. A co za tym idzie? Kiedy umysł się wyciszy - ciało w naturalny sposób samo się rozluźnia, opadają ramiona, rozluźniają się szczęki, dłonie otwarte , swobodne - upragniony stan relaksu.
Błogość.
Jak na codzień osiągać ten stan? Spacer - koniecznie bez telefonu i innych odciągaczy uwagi, natura, przeniesienie uwagi na oodech. Kilka minut dla siebie.
Kiedy pozna się cudowność relaksacji stanie w korku może być również powodem, aby się rozluźnić. Kilka świadomych oddechów i od razu lepiej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

 

Dla tych co czują się samotni.

Justyna Zięba

Samotność - czasem trudna, ale z perspektywy czasu potrzebna i baaaardzo owocna. By złapać lepszy kontakt ze sobą, poznać swoje potrzeby, przekonać się o swoich możliwościach, wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie.

No i otworzyć się na nowe inspiracje, albo zamknąć stary etap.

To troche jakby Bóg patrzył z góry i mówił - Zobacz ile masz umiejętności, w tylu sytuacjach dajesz rade.

Możesz sobie zaufać. Masz moc

 

 

 

 

 

***

Spontaniczny wyjazd 

 

Justyna Zięba 6Justyna Zięba 8Justyna Zięba 7

 

 

 

Wyjazd od codzienności jest fajny, nawet w tzw "gdziekolwiek" byle blisko natury. W momentach "wypalenia" niezbędny, bo człowiek łapie inspirację, świeżość, dystans.
Czasem pewność, że nie wiedząc czemu jest we właściwym miejscu w swoim życiu. Im mniej planowania i analizowania tym lepiej.
Zaufanie
Powroty jednak miewają jeszcze więcej uroku. Można decenić prostotę i wszystko inne. Że pod tą wartwa jest jakiś głębszy sens. No i herbata jednak najlepszy ma smak po domowemu z dużą ilością miodu :-)
I pies z tęskonty nic nie tknął. Zaczyna jeść dopiero jak mnie widzi. Rozbawił mnie :-)
No i moi podopieczni też lepiej funkcjonują. Wniosek taki, że jeśli człowiek uzupełni siebie to w otoczeniu też to się przejawia.

 

*** 

Co się ostatnio dzieje?

Bieg życia ostatnio mocno przyśpieszył. Wiele się dzieje, wiele się rozsypuje, kończy, transformuje.

Tak jakby ktoś chciał zupełnie od nowa świat układać. Wiele się zmienia w życiu społecznym, ale największe zmiany zachodzą w nas.

Wydarzenia wyciskają z nas ostatnie siły. To wszystko dzieje się z konkretnego powodu.

To ma nas spowrotem sprowadzić do siebie i dać szanse abyśmy przyjrzeli się sobie tak w szczerości, czy aby za mocno sami się nie katowaliśmy

Dlaczego poprzez choroby, nieszczęścia i inne stresy? To takie kopniaki od życia, taka forma mocniejszej komunikacji. Uderzenie w najczulsze punkty. By powiedzieć „dość" i wreszcie podjąć decyzje

Podjęcie decyzji już wiele zmienia. Zupełnie lżejszy oddech + krok w nowym kierunku. O reszte za dużo nie trzeba się martwić. Nagle jakoś magicznie zaczyna się układać samo.

Tak jakby chodziło właśnie o tę decyzję.

 

***

 " Kocham Cię"

To coś do czego trzeba dorosnąć i nauczyć się je wypowiadać.

Kiedyś oznaczało „daje siebie, ale oczekuje", „nakarm moją głodną duszę", albo jakiś rodzaj kontraktu.

A prawdziwe znaczenie, które teraz rozumiem to " Kocham Cię i pragnę, abyś był szczęśliwy, ale czuł się wolny i niezobowiązany" " chcę się dzielić z Tobą tym co we mnie najlepsze, najczulsze i najbardziej prawdziwe"

„Jeśli i Ty chcesz sie ze mną podzielić swoją energią, bedziemy dzielić się razem"
.

Jesli nie " Błogosławię Twoje wybory i Twoje szczęście"

„Kocham Cię to radośc, wolność i zachwyt"

 

***

 

Ogólnie kijowo


Dzień z serii tych co to nikt mnie nie kocha, brak weny twórczej i ogólnie kijowo.

Zajadam orzechami z czekoladą, a żeby nie było za słodko poprawiam ogórkami kiszonymi :))

Też mam takie dni..

i wcale z nimi nie walcze, biore na klate, pozwalam na nijakość.

Jak to wytłumaczyć? potrzeba nicnierobienia, odpoczynku od bodźców zewnętrzych, ciągłej paplaniny, chaosu, a może jakiś głębszy kontakt ze swoją wewnętrzną istotą, a może nie – cholera wie!

Właściwie nie chce mi się tego rozkminiać – odpuszczam i jestem w tym co samo się zaprasza i to pewien rodzaj komfortu i zaufania i wiem ze przepłynie przez mnie i znów będzie mi cudnie :)

 

***


Świat jak lustro

Świat zewnętrzny jak odbicie lustrzane pokazuje co dzieje się w Tobie.

Każdy konflikt wewnętrzny manifestuje się w Twoim polu. Ból, który widać na twarzy innych jest Twoim stłumionym cierpieniem. Życie wokół jest historią o Tobie, ew możliwymi scenariuszami przyszłości pomnożonymi przez większą siła, aby Tobą tąpnęło i rozwaliło skorupę, w której sam siebie więzisz.

Relacja, która Cię dusi jest siłą destrukcyjną, którą sam stosujesz wobec siebie.

 

***


Co by było gdyby....?

 

Co by było gdyby otworzyć się na więcej? na dobro? na przepływ?

Nie czekać na cud... Uczynić ze zwykłego dnia święto

Dać sobie dostatek i korzystać z tego co dostępne i możliwe

I świętować!

Założyć kolorową sukienke

Kupić sobie kwiaty

Zjeść apetyczny deser

Zapalić świece

Pośmieć się z panią na kasie.

Prawdziwa magia toczy się w zwykłości dnia codziennego

W każdej chwili. I to w jaki sposób jej doświadczasz.

Tak. Umiejętność doświadczania chwili.

Otwiera na więcej

 

***

 

Pozwól sobie być słaby


Życie z poziomu lekkości. Nie kłócenie się z rzeczywistościa. Jeśli jesteś zmęczony pozwól sobie odpuścić kontrole, ambicje, podołanie wszystkiemu. Wracasz po cieżkim dniu i jedyne o czym marzysz to aby się położyć... ale jeszcze długa lista zadań. Odpuść sobie. Świat się nie zawali.

To jest właśnie okazanie szacunku sobie. Odpowiadanie na swoje potrzeby.

Kiedyś robiłam dokładnie to samo gorączka, działanie z automatu byle szybciej, więcej i obowiązki wydawały się nie mieć końca. No przecież nie można nikomu pokazac, że jestem słaba, że mam gorszy dzień, że nie nie daje rady..

A co by było gdyby sobie pozwolić być zmęczonym? przestać walczyć z rzeczywistościa? Wejść pod kocyk z ciepłą herbatą , zapalić świece i zapomnieć , rozluźnić się.

Nie możesz się z kimś dogadać? Odpuść.. Nie przekonuj, Zostań w swojej przestrzeni. Nie lepiej?

Ale uwolnienie, ale wyzwolenie... i ile energii zostaje w Tobie dla Ciebie. I ciało jak sie czuje...I jak błogo..

chwilo trwaj

 

***

Wszystko dzieje się z konkretnego powodu

 

Spotykamy ludzi z konkretnego powodu, którzy mają nam cos uświadomić, pomóc coś zauważyć.

Kończy sie stare, by zrobić miejsce nowemu.

Potykamy się, by uruchomić siłę do wstawania

Tracimy, by nauczyć sie doceniać

Tęsknimy, by ucieszyć się obecnością drugiego człowieka

 


***

 

Chcesz doświadczyć mistyki życia?

Jeśli chcesz... Jeśli jesteś gotowy ...

Otwórz się na siebie w pełni

Stań nago i boso przed sobą

ze wszystkim co nosisz w swojej duszy

Przygarnij wszystkie tęsknoty

Przygarnij umysł, który się boi

Dotknij swego środka

I bądź w tym obecny

Ufny jak dziecko

Czasem nie dopuszczamy nawet przed sobą swojej prawdziwej natury. Dlaczego? Bo mając jej świadomość pewnie trzebaby było jeszcze poszukać odwagi czy zaufania, aby zacząć żyć z tego poziomu. Przekonać umysł, że to ważne, że to co w duszy gra to mi się nie wydaje. Właśnie to, co przychodzi jako cicha tęsknota to jest to największe odkrycie.
Prawda i początek wyzwolenia. To dusza sie budzi. I co jest najgorsze dla siebie? Najbardziej krzywdzące? Jeśli mając tę właściwą świadomość nie pozwalamy jej się przejawić w życiu.

Wtedy cierpi nie tylko dusza, ale ciało. I stąd tyle dolegliwości, napięć, nieszczęść.

Choruje ciało... bo cierpi dusza...

I dziś wiem , tak w dużym bardzo skrócie, że każda choroba to jakieś niezrealizowane, stłamszone pragnienie, nie wyrażenie siebie.

Ludzie nie chorują na choroby, ale na brak miłości i zaufania do siebie.

 

***

 

Hawaje po mojemu


Kiedyś marzyłam sobie o Hawajach o drewnianym domku na wyspie, gdzie jest radość, zabawa, ludzie sa dla siebie mili, czas płynie na tańcu na plaży. Jest kolorowo i wesoło.

A dziś co chce? To samo.

Tyle, że już nie mam potrzeby wyjeżdżać na Hawaje, bo zrozumiałam, że tam gdzie jestem moge sobie stworzyć swoje małe Hawaje. Po mojemu i z moja głupkowatą muzyką. To marzenie to tylko uosobienie tego czego mi brakowało i że klimat miejsca tworzą ludzie. I to prawdziwa kreacja i świętość.

No i właściwie to co przeszkadza mi, aby stworzyć sobie radosny świat? Co mnie ogranicza? I kto jest odpowiedzialny za moje szczęście? Aby być w radości? Aby tańczyć? Czemu nie?

Może być kolorowo tu gdzie jestem. Po co czekać? To moja decyzja co wybieram, co zapraszam do swojego życia, jak spędzę swój wolny czas i dlaczego sobie tego nie zapewnić skoro taka jest moja natura i tak lubi się wyrażać.

I wcale nie chodzi o to aby wszystko rzucić i wyjechać – chodzi o ubarwianie swojej codzienności, wprowadzanie małych przyjemności w swoją codzienność według własnego smaku.

 

***
Nie ważne co robisz ale z jakim odczuciem

Nie ważne co robisz... jesli wkładasz w to prawdziwego siebie to generujesz potężne pole energetyczne. To pole odżywia Ciebie, ludzi którzy znajduja się wokół. Jedzenie przygotowane z sercem smakuje zupełnie inaczej.

I to dotyczy każdej czynności. Jesli czujesz ze coś sprawia ci radość to emanujesz tym dookoła. I przyciągasz podobne wibracje do swojego zycia...

Nie ma znaczenia co robisz...naprawisz auto, sprzątasz, biegasz, ale jesteś obecny całym sobą w tej chwili w tu i teraz to jest w tym pewna świętość i jakiś rodzaj uspokojenia umysłu.

Dla mnie dzieci to są najlepsi nauczyciele duchowości. Jeśli się bawią to sa skupione tylko na zabawie. Jeśli mają emocje to musza je od razu wypłakać i za już za chwile się śmieją.

 

 ***

 

O co chodzi w życiu?


O te chwile, które nas mocno ożywiają

aby pozwalać sobie na wrażenia, emocje, chwile radości, spontaniczne podróże, by dać się poprowadzić

o tę iskre w oku , mądre rozmowy, czasem do rana, na śpiew, taniec, radość, łzy czasem wzruszenia, aby być prawdziwym wobec siebie i waznych ludzi, czasem pojechac w nieznane i mieć zaufanie , aby słuchać serca, umysłu już mniej, wykapać się nocą w jeziorze, mieć kogoś do kogo można zadzwonić w środku nocy i pogadać, aby przełamywać swoje ograniczenia, o chwile, o magie, o prostote z bycia autentycznym , magiczne rozmowy, spotkania z ludźmi, aby żyć korzystać, bawić się, tańczyć aż braknie sił, bawić sie z dziećmi i być jak dzieci miec ich zaufanie do życia, fajnch budująch ludzi, swoja przestrzeń, swoje pasje marzena i delektowanie, smakowanie, poznawanie, odkrywanie siebie, poprzez doświadczanie , o to aby działać tak jak sie czuje i być w tym prawdziwym ze sobą i z innymi i by być w otwartości na to właściwe i najlepsze dla nas.

 

***

 

Stan harmonii i spokoju w sobie to dopuszczenie do głosu swojej prawdziwej natury, bycie w swojej prawdzie z tym co fajne i niefajne. To cała różnorodność. To nie tylko to co powszechnie akceptowalne, w ładzie czyli dobre emocje. To przede wszystkim uczciwość względem siebie wobec każdego odczucia, to pozwolenie, aby ono mogło się ujawnić, aby przez Ciebie przepłynęło. To akceptacja swojej brzydoty, płaczu, bólu. To pozwolenie, aby emocje Cię wytrzęsły, wykrzyczały i zgięły w pół. To takie emocjonalne oczyszczanie zamiatanych przez lata stłumionych spraw i to bardzo naturalne, że emocje przychodzą przepływają przez ciało i odchodzą i jesteś wolny od tego co trzymało w przeszłośći i jest czysta przestrzeń, aby nowe mogło się pojawić.

I dlaczego pojawiają się stare emocje? Bo one nie znają czasu, mieszkaja w ciele i cierpliwie czekają na właściwy moment, aż będziesz na tyle silny i świadomy by je przeżyć i przetransformować.

Abyś poczuł czego potrzebujesz na dany czas i byś był na tyle troskliwy dla siebie, aby sobie to zapewnić.

Emocje krążą po ciele jak krew. Jesli dopuścimy je do swojej świadomości serce jest w stanie je przetransformować przy pomocy wątroby. Nasze ciało jest do tego przystosowane i to bardzo naturalny proces.

 

***

 

Natura to najlepsza terapia, wzmacnianie i energetyzowanie.

Woda oczyszcza emocjonalnie, nadaje elastyczności, świeżości, pozwala narodzić się na nowo.
Ziemia daje poczucie bezpieczeństwa i ugruntowania i zaopiekowania.
Powietrze poczucie przestrzeni i uspokojenia myśli i inspiracji.
Słońce to pasja, transformacja i działanie.

 

***

 

Kogo warto słuchać?

Nie sposób uniknąć cudzych komentarzy, opinii i tzw" dobrych rad". Pytanie tylko na ile warto je brać do siebie, na ile one nam służą, a na ile wybijają nas z własnej ścieżki, niepotrzebnie angażując uwagę. Inni zawsze doradzają nam po swojemu poprzez swoją percepcję zrozumienia , a czy to jest zgodne z Twoim sposobem na życie?

Chcesz wiedzieć czy warto słuchać tej osoby? Spójrz na jej życie? Czy ma je uporządkowane? Czy jest spełniona? Czy ma odwagę podążać za swoimi marzeniami?

Dla mnie to jest dobry nauczyciel, który ma w sobie siłe, potencjał i charyzmę.. który żyje tym co głosi, ma w sobie prawdę ze swoich doświadczeń. Samo przebywanie w otoczeniu takiego doradcy bywa wyzwalające i wzmacniające. Te fluidy krążą w jego aurze i energia przechodzi na otoczenie. Być może poznał smak dna, ale wiedział jak z niego wyjść. Nie ten który jest oczytany, przeintelektualizowany, zna wiele teorii, ale nie stoi samodzielnie na własnych nogach.

Łatwo rozpoznać takie osoby. Po spotkaniu z nimi czujemy się lepiej, radośniej, spokojniej. Zarazają swoja wibracją, entuzjaznem, podnoszą na duchu, budzą sympatię i wyzwalają to co najlepsze.

oby jak najwięcej prawdziwych inspiratorów było w naszym otoczeniu.

 

***

 

W co inwestujesz?

Zawsze jest tak , że rośnie w siłę to na czym skupiasz najwięcej uwagi.

Czy Twoje myśli i działania idą na to, czego sobie życzysz w swojej rzeczywistośći? Czy rozgrzebujesz przeszłość? Tworzysz możliwe scenariusze przyszłośći? Analizujesz „dlaczego"? W którym miejscu jesteś myślami? Czy jest to chwila obecna? Życie toczy się właśnie teraz i tylko teraz możesz coś zmienić, rozejrzeć się po swoim życiu, doświadczyć smakować i stworzyć plan na jutro.

Przyciągasz to czym emanujesz z siebie. Jeśli są to myśli o ciężkim życiu, byciu niewystarczająco dobrym, obawie, lęku to też takie ciężkie historie spotkaja Ciebie.

Wszechświat, aby mógł Cię wesprzeć musi mieć dobrą wizję przyszłości. I nie zastanawiaj się jak do tego może dojść. Pofantazjuj, pomarz o tym czego pragniesz, znajdź się w tej wizji i pamiętaj, aby codziennie właściwymi myślami, małym krokiem ku lepszemu ją podlewać jak nasionko, aby dobra wizja rosła w moc.

 

***

 

Cel życia

Jaki jest cel życia?

By mieć w sobie spokój i błogość.

By budzić się każdego ranka i być w zachwycie i rozkoszowaniu się każdą chwilą i tym co jeszcze przed Tobą

że rozmawiasz z kimś i widzisz w tym wartość i niepowtarzalność tej chwili,

że jesz śniadnie może bardzo proste, ale masz wdzięcznośc że możesz je smakować,

że do Twojej kuchni zagląda słońce,

że nie musisz być ciągle zajęty czymkolwiek, możesz patrzyć na drzewo , karmić sie jego widokiem, czuć spokój i niczego więcej nie potrzebować

że znajdujesz się gdziekolwiek i nie ma pustki i widzisz dobrobyt tego świata, przyrody, miast, ludzi.

By wybierać w wolności to co dla Ciebie najlepsze na dany czas,

by wyciągać wnioski i nie pozostawać w tym co Cię zniewala.

iść za tym czego potrzebujesz do spełnienia i oddawać sie temu jakby całe życie właśnie zawierało się w tej czynności,

nawet jeśli to najbardziej banalne rzeczy.

w momentach przesytu, wypalenia mieć odwage zostawić to i pójść dalej, wziąć wolne od swojej codzienności, powiedzieć komuś, „wybacz, ale nie moge dłużej tu pozostać"

Otaczać sie ludźmi, którzy są dla Ciebie budujący,

Dusza chce tu tańczyć, bawić się i być w ekstazie cokolwiek to dla Ciebie oznacza.

i ona wie czego chce i ma w sobie cała wiedzę potrzebną do spełnienia.

Jedyne czego potrzebuje to tego, aby ją wreszcie zauważyć i pozwolić się jej wyrażać tak jak ona chce.

Słuchać potrzeb swojego ciała, czasem to może być potrzeba ciszy, komfortu, przestrzeni, wody, odpoczynku, czasem fizycznego rozładowania , albo smaku lodów bakaliowych.

Każda dusza wie jak chce się spełniać i to jest ta pasja i siła życiowa, która napędza całą reszte dobrobytu również materialnego, ale początek spełnienia zawsze we wnętrzu.

 

***

 

Podziękuj sobie

Każdego dnia ścigasz się z czasem, chcesz wszystko załatwić, wszystkiemu podołać, jedziesz do pracy, w której jest „gęsta atmosfera", po pracy życie rodzinne i kolejne obowiązki... i znów się spinasz.

Szybka kawa i dajesz radę.

I ciągle wydaje Ci się, że jeszcze za mało...że nie jesteś wystarczająco dobry... że inni... że mogłeś lepiej... inaczej...

że i tak z tym trudem jesteś sam w swojej głowie i pamiętasz kążdą chwile kiedy było Ci ciężko, kiedy trzeba było wziąć na siebie odpowiedzialność, której nikt by nie chciał i każdy umył ręce

i jeszcze dopada Cię przeszłość... kiedy zawalił Ci się cały świat, serce pękało z bólu, i nic nie miało znaczenia, było ci wszystko jedno czy będziesz żyć, nie bedziesz żyć, wstawanie z łóżka nie miało sensu, nic nie miało sensu, najgorsze były noce, próba zaśnięcięcia kończyła się silnym lękiem, walącym sercem i roztrzęsioną wątrobą. Strach przed kolejną nocą. Trauma. Czy ją przetrwasz? Głębokie zwątpienie. Znów ten cholerny lęk rozwala Cię od środka.

A rano i tak wstajesz, intelekt nakazuje być silnym, choć ściśnięte serce chce schować się przed swiatem do mysiej dziury.

Stop.

Chwila refleksji.... i jeden wniosek...

wdzięczność dla siebie? i możesz wybrać albo pozostać w roli ofiary, albo wyciągać wnioski – To Ty odpowiadasz za swoje samopoczucie.

Podołałeś! nadal jesteś, oddychasz, możesz słuchać śpiewu ptaków, trudy Cię nie pokonały.

Jesteś silny!

Pomyślałeś, aby wreszcie docenić siebie i zachwycić się swoją istotą:

ciałem...., które mimo , że zmęczone, ciągle Ci służy, to korporacja komórek w ciągłej pracy, aby realizować Twoje działania.

umysłem... – ciągła gonitwa myśli, a on zawsze gotowy by przetwarzać informacje i podejmować decyzje,

duszą... choć, jej najmniej uwagi dajesz i tak wysyła impulsy czego pragnie.

Nadal chce Ci się żyć, biegać boso po piasku, zachwycać zapachem lasu, masz marzenia, nowe plany i apetyt na ciągłe poznawanie.

Dziękuj sobie, deceniaj organizm, karm siebie szacunkiem, pomyśl ile fajnych cech w sobie nosisz, ile dobrego udało Ci się zrobić, ile masz w sobie siły by spojrzeć w oczy traumie i pozwolić jej przepłynąć swoim naturalnum tempem.

Czujesz to?

Tak dziś możesz dziękować , że jesteś i prosić by zawsze pamiętać jaką wartość w sobie nosisz i zawsze już być wdzięczny sobie.

Jak głęboko sięgniesz trudnych emocji tak mocno będziesz potrafił kochać życie i cieszyć się tym co dobrego ono przynosi.


***

 

Twórz swoją przestrzeń tak jak lubisz

 

 

|*

 

ucieczka od siebie

 

Niby już tyle wiem, często radze innym jak mieć czas dla siebie, a sama jeszcze nie zawsze o tym pamiętam i daje się wkręcać we wszystko co rozprasza moją uwagę. I daje wszystkim i wszystkiemu swoją uwagę, a moje sprawy gdzieś na szarym koniuszku długiej listy.

Wszyscy zadbani klienci, domownicy, pies, kot, znajomi nakarmieni moją uwagą, pani w sklepie i mechanik od auta, a moja osoba siedzi za drzwiami na wycieraczce i czeka cierpliwie aż wreszcie zaproszę ją do siebie i będziemy razem spędzać czas, przerabiać emocje, rozmawiać ze sobą, weryfikować co mi służy co nie, czego chcę więcej, czego mniej, które przekanania są moje, które nie moje, na czym chce się skupiać.

i tak sobie myśle co się wtedy dzieje jak nie ma mnie w moim życiu?

bedąc nad rzeką widziałm jak chłopak próbuje wyprowadzać psa na spacer tyle że to bardziej pies rządził gdzie chce iść i on prowadził właściciela za sobą i było to dośc chaotyczne bez konkretnego kierunku, od przypadku do przypadku.

i tak własnie dzieje sie z energią, która mamy w sobie a nie potrafimy jej ukierunkować. Chaos przypadek a to tu a to tam w sumie bez większych rezultatów, czyli nie wiadomo gdzie, po co i jaką drogą.

czy pozwalamy aby brak obecności, brak świadomości był szefem naszego życia. Bo skoro uwaga jest gdzie indziej to na pewno nie na nas.

więc wyciągam wnioski i kierunkuje moją energię na siebie

Już jestem u siebie i znów mi fajnie i radośnie, spływają nowe pomysły...i sadze nasionka.

 

***

 

Spontaniczność


pierwsze uczucie... pierwsza myśl...

i ide za tym i działam i nim mój logiczny umysł zdąży mnie skrytykować i przyprowadzić do porządku już są efekty już działam, już z kimś rozmawiam, podejmuje decyzje.

I jak się potem okazuje to są najlepsze decyzje, kóre potem wybijają mnie do przodu, które rozwiązują jakiś problem, przywołują odpowiednie osoby, wyjąsniają jakieś wątpliwości.

I fajnie, że sobie na to pozwalam, bo to część mnie która też jakiś czas siedziała w piwnicy schowana i przywalona przekonaniami .

A teraz ma przestrzeń, aby mogła rozwinąć skrzydła i smakować, poznawać dowiadywać się doświadczając.

To troche ja zabawa w odkrywanie, ale bardzo przyjemna.

Po czym poznaje ze to właściwe? że nie mam niesmaku, kaca moralnego wręcz radocha ze wydarzyło się coś ekscytującego dla mnie.

To moja nowa pasja – poznawanie przez odczuwanie.

A na początek jak masz wątpliwości czy też potrafisz byc spontanicznym? Wybierz jakiś temat z przyszłości – posiedź z tym chwile w spokoju i jakie masz odczucia, te pierwsze pochodzą najbardziej od duszy.

To bardzo uwalniające ze schematów myślowych i tego co nas usztywnia.

Jesli Ci to pasuje też się pobaw.

 

***

 

Wolność każdy sam sobie daje

Ciągle jeszcze uczę się szanować siebie , swoje odczucia i potrzeby. Uczę sie bycia uważną co jest dla mnie dobre, karmiące, budujące. a co jest oczekiwaniem innych wobec mnie i oczywiście życie podsuwa różne sytuacje, abym mogła się przejrzeć co już się nauczyłam, a co wymaga większej uważności.

Kiedyś byłam bardzo dobra i uczynna dla innych, a swoje potrzeby zostawiałam na szary koniuszek długiej listy. Bardzo łatwo wchodziłam w życie innych zostawiając swoje zaniedbane. Efekt był taki, że wszyscy wokoło zadowoleni bo obdzieliłąm ich swoją energią na maxa. Dla mnie na ogół już nie starczało. I dziś wiem co to oznaczało , że ja nie byłam ważna dla siebie. I zbierałam plony tego co siałam, ale źródło było we mnie.

Uczę sie siebie na nowo, poznaję, smakuje, przymierzam i wybieram to co jest moją bajką. Uczę sie bycią wolną w tym, ide za tym co mnie raduje. I co odkryłam, że to tylko moja decyzja na co ja sobie pozwole, bo wnętrze i serce juz tak mocno przemawiają, że nie potrafie tego tłumić w sobie.

Czy innym się to podoba? Niektórym tak niektórym nie. Ale energia jaką w sobie mam powoduje, że Ci którzy przychodzą do mnie czują gdzieś nieświadomie moją akceptacje, bo pozwalam innym , aby też byli wolni, bo działam z poziomu swojej wolności. Na pewno nie mam ambicji, aby się przypodobać wszystkim. Jest na pewno część osób która rozumie inaczej ten świat poprzez intelekt i szanuje ich takich jacy są. Wiem, że na ten czas ich prawda jest taka i nie mam potrzeby, aby ich przeciagać na swoją stronę. Pozwalam na bycie każdemu taki jaki chce być. I cieszę sie, że jestem w takim punkcie, bo to daje dużo przestrzeni, przestałam szarpać sie w swojej głowie i zadawać pytania i konfliktować i to bardzo wyzwalające.

Dziękuję sobie i wszystkim którzy się do tego przyczynili, moim nauczcielom życiowym, lekcjom , trudnym doświadczeniom i fajnym chwilom, bo to pokazało mi jak może być i co jest mną a co nie.

 

***

 

Bycie prawdziwym

Lubię stan bycia bez potrzeby udowadniania racji, zmieniania innych i siebie. Pozwalam innym by byli tacy jacy są, akceptuję w nich ich racje, nie mam potrzeby dyskutowania o tym, że dla mnie to wygląda inaczej.

Dla każdego prawda na dany moment jest inna – taka jaką wytworzyły w nim jego doświadczenia.

I nie mówię tu o ślepym przyjmowaniu tego, czym inni chcieliby mnie nakarmić i wypełnieniu ich oczekiwań. Ale o świadomości siebie, swoich racji i tym samym na pozwolenie pozostać innym być w swojej świadomości. a ja w swojej.

Dla mnie na dzień dzisiejszy trudniejsze jest powstrzymywanie się od prawdy niż wyrażenie jej taka jak ona nie jest.

Jeśli próbuje coś w sobie zdusić, stłamsić to potem mnie to cholernie uwiera i męczy.

I niech inni myślą, że jestem naiwna, stuknięta, jeszcze jakąś. To ich przekonanie. Ja zostaje w swoim, bo mi w tym dobrze i radośnie, swojsko. I uwielbiam ten stan.

 

***

 

Zmierzyć się z samotnością

Nawet gdyby cały świat miał się obrazić Ty i tak zaufaj sobie. Kto zna Cię lepiej niż Ty sam? Kto czuje najmocniej, czego potrzebuje do spełnienia i realizacji? I nie licz, że inni Cię wesprą jeśli Ty sam masz wątpliwości co do swoich pomysłów.

Wsparcie z zewnątrz przyjdzie dopiero wówczas jak sam będzie gotowy uwierzyć w siebie i działać z tego poziomu.

I dotyczy to nie tylko spraw zawodowych, ale też relacji.

Życia daje czasem takie sprawdziany...aby mogła wykrystalizować się Twoja osobowość.

Nawet jeśli inni uznają Cię za dziwaka.

Dla nich może to być głupie, niedorzeczne, mało konkretne, nie przynoszącą materialnych dochodów. Mogą próbować Cię wybijać z Twoich przekonań na rzecz swoich.

I jest tak, że trzeba też zmierzyć się z samotnością, abyś mógł bardziej zrozumieć i poznać siebie.

Co dla Ciebie jest ważniejsze? Komu uwierzysz? Komu zaufasz?

Ludzie spełnieni to Ci którzy poszli za sobą, pomimo wszystko. Znaleźli siłę, aby wyjść poza schematy ludzkich przekonań na swój temat.

I nie ma sensu z nikim się spierać o swoje racje, bo każdy ma swój punkt widzenia i swoje racje. Ty skup się na sobie i rób swoje. Ci którzy są Twoimi przyjaciółmi i życzą Ci szczęścia zostaną Ci którzy nie zostają w swoich bajkach i to też jest ok.

 

***

 

Twój świat


Świata nie zmienisz,

możesz jednak ułożyć sobie swój mały świat według swoich upodobań. Ulubione zdjęcia, książki, muzyka. Twoi ukochani przyjaciele, którzy najbardziej Cię rozumieją, Twój ulubiony sposób na spędzenie czasu. Przyroda, basen, narty, rower, zabawa, szaleństwo, miłe rozmowy z przyjaciółmi, śmiech

Czy to ma miejsce w Twoim życiu?

Czy dajesz sobie na to czas i przestrzeń?

Wiedz, że to buduję Ciebie, daje siłę i energie. Skąd chcesz ją mieć jeśli nie zasilasz siebie?

Czy jest coś co zawsze chciałeś zrealizować, ale ... no właśnie zawsze było jakieś ale..

 

***

 

Anioły są wśród nas


Codziennie poznaje coraz bardziej niesamowite osoby. Teoretycznie i z pozoru są jak najbardziej zwykłe osoby, matki, żony, dzieci, kumple, ojcowie, pracownicy korporacji, urzędnicy, nauczyciele, sprzedawcy, sportowcy.

To jednak tylko rola jaką pełnią – w teatrzyku zwanym życie na Ziemi.

Niesamowitość, o której pisze to coś schowane głębiej, czego na pierwszy rzut oka nie widać. To marzenia, osobowość, charyzma, inspiracja, otwarty umysł, szacunek dla każdej istoty i czyste serce .

Kiedyś spotkałam dziewczynę, która „rozmawia" z aniołami, mówiła, że czuje anielską opiekę i wsparcie. Być może...ja tego nie neguje, ale...po mojemu to

Anioły Są Wśród Nas

Coraz częściej tych anielskich cech w ludziach dostrzegam. I czasem nawet te najgłupsze błędy popełniamy z najbardziej szlachetnych pobudek.

Powiem więcej – na najgłębszym poziomie najbardziej intymnym każdy ma tę wyjątkowość w sobie. Ona jest tam od zawsze, czasem uśpiona, czasem, przykurzona, stresem, presją, gonieniem za materializmem. Ale jest i nieważne co nas w życiu spotkało, jakie trudne doświadczenia. Ta anielska cząstka została w czystej, idealnej, nienaruszonej formie.

Ona czasem czeka na odpowiedni czas, kiedy ego to walczące i goniące tak się zmęczy, że samo się podda. Właśnie wtedy budzi się ta prawdziwa część.

I to jest to. I mam też często wrażenie, że dopóki ta część się nie wybudzi to życie może być udręką, ciągłą walką o przetrwanie, szarpanie, albo takie no niby jest w miarę, niby wszystko mam, ale to nie to, czegoś brakuje, coś jest tu nie halo .

I treść życia to wydarzenia prowadzące do momentu , aby sobie przypomnieć co w sobie mamy, kim jesteśmy i aby być, myśleć, działać zawsze z tego najprawdziwszego anielskiego poziomu w zgodzie ze sobą.

 

***


Początek dnia


Chcesz mieć dobry dzień, zacznij go dobrze... pierwsza intencja, pierwsza myśl. Zrób sobie małą przyjemność, może ulubiona piosenka jako budzik, kilka głębszych oddechów, energetyczny pachnący żel pod prysznic, głośna muzyka w aucie, chwila spojrzenia w niebo, kolorowe śniadanie, rób to co Twoja dusza kocha najbardziej.. co tylko przyjdzie Ci do głowy...

Jaki początek taki cały dzień.

Pamiętaj, że to Ty jesteś odpowiedzialny za swoje samopoczucie. Jeśli nie dasz mentalnego przyzwolenia nic z zewnątrz nie będzie miało wpływu na Twoje samopoczucie. To Ty decydujesz co i kogo wpuszczasz do swojego życia.

I bez wymówek, że nie masz czasu. Te parę minut na pewno znajdziesz. Wystarczy czasem przestawić priorytety i swoje dobre samopoczucie ustawić wyżej na długiej liście spraw do zrobienia. W planach uwzględnij też swoje przyjemności. Może nawet przypomnienie w telefonie, zapis w terminarzu.

Drobne sprawy a wiele zmieniają, podnoszą bardzo wibracje.

Będąc na wysokich wibracjach problemy już nie są takie uciążliwe i mamy więcej energii do codzienności.

Chodzi o to, aby ubarwić sobie trochę i uprzyjemnić życie, aby nie było udręką tylko też zabawą.

Dla mnie właśnie stan zabawy, zachwytu, radości, ekscytacji to najbardziej naturalny stan w jakim może przejawić się nasze człowieczeństwo. I jeśli odnajdziemy w sobie tę przestrzeń i pozwolimy sobie aby ona się przejawiała w codzienności , w relacjach, nawet w urzędach ;)) Tak nawet najbardziej krnąbrni urzędnicy wobec uśmiechu i dobrego nastawienia też pokazują swoje ludzkie twarze. To takie moje zboczenie, ale w każdym człowieku doszukuję się fajnych rzeczy , wyjątkowości i każdy to ma z urodzenia. Wielu z nas tylko o tym zapomniało. Każdy ma w sobie tę dziecięcą cząstkę, która chce być szczęśliwa i się cieszyć. Im bardziej to blokujemy w sobie tym bardziej życie będzie nam o tym przypominać.

I wyrywać z uśpienia do prawdziwego życia.. Nie pozwól mu zbyt długo czekać na siebie.

Co masz do stracenia? nic. Do zyskania? wiele, szczęście, radość, spełnienie

Wybór nadal należy do Ciebie. To Ty tworzysz swoje życie


***

 

Wszechświat reaguje na poziom bycia w swojej prawdzie

Jeśli zadbamy o swój spokój, dobre samopoczucie, bycie naturalnym i prawdziwym w każdym momencie to świat wokół na to odpowie. On cały czas odpowiada na to co nosimy w sobie jakie odczucia. To z nas z samego wnętrza wypływa to co dzieje się w naszym życiu. I nie chodzi tu o krytykowanie siebie, że znów dziś byłem np zły, ale o zrozumienie siebie i nie negowanie tego. Złe emocje też maja swoje miejsce i nie trwają zbyt długo jeśli ich nie zatrzymujemy. One przychodzą i odpływają i to naturalny proces.

Jeśli chcesz, aby coś się zmaterializowało w Twoim życiu spróbuj dostroić się poziomem swojej wibracji , zacznij od porządkowania swojego wnętrza, bądź w zgodzie ze swoimi odczuciami, myśl, czuj, działaj tak jak głęboko odczuwasz, bez zakłamania, bez działania wbrew sobie.

Ja najgorsze cięgi od życia zbieram właśnie jak zrobię coś wbrew sobie, bo wypada... bo powinnam... Bo tak zostałam wychowana... Bo innym by się tak podobało. Nic bardziej bzdurnego. Skoro mogę decydować o sobie, skoro Bóg dał mi wolną wole to wybieram najlepsze to co jest dla mnie, co mnie buduje i uszczęśliwia i przy tym nikogo nie krzywdzi oczywiście.

Poznawanie siebie – to najważniejszy cel , dzięki któremu możemy się realizować i przejawiać w swojej najlepszej formie.

Każda dziedzina, która nie układa się po naszej myśli na poziomie energii jest jakąś nieodkrytą , wypartą, zablokowaną, nieuświadomioną częścią nas.

I za każdym razem kiedy życie daje popalić i tak wszystko znów sprowadza się do samego środka, do pobycia ze sobą, poczucia siebie. Każda przewlekła choroba, wypadek mówi , aby coś puścić, czemuś się przyjrzeć i na ogół tak nas obezwładni, że jesteśmy zmuszeni zrezygnować z aktywności. Wszystko dąży do równowagi. Każde działanie ponad siły potem domaga się zrównoważenia i każe nam odpoczywać.

Dlaczego nie mamy tego co chcemy?, bo jest coś co ciągnie nas w dół , to emocje o niskich częstotliwościach.

Ale Ty i tak rób jak czujesz – Twoje życie Twój wybór

 

***


Relacje też mogą być uzależniające


Coraz więcej w nas kontroli, przymusu i presji w pracy i życiu w społecznym sprawiło, że nauczyliśmy się żyć automatycznie bez zatrzymywania się na chwile, konsultowania swojego życia ze sobą.

Niestety stan usztywnienia i bycia w ciągłej gotowości przenosimy na życie domowe. Rozmowy telefoniczne partnerów to najczęstsze pytania „Gdzie jesteś?", „co robisz?", „kiedy będziesz?" Telefony, które miały ułatwić nam codzienność stały się narzędziem kontroli i niewolnictwa. Dzięki nim jesteśmy w stanie ciągłej gotowości, że może coś się stało. To taki rodzaj pogotowia dyżurującego.

Co mi się tu nasuwa to ważna umiejętność dawania wolności sobie i innym. To nie są prawdziwe relacje, które opierają się o kontrole. Tyle miłości ile wolności i radości, szacunku.

Wbrew temu, co nam się wydaje nie mamy wpływu na innych. Nawet jeśli próbujemy kontrolować życie bliskich to często kosztem swojego i ich spokoju.

A tak naprawdę to sami nie lubimy być kontrolowani, więc dajmy innym to czego sami pragniemy.

 

***

 

Jesteśmy tacy sami


Tak w głębi duszy wbrew temu co widzimy wszyscy jesteśmy w pewien sposób do siebie podobni. Wszyscy chcemy kochać i być kochani,czuć się ważni, potrzebni, szukamy akceptacji, szacunku, mamy marzenia, ale też swoje ograniczenia, lęki i blokady. Pragniemy fajnych związków, które wydobędą z nas to co najlepsze. Inspiracji, które będą stymulować umysł.

Tego, co nas uszczęśliwia szukamy czasem po omacku. Błądzimy, wikłamy się w różne historie.

Ale cel zawsze ten sam, niekoniecznie uświadomiony.

Pragniemy być szczęśliwi, cieszyć się, bawić, tworzyć fajne wspomnienia, mieć spełnione życie rodzinne, przyjaciół.

Dlaczego tak trudno nam się porozumieć skoro wewnątrz jesteśmy tacy sami?

Różnice i niezrozumienie się to tylko bycie w innym punkcie swojego życia i przerabianie innych spraw i za mało otwartości oraz patrzenie poprzez swoje ograniczenia. To też kroczenie innymi ścieżkami, ale jednak w tym samym celu.

komunikacja, potrzeby, pragnienia, przyjaźń, relacje, różnice zdań, zrozumienie

***

Co nas ogranicza?


Ilekroć marzymy o tym co chcemy od życia, a co mamy nasuwają się ograniczające bariery zewsząd. Bo sytuacja finansowa, rodzina, odpowiedzialność, praca, brak czasu, obowiązki...
A jakby tak na chwile zostawić to. Kilka chwil bez tych myśli, mały wyjazd od odpowiedzialności, weekend od codzienności.

A próbowałeś zanegować siebie? Na początek dla zabawy. Pogadać ze sobą na zasadzie przeciwieństw, albo patrząc na siebie z zewnątrz. Czy na prawdę nie masz żadnego wyboru i żadnej możliwości zrobić jakiś mały krok w kierunku tego co chcesz?

Wszystko zaczyna się od małego kroku. Gdyby dziecko nie zrobiło pierwszego kroku, gdyby zwątpiło po pierwszym upadku nigdy nie nauczyło by się chodzić. To bardzo dobry przykład. I dlaczego znów wstaje i próbuje i kolejny raz ? Bo nie ma jeszcze programów, które je ograniczają jak nas dorosłych.

Tak... sami siebie najbardziej ograniczamy we własnych głowach.

Jeśli nie uwierzymy, że jest możliwe to nigdy nie spróbujemy. I dajmy sobie czas i możliwość na potknięcia się również. Bez krytyki i umniejszania siebie. To jest wpisane w proces rozwoju.

Co mi się jeszcze nasuwa? Że rozwój to wychodzenie poza własne ograniczenia. Że wydaje nam się, że ktoś ma nam dać czas, pieniądze, możliwość, pomysł, wolność, przestrzeń. Nie dostaniesz od życia niczego, na co nie zrobisz miejsca najpierw w swojej głowie. To wszystko co najlepsze dla nas jest gdzieś tylko zależy na czym skupiamy swoją uwagę. Jeśli karmimy ograniczające poglądy to one rosną w siłę i przejmują panowanie nad nami. Dochodzi do sytuacji kiedy sami dusimy się we własnym sosie, jest ciasno, niewygodnie, nie tak jak miało być.

Znasz to – miało być tak fajnie, a wyszło jak zwykle...

Tam gdzie kierujesz myśli tam idzie energia. To tak jakbyś zapraszał to do swojego życia.

Czy na prawdę pragniesz tego co cię ogranicza?

 

 ***

 

Jeden człowiek – wiele twarzy


Człowiek nie jest określony tylko w jednym kierunku, w jednej osobowości. W rożnym okolicznościach uwydatniają się różne nasze aspekty. Dlatego tez możemy rozwijać się w różnych kierunkach i wykonywać różne role społeczne, zawodowe, rodzinne.

Patrząc na siebie :

– potrafię mieć radość i entuzjazm dziecka, ale są też sytuacje, gdzie jestem poważna i zrównoważona niczym starsza pani

– potrafię być silna psychicznie i odporna, a czasem serce mięknie mi w momencie nim jeszcze zdążę cokolwiek pomyśleć i nad tym zapanować

– potrzebuję aktywności, ale też spokoju i wyciszenia

– mam żeńskie i męskie pierwiastki

– dusze samotnika, włóczęgi, wędrownika, są znów chwile kiedy łaknę towarzystwa jak słodkiej czekolady

– intuicja, fantazja, bujanie w chmurach, ale też praktyczne podejście i twarde stąpanie po ziemi, analityczny umysł

– łagodność anioła, ale też umiem zakląć jak szewc

– wiele mnie „kręci", ale też sporo nudzi

Wydaje mi się, że znam siebie , ale tez wiele razy się zaskakuję.

Jeden człowiek, a tyle cech i całe spektrum możliwości.

Nasuwa mi się taki wniosek, że chodzi o łączenie przeciwieństw, nie negowanie siebie, swoich odczuć, dystans. Mamy w sobie wiele barw i różne wymiary i to jest nasza prawdziwa natura. Chodzi o to, aby nie zamykać się do jednego kierunku, jednego aspektu, umiejętności, bo wtedy sami zaniżamy swoją wartość, a rozwój jest nieskończony i nieograniczony.

 

 

***

 

Głębsze postrzeganie negatywnych osób

Oceniamy innych bardzo szybko i powierzchownie. Głupio postępuje, krzywdzi innych, ma nałogi, jest destrukcyjny – krytykujemy na głos lub w myślach. Szkoda, że nie zadajemy sobie trudu zrozumienia, rozmowy – dlaczego tak jest? Co sprawiło, że dana osoba jest nieszczęśliwa, co czuje w środku, jaką krzywdę w sobie nosi, ile lęku, cierpienia, odrzucenia. Ktoś kto jest negatywny, najprawdopodobniej sam zaznał odrzucenia i braku miłości.

Dla mnie każdy przejaw tego co nazywamy złem mówi o jakimś głębokim niedostatku , za mało miłości, poczucia bezpieczeństwa, być może z dzieciństwa. Nie chodzi tu o obwinianie rodziców. Oni wychowali nas zgodnie ze swoim stanem świadomości działali najlepiej jak potrafili często jak sami zostali nauczeni.

Ktoś kto jest spójny w sobie, zharmonizowany, spokojny będzie emanował tym stanem wokół i rozsiewał dobre wibracje do otoczenia. A każdy kto tego nie ma zmaga się wewnątrz sam ze sobą, często na zewnątrz ukrywając swój prawdziwy stan emocjonalny. Skoro nie znamy prawdziwych, głębokich przyczyn to nie ma sensu oceniać. Ludzie robią czasem najgłupsze błędy z najszlachetniejszych pobudek dla nich właściwych na dany moment.

Jeśli nie umiemy wykrzesać z siebie zrozumienia dla takich osób nie oceniajmy ich zbyt pochopnie.

Czasem jeden uśmiech, dobre słowo może zaszczepić jakieś nowe nasionko zmiany.

 

***

Akceptacja

 

akceptacja-siebie to pytanie które warto zadać sobie. Na ile akceptuje siebie z całym swoim wyposażeniem. Swoje ciało, każdą jego część, swoje emocje, odczucia, słabsze dni, pomyłki. Czy tylko akceptuje to co jest ok. wg mnie, norm, a to co nie wygodne to zamiatam pod dywan.

Ważne to, bo jeśli sami nie akceptujemy siebie to szukamy tej akceptacji u innych. Wchodzimy przez to w niekoniecznie dobre dla nas relacje tylko po to aby nas ktoś zaakceptował, czyli poświęcamy się w pewien sposób w poszukiwaniu tego czego sami sobie nie dajemy. Oddajemy innym część swojej osoby niszcząc ją w ten sposób.

Wywieramy presje na sobie, aby być uczynnym, dobrym, posłusznym, podporządkowanym, mieć taką wagę, takie ciało, sprostać oczekiwaniom innych. Nie! Bądź sobą prawdziwym i akceptuj siebie w takiej formie w jakiej jesteś. Nie musisz się szarpać z życiem, możesz iść swoim tempem. Ewentualne zmiany niech będą dla siebie z szacunku, z miłości. Bez próby zadowalania innych. Zresztą te mechanizmy i tak wcześniej czy później upadają, bo nie było w nich prawdy – prawdziwego Ciebie.

Nie namawiam do zrywania relacji, ale taka mała weryfikacja. Co Cię trzyma przy danych osobach, czy one na prawdę przyczyniają się do Twojego wzrostu. Ilu z nich cieszy się razem z Tobą, ile życzy Ci szczęścia? Przy kim czujesz się sobą, a przy kim czujesz, że ma wobec Ciebie swoje plany, lubi jak tańczysz według jego muzyki?

 

***

 

Rozkwit

 

Podziękuj tym, co Cię rozczarowali, zawiedli, zdradzili, zostawili. Przez których było smutno i były łzy. Doceń sytuacje, z których wyszedłeś, bo Cię bolały. To zawsze kierowało Cię na właściwe tory, we właściwe miejsce, czyli do siebie, do wewnątrz. Tam jest Twoja siła, Twój charakter i Twoja natura. Stamtąd pochodzi to co najwłaściwsze dla Ciebie. Tam jest to co Twoje i nikt nie może Ci tego zabrać i nikt nie może Ci tego dać.

Masz w życiu tyle na ile odkryłeś siebie i pozwoliłeś się sobie przejawić. I nie pozwól sobie o tym zapomnieć i aby inni to zniszczyli. Pielęgnuj jak ogród, podlewaj, dbaj, wyrywaj chwasty.

To twoja przestrzeń.

I tylko tam są pomysły na siebie, najlepsze najbardziej Twoje – tylko one zapewnią prawdziwe spełnienie. Rozkwitaj!!!

 

***

 

Pozwól odejść temu, co Cię niszczy


Jest mnóstwo powodów dla których lubimy tkwić w niezdrowych dla nas sytuacjach, relacjach, znajomościach, pracach, miejscach. Czasem powodem jest niska samoocena, przywiązanie, czasem chęć akceptacji, brak konstruktywnego odmawiania. Ile ludzi tyle powodów, ale nie o tym chciałam dziś pisać.

Warto zostawiać wyniszczające dla nas dziedziny. I warto wiedzieć czego się chce w zamian. I bez obaw. Nigdy nie ma pustki. Jeśli zostawisz toksyny za sobą stworzysz przestrzeń na nowe i w te przestrzeń wchodzi coś co bardziej na dzień dzisiejszy do Ciebie pasuje. Sprawdziłam.

Wiedz, ze jesteś w ciągłym rozwoju i Ci przyjaciele, którzy rozumieli Cię 5 lat temu dziś już do Ciebie nie pasują, bo Ty się zmieniłeś, oni się zmienili, życie się zmieniło. Nie ma co łączyć ze sobą elementów z innych układanek. Tym gorzej dla wszystkich im starasz się trzymać starych przekonań, że kiedyś to było dobre. Było.

Pora spojrzeć prawdzie w oczy. Jeśli coś jest dla Ciebie męczące, nie takie, nie wspierające, nie budujące to zastanów się co chcesz w zamian. I nie myśl, nie kombinuj jak to mogłoby się stać. Zaufaj wszechświatowi. To co jest dla Ciebie samo Cię znajdzie. Ty tylko zostaw przestrzeń czyli puść stare w sobie w swoim otoczeniu i miej otwartą furtkę.

I na pewno poznasz, że to element z Twojej układanki. Będzie Ci z tym fajnie, miło, radośnie, budująco. I o to chodzi.

 

***

 

Tęsknota nie wiadomo za czym

 

Życie pędzi do przodu. Dom, obowiązki, praca, rodzina i mimo, że chcesz czas poświęcić sobie jakoś nie wychodzi, ciągle coś. Jednak przychodzi taka refleksja, że nie może nasze życie tylko być tym gonieniem za pracą, obowiązkami, pieniędzmi. Jakaś tęsknota za czymś czasem sami nie wiemy za czym. Taki niesmak, że niby niczego nie brakuje, a jednak to co jest to nie przynosi radości.

Myślę, ze to brak brak miłości w sobie do siebie. Pewnie wiele osób stwierdzi, że to egoistyczne. Przecież miłość to trzeba mieć do wszystkich do dzieci, do rodziny, do partnera. A często zapominamy o sobie. Tak, zgadza się. Ale najpierw do samego siebie, uszanowanie własnej osoby, zaakceptowanie siebie z całym wyposażeniem, swoich wad, słabych stron, gorszych dni. To co dzieje się w Twoim polu życiowym to wynik właśnie tego co wypływa z Ciebie. Jeśli potrafisz uszanować, słuchać i zrozumieć siebie – będziesz miał to też w stosunku do drugiego człowieka i to jest bardzo naturalne. Są osoby, w których towarzystwie czujemy się fajnie i to są właśnie ludzie, którzy maja w sobie harmonie.

Przestajesz walczyć ze sobą, krytykować siebie, a wspierasz się, doskonalisz i przez to rozwijasz w swoim naturalnym tempie.

Bez presji i wtedy sporo spraw staje się znacznie prostsze.
to jest wyrażanie miłości do samego siebie

 

***

 

Czy ten związek jest dla mnie?

Wiele się ostatnio dzieje w kwestii związków, relacji z przyjaciółmi. Te osoby, które do mnie trafiają mają wiele wątpliwości i znaków zapytania. Czy ten związek, w którym są jest odpowiedni dla nich, szczególnie w tych z długim stażem i często sami nie wiedza co z tym fantem zrobić, zostać czy odejść. Decyzja musi pochodzić z głębi i nikt za Was tego nie zrobi. Jednak zachęcam, aby zadać sobie kilka pytań pomocniczych i w szczerości samemu ze sobą odpowiedzieć.

Pierwsze i podstawowe, Czy jeszcze kocham tę osobę?

Na ile ten związek mnie buduje, wspiera, motywuje?

Czy jak dłużej nie widzę drugiej połówki to tęsknie?

Jak wygląda nasz wspólny czas? Czy potrafimy go fajnie spędzać?

Ile jest akceptacji i tolerancji dla naszej odmienności?

Czy potrafimy sobie wybaczać i się przepraszać?

Jakie są rezultaty wspólnych działań? Wspólnego gotowania, obowiązków czy zabawy?

Czy nadal mnie interesuje jako człowiek? Ma wartościowe cechy?

Czy mamy ze sobą o czym rozmawiać poza codziennością, dziećmi, obowiązkami, pieniędzmi, domem?

Czy jeszcze się zaskakujemy? Czy mnie pociąga fizycznie i osobowościowo?

Ile jest wspólnych punktów naszych zainteresowań?a ile takich, które nas dzielą?

Jak się czujesz przy tej osobie?

Jeśli masz jakiś problem to zawsze możesz się zwrócić i dostaniesz wsparcie?

Czy jest zaufanie?

Czy jest szczerość?

Czy możesz być sobą?

Czy oprócz tego, że to partner to też fajny kumpel?

Ile jest tego, co dobre, uskrzydlające? A ile spierania się, udowadniania swoich racji, złości, kłótni?

Jak często jeśli mam wybór to wole spędzać czas z ta osobą,a jak często z innymi lub sam?

 

 ***

 

Indywidualne talenty

Jeśli myślisz, że takich nie posiadasz to ja Ci powiem – guzik prawda! Każdy je ma. I nie chodzi tu o to co nam się kojarzy , że talent to śpiew, malowanie, gra na instrumencie.

Ja uważam, że w każdym drzemie artysta. Każdy może przejawiać swoje zdolności. I nie ma ludzi bez talentów. One przejawiają się w prostym codziennym życiu. To może być zrobienie półki, pyszna potrawa, urządzenie mieszkania, uporządkowanie, remont, dobór ubrań, rozmowa z dzieckiem, naprawienie spłuczki, zabawa z kotem, praca codzienna i wszystko co w niej się dzieje, układanie relacji, radzenie sobie z emocjami. Wszystko co wymaga naszego myślenia, zaangażowania, działania jest twórcze, rozwojowe i czegoś nas uczy.

Dla mnie to takie skarby pochowane w sobie. Wszystko co stworzysz jest twoim dziełem. Tym bardziej warto, że sprawia Ci radość i jest w tym zabawa. I nie zabijaj tego w sobie, nie porównuj się do innych ludzi, do norm społecznych. Co inni uważają za talent. Daruj sobie sztywne pancerze, bo to niszczy Twój indywidualizm, Twoją pasję tworzenia i kreatywność. A idąc dalej w pewnym sensie samego siebie.

Co lubisz robić? Co sprawia Ci przyjemność?

Jeśli wkładasz w coś serce to jest to perfekcyjne. I inni korzystający z Twojego dzieła tez to czują. I nigdy nie wiesz co z tego wyniknie w przyszłości. Zapomnij więc o wymówkach typu, że jest za późno, za stary, nie mam kasy. Bądź twórczy, wykorzystaj to co jest dla Ciebie dostępne. Baw się tym i smakuj. Czasem „coś z niczego" to najlepsze odkrycia i zawsze prowadzą w górę.

Im więcej czasu spędzamy w ten sposób tym fajniejsze staje się życie, to też sposób na oderwanie się od problemów i poznawanie siebie.

Opublikowano w Bez kategorii | Otagowane kreatywność, pasja, talent, twórczość
Wewnętrzny spokój
Chcesz czuć, że żyjesz?Chcesz z radością witać nowy dzień?Wieczorem za spokojem udać się na spoczynek i dziękować że został Ci ofiarowany kolejny fajny dzień?

Zatrzymaj się na chwile.

Odrzuć teorie, wzorce umysłu, to wszystko co wiesz w temacie „jak się powinno", „co muszę". Wysłuchaj w ciszy wreszcie siebie. Ten głos wewnątrz Ciebie, który jest czasem jak małe zakrzyczane dziecko. Stłumione, przywalone krytyką swoja lub cudzą. Czasem zarzucasz innym, że Cię nie słuchają, nie rozumieją. A czy Ty słuchasz sam siebie ?Czy jesteś ważny dla siebie? Jak długo jeszcze chcesz uciekać od siebie?

Jeśli przez lata nie dopuszczałeś swojego wnętrza do głosu to na początku może być to bardzo cichy, nawet nieufny głos. Naucz się słuchać sam siebie. Nie ambicji, nie walki, nie udowadniania innym, nie naprawiania innych, nie porad, oczekiwań, krytyki, że jesteś nie taki, nie wystarczająco dobry. Sam siebie.

To jedyna droga do zdrowego ciała i do wyzwolenia z gonitwy myśli, stresu. Posiedź w spokoju, porozmawiaj ze sobą jak z dzieckiem, z przyjacielem. Po swojemu. Jakie są Twoje pragnienia, Twoje smutki, co Cię niszczy, co Ci służy, czego już nie chcesz, i co możesz z tym zrobić.

Zobaczysz, że to kopalnia wiedzy na Twój temat. Zaufaj temu. I to jedyna prawda dla Ciebie. I szczęście. I wewnętrzny spokój. I nigdzie na zewnątrz go nie znajdziesz – tylko w sobie.

I zawsze kiedy życie daje Ci popalić udaj się do siebie, do swojego azylu. I nie wierz temu co ja pisze, przetestuj, sprawdź na sobie, weź na swój warsztat i zobacz czy Ci się przyda:)))

| Otagowane depresja, intuicja, spokój, stres, szczęście, zdrowie

Nastawienie, pierwsza myśl
jest Twoja pierwsza myśl rano po obudzeniu? Jak zaczynasz dzień? Czy od dobrych myśli? Czy od jakiejś małej przyjemności. Jak się nastawiasz taki dzień będziesz miał, z jakim humorem wychodzisz z domu?

Zadbaj o to, aby przynajmniej jedna mała rzecz pozytywna pojawiła się rano. Jak zaczniesz tak potoczy się reszta dnia. Na Hawajach jest zwyczaj witania słońca radośnie ze śpiewem. Niezła inspiracja. Rano spojrzeć na słońce, jeśli jest za chmurami wystarczy w niebo, poproś w myślach o fajny dzień, podziękuj za dobre rzeczy które są w Twoim życiu. Taki mały osobisty zwyczaj i nie wierz mi na słowo spróbuj jak to zadziała u Ciebie.

 

***

Skąd mieć energie?

Zainwestuj w siebie, w swoje dobre samopoczucie. Pal we własnym piecu, dokładaj, aby płomień nie wygasł.

Ty najlepiej wiesz co jest Twoim paliwem napędowym.

A dlaczego ciągle cierpisz na brak energii? Jeśli stan siły życiowej jest kontem. To zastanów się ile wypłacasz z tego stanu, a ile wpłacasz. Ile dajesz sobie radości i przyjemności, które Cię budują (dobry sen, efektywny odpoczynek, śmiech, zabawa, hobby, ) A ile wypłacasz na rzecz obowiązków, spełnienia oczekiwań innych. Czyż nie więcej wychodzi energii niż wchodzi?

a co nas buduje? są to często proste sprawy: rozmowy z przyjaciółmi, spacery, przebywanie w naturze, delektowanie się ulubionymi smakami, dużo śmiechu, pozytywne osoby, ćwiczenia, zabawa z psem, relaks, czytanie, pisanie, fajna kąpiel, przyjemny zapach.masaż, muzyka. I jeszcze wiele innych dla każdego to może być coś innego.

I jedna ważna sprawa po każdym stresie czyli maksymalnej wypłacie musi pojawić się rozluźnienie.

 

***

Pierwszy krok

Życie to taki łańcuszek zdarzeń. Jedna zmiana w Tobie wpływa na inną płaszczyznę życia i kiedy Ty pozwolisz sobie na bycie sobą, na swoją prawdę wszystko inne zaczyna się zmieniać, przychodzą inne osoby do Twojego życia, takie którą są bardziej podobne do Ciebie, zmienia się zawodowo, osobiście itd. Jednak każda zmiana wypływa z Ciebie. To czym emanujesz to masz w swojej przestrzeni życiowej. Ta podróż zawsze zaczyna się od Ciebie. Pierwszy krok zawsze zależy od Ciebie i należy do Ciebie.

Czy trudne okoliczności nas budują? Jak wyjść z dołka?
Opublikowano 6 stycznia 2015 | Przez mocdotyku | Edytuj
Szkoła Nurkowania
swiatlo-wsrod-mroku-fot-alexandre-dulaunoy-flickrMogę powiedzieć, że życie posypało mi się parę razy. Nigdy nie blokowałam w sobie żadnych emocji, byłam w nich całą sobą bez względu na to czy to płacz, złość, smutek, pozwałam sobie na pobycie ze sobą (naukowcy twierdza, ze emocja żyje w nas tylko 90 sekund, a to my ją zatrzymujemy no nie dla mnie to sprawa indywidualna – u mnie trwało to znacznie dłużej i przychodziło falami, 2 kroki do przodu jeden do tyłu). Reszta świata musiała wtedy zaczekać, zajmowałam się tylko tym co było konieczne. I zawsze gdzieś pomimo smutku za straconym poczuciem bezpieczeństwa finansowym czy osobistym po jakimś czasie przychodziło zrozumienie, że to wydarzyło się po coś, abym ja mogła w sobie coś odkryć.

Jak zostałam bez pracy to właściwie to było największe błogosławieństwo jakie mnie spotkało, bo zaczęłam szukać siebie, swoich zainteresowań, czułam ze nie chce już robić w życiu czegoś co nie jest ze mną kompatybilne, tworzyć cudzą bajkę, realizować cudze pomysły. Nie. Ja chciałam być w swojej bajce, otaczać się ludźmi, którzy mnie uskrzydlają, inspirują i dawać innym to samo. Gdzieś głęboko czułam to będąc w tamtej pracy i kiedy dopuściłam tę myśl do siebie okoliczności same się poukładały. Poznałam odpowiednich ludzi, którzy utwierdzili mnie w tym przekonaniu, wybudzali we mnie potencjały, wsparli.

Dziękuję też sobie, że nie wybrałam wtedy możliwości zostania w starej pracy. Że poszłam wtedy za sobą, choć nie wiedziałam co mnie czeka. Tak na prawdę nic nie miałam zagwarantowane (no zasiłek dla bezrobotnych chyba coś koło 550 zł, który potem jak się okazało bardzo mądrze zainwestowałam m.in kupiłam pierwszy stół do masażu i parę innych potrzebnych zabawek) Ale to poczucie, że to na pewno nie jest to, myślę że w pewnym sensie zaprowadziło mnie w odpowiednie miejsce.

Nie czułam się wcale jak ofiara, ale poniekąd jak zwycięzca, bo poszłam za swoim głosem. I dziś nie żałuje ani jednego wyboru.

Właśnie tak, mi się nasuwa kiedy przestajemy się czuć jak ofiara, a zastanawiamy się co z tym mogę zrobić, czego dowiedzieć się o sobie, jak tą sytuację wykorzystać do dalszego rozwoju staje się coś magicznego. Nasze oczy szeroko otwarte zaczynają widzieć światełko w tunelu, przychodzą pomysły. Być może nie od razu wszystko to się stanie natychmiast, to proces rozłożony w czasie. Pojawią się też sytuacje, które przetestują czy aby na pewno tego chcesz i pojawia się taka przejrzystość. I nie ma tam wątpliwości i lęk tam nie ma wstępu, bo wiesz czego chcesz.

Jak wyjść z dołka? Nie czuj się jak ofiarą, ale wykorzystaj tę szansą, która podsuwa Ci życie. Jeśli tkwisz w skostniałej sytuacji sam stajesz się sztywny. Zacznij od jednej małej rzeczy dla siebie, a zobaczysz za rok, dwa co się stanie. Choć widzę, że obecnie wszystko przyśpiesza i na prawdę trzeba uważać o czym się myśli i marzy, bo to coraz szybciej się realizuje.

I czemu ja się tym dziele z Wami? Bo chcę, abyście wiedzieli, że nie ważne co nas w życiu spotkało, jakie trudne dzieciństwo, brak wsparcia , strata najbliższych osób, starta pracy. Akurat ja wiem jak to smakuje, bo też tam byłam. Ale też wiem, że warto być w dobrym kontakcie ze sobą, bo tam wszystko się zaczyna. Każda myśl to intencja, która przyciąga jakieś okoliczności do naszego życia. Każde zrozumienie siebie przynosi jakąś odpowiedź.

To wszystko to część jakiejś podróży i tylko od Ciebie zależy czy ugrzęźniesz w jakimś miejscu czy pozwolisz sobie na zwiedzanie nowych zakątków.

 

***

 

Własna pasja – jak ją znaleźć?

 

Sprawa wygląda mniej więcej tak u prawie każdego. Kiedy jesteśmy w szkole mamy przyjaciół, jest zabawa, jest poznawanie siebie, otwartość na swoje potrzeby, na nowe pomysły. Można powiedzieć ogólnie , że nasza kreatywność funkcjonuje i bardziej czujemy swoją osobę i też swoje zainteresowania. Być może nie są one jeszcze tak wyklarowane, ale mniej więcej znamy ogólny zarys co nam bardziej ciągnie: wf , matematyka czy plastyka.

Kiedy wchodzimy w dorosłość układamy sobie życie, dorabiamy się, zatracamy się w pracy, rodzinie, obowiązkach. Życie zabiera nas na swoją przygodę „dorabiania się". To też ciągłe poznawanie i doświadczanie siebie jako żona, jako tata, pracownik , syn, synowa, teść. Niestety często zapominamy o swoim wnętrzu. Kim jesteśmy poza tymi rolami, czego chcemy, co nas pasjonuje. Nie zostawiamy sobie miejsca dla siebie w swoim życiu. Brak nam nawet przestrzeni w swoich myślach, bo jeden obowiązek pogania drugi i wszystko na wczoraj i w ogóle to brakuje nam ciągle siebie. Mimo, że mamy mieszkanie, samochód, psa, rodzinę, prace to i tak gdzieś w środku jest ta pustka i tęsknota za czymś, za spełnieniem, za radością, spontanicznością. O ile w ogóle pozwalamy sobie to odczuwać, bo mam wrażenie ze spora część nawet boi się dopuścić do siebie taką myśl, bo wówczas zrodzi się świadomość, że coś trzeba z tym zrobić. Mam też wrażenie, że ciągle jesteśmy zmęczeni, zestresowani właśnie też tym, że nie żyjemy spełnionym życiem, tylko każdego dnia przymuszamy się do wszystkich obowiązków.

Jeśli jesteś w tym miejscu, że nie wiesz co jest Twoją pasją proponuje zatrzymaj się na chwile, odpocznij, spędź ze sobą trochę czasu – świat przez ten czas się nie zawali. Odłóż logiczny umysł o tym, że nic na tym nie zarobisz, że nie masz czasu, (moja propozycja daruj sobie tv zobaczysz ile czasu zyskasz, ile spokoju i wolnej przestrzeni w głowie) i bądź w trybie obserwacji samego siebie. Baw się tym, rób rzeczy głupie i spontaniczne, odrzucaj wyuczone przekonania np, że robienie śladów w śniegu jest bez sensu. Być może, ale skąd wiesz czy ta głupia banalna zabawa nie ruszy przestrzeni mózgu, która była przez lata uśpiona, że prawie zabiłeś ją w sobie. Bądź jak dziecko. Tak właśnie taka też jest rola dzieci w rodzinie, aby była zabawa, świeżość, wyobraźnia, fantazja. Odpowiadaj sobie na pytania jak lubię spędzać czas? czy z ludźmi, w mieście, w naturze, co mnie ciągnie technologia czy prostota, co dostrzegam w innych (to co widzimy w innych dotyczy też nas) i wiele innych. Otwórz się na to i dopuść taką możliwość do siebie. Odpowiedzi pojawią się być może w najmniej oczekiwanych momentach. Czasem ktoś coś powie, zobaczysz film, intuicyjnie zrodzi Cię się myśl w głowie. To może być strzał w dziesiątkę. Niczego sobie nie narzucaj żadnego tempa, niech to będzie taka luźna zabawa. Jak już zbierzesz o sobie jakieś informacje to wciel je w życie. Kup książkę, idź na kurs, pogadaj z ludźmi, którzy się tym zajmują.Nie zabijaj tego w sobie, bo może się to okazać najważniejszą rzeczą, w której ujrzysz sens wstawania rano. Będzie Cię to tak kręcić, że reszta obowiązków już nie będzie taka uciążliwa.

I wtedy życie ma zupełnie inny smak

I być może właśnie to będzie twój sposób na życie, na zarabianie.

Czego serdecznie Ci życzę – odnalezienia w sobie tego dziecka, które znów poznaje , delektuje się, odkrywa, tworzy, kreuje tak jak chce i czuje.

 

***

 

Ugruntowanie w sobie


Nie dziw się, że nie za bardzo lubisz przebywać ze sobą, skoro pielęgnujesz non stop cudze ogrody, podlewasz cudze kwiaty, tankujesz cudze samochody – czyli uwaga jest na życiu innych. Kiedy jesteś obecny myślami w cudzym życiu nie ma Cię w swoim. W takim układzie kto Tobie układa życie skoro nie Ty sam.

Wyobraź sobie że każda osoba, która wpuszczasz do siebie do swojego domu przytaszczy jakiś swój ulubiony przedmiot. Mama przyniesie komunistyczne zasłony bordowe z bistoru, bo takie były najlepsze. Kolega muzyk postawi pianino na środku pokoju i będzie grał. Sąsiadka pasjonatka urządzi Ci łazienkę w żółte kropki, bo to ostatni krzyk mody. Ktoś jeszcze przytaszczy starą antyczną niewygodną kanapę, która wcale nie jest w Twoim stylu. I tak można by wymieniać. Jeden wielki chaos, stare graty, zero przestrzeni na swoje życie i swoje potrzeby. To tylko tak w przenośni, ale idzie o przestrzeń w nas na nasze życie i potrzeby. Ludzie często nie wiedzą jakie mają zainteresowania, nie znają siebie, nie wiedzą co lubią, bo ciągle siedzą w cudzych biznesach.

Najpierw posprzątajmy te graty, to cudze gówno które jakimś trafem znalazło się w naszym życiu czyli te przekonania te uwarunkowania te opinie które ktoś nam ofiarował a one wcale nie maja z nami nic wspólnego. Tym samym tworzymy przestrzeń na nasze życie, na nasze pasje. Przede wszystkim zostawmy cudze biznesy a wróćmy do swoich. Do swoich domów i ustawmy sobie swoje meble po swojemu.

 

***

Chcesz nowych efektów? – wpuść świeżość

Jeśli ciągle wybierasz stare rozwiązania, ścieżki które już znasz nie licz, że osiągniesz tym inne efekty. Jeśli idziesz czyimiś śladami zajdziesz tam gdzie on. Jeśli organizujesz sobie życie czerpiąc z pomysłów mamy , babci, wujka spójrz na ich życie. Czy wygląda ono tak jak sobie marzysz?

Chcesz nowej jakości to dopuść nowe rozwiązania, zmień drogę, kierunek, zainspiruj się innymi ludźmi. Tak na prawdę każdy może pełnić role nauczyciela w naszym życiu jeśli umiemy obserwować i wyciągać wnioski.

Ludzie gdzieś ciągle tęsknią do tego co przeżyli kiedyś i trzymają się tego tkwiąc w jednym punkcie. A dlaczego zamykać sobie kurek z życiem?

Z moich obserwacji wynika ze jednak najszczęśliwsze są osoby otwarte na ludzi, na świat. Jest w nich taka nieprzemijająca świeżość pomimo wieku. W tym również zawierają się trudne doświadczenia i to też część nas, która w pewien sposób wzmacnia nasz charakter. Jednak więcej jest tych fajnych, wspierających. To takie smakowanie życia. Będąc w otwartości możemy przymierzać przyglądać się i wybierać to co jest najbardziej nam bliskie, ale to my wybieramy to co chcemy a nie łapiemy okazje za uszy bo się przydarzyła i co gorsza potem przez lata nie chcemy jej wypuścić.

Niech przychodzi do Waszego życia sama świeżość, a Wy otwórzcie szeroko ramiona. Ja otwieram

 

***
Otwarcie na przyjmowanie

Wydedukowałam sobie, że uwielbiam sprawiać innym radość, obdarzać ich swoją uwagą, zaangażowaniem, doradzać, rozwiązywać problemy, inspirować itp czyli rozdaje ciągle, dziele się, wspieram, pomagam. Jednak aby w moim bilansie była równowaga warto otworzyć się na przyjmowanie tego samego. Jedno prawo wszechświata mówi, że to co dajesz – to wraca. Tak wraca pytanie tylko na ile otwieramy temu drzwi aby wróciło? Na ile jesteśmy gotowi przyjmować? Łatwo to sprawdzić. Jak się czujesz jak ktoś obdarzy Cię komplementem? Albo uśmiechem np zupełnie nieznajomy w sklepie myślisz chyba jestem brudny, mam pokopane włosy.

Tak widzę ze sporej części osób to dotyczy, to trochę też takie mentalne. Taka refleksja mi przychodzi : bądźmy w otwartości na świat, na to co nas buduje, wspiera, inspiruje, raduje. Otwórzmy szeroko drzwi niech wejdzie wszystko to czego pragniemy. I jeszcze szerzej ramiona, aby witać tych przyjaciół wspierających, kochających, uskrzydlających, co przynoszą radość i zabawę i śmiech w nasze progi.

 

***

Przyjaciel


Kiedyś z klientem rozmawialiśmy na temat przyjaźni. Wnioski jakie były? Prawdziwy przyjaciel to coś więcej niż bycie z tobą w biedzie, on jest także wtedy kiedy masz sukces i cieszy się Twoim szczęściem. Dodam jeszcze – nie mając w tym żadnego własnego interesu.

 

***


Idź za tym co Ci w duszy gra
Tak! Najlepsze są spontaniczne pomysły, które wpadają do głowy. To głos wewnętrzny, intuicja, serce podpowiadają najlepsze sposoby na życie. Pomyśl kiedy zrobiłeś coś spontanicznie bez planowania logicznym umysłem. To jest to co nas wewnętrznie raduje, ekscytuje, że sami uśmiechamy się w duszy to jest ta część nas najbardziej prawdziwa, naturalna, nasza, niezakodowana normami społecznymi, opiniami innych na nasz temat. Tam nie ma miejsca na ocenę, ze to jest dobre lub złe. Prawdziwe, od urodzenia, to ta szczęśliwa część nas, która od zawsze w nas siedzi i czeka, aż ją zauważymy i dopuścimy do głosu.

Bądźmy spontaniczni jak dzieci. W ogóle od dzieci można się sporo uczyć. One są prawdziwe, naturalne jeszcze nie skażone, głośno mówią czego chcą, czego nie chcą, co czują. I o to chodzi. Chcesz być szczęśliwy i spełniony? Słuchaj sam siebie, naucz się siebie na nowo. zastanów się które przekonania są Twoje, a które wmówione, wkodowane .

Każdy z nas ma takie „wewnętrzne dziecko", które chce być wysłuchane, zrozumiane i uszanowane.

Każdy ma tyle z życia na ile sam sobie pozwoli. Na ile sam zadba o dobre samopoczucie.

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie : na ile układam sobie życie jak chce a na ile pozwalam, aby inni za mnie decydowali o moim wolnym czasie, o tym co jem, jak mam urządzony dom itp

 

***

Gotowość na odpowiedzialność za swoje życie


Taka refleksja przyszła do mnie po rozmowie z osobą, która szuka rozwiązań swoich problemów u wszelkich dostępnych doradców, psychologów, oświeconych, duchowych( i żaden nie jest odpowiedni) czyli wszędzie poza sobą i liczy, że ktoś za nią rozwiąże te problemy, a ona sama nie ma jeszcze tej gotowości, aby zostawić stare schematy, aby szczerze pogadać sama ze sobą. Nie ma takiej osoby na świecie, która weźmie odpowiedzialność za nasze życie jeśli my sami nie otworzymy się na siebie, w szczerości nie odpowiemy sobie na kilka zasadniczych pytań. Każdy chce zmian, nowej pracy, fajnej rodziny, udanego związku, odnalezienia pasji, zdrowia, udanych finansów.

Droga i klucz do zmian jest w nas. To otwarta rozmowa ze sobą. Jakie były prawdziwe czasem głęboko schowane intencje decyzji, które podjęliśmy, które doprowadziły nas w miejsce, w którym jesteśmy. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie czym były podszyte intencje podjętych decyzji, czy były na prawdę czyste w stosunku do nas i do innych, z czego wynikały czy nie było tam aby miejsca na strach przed oceną, chęć udowodnienia komuś racji, chęć spełnienia oczekiwań innych, co inni pomyślą itp. Powodów może być mnóstwo. A efekty? Tylko zdrowe drzewo rodzi czyste owoce, jeśli intencja ta najgłębiej schowana jest korzeniem to skutki – owoce tez nie mogą być dobre.

Najpierw zapytaj siebie czy jesteś gotowy aby wziąć odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce. Jeśli tak wówczas znajdą się ludzie, którzy cię zainspirują, zrodzą się nowe pomysły, nowe możliwości.

Każde uwikłanie w problem tkwi w naszej głowie, jeśli sam sobie dasz wolność wtedy wszystko sprzyja.

W sposób naturalny oczyszczą się te śmieci przez lata zamiecione pod dywan. I życie po woli wraca do równowagi. To nie stanie się z dnia na dzień. To czas i efekty są widoczne na przestrzeni czasu, ale warto.

 

***

Czas dla siebie w rodzinie.

Fajnie mieć rodzinę wokół siebie. To duża feria wrażeń, obowiązków, organizacji, relacji, fajnych, ale też czasem trudnych doświadczeń. Jednak ważne, aby w sporej dawce różnorodności znaleźć miejsce dla siebie, chwile z książką, dobrym filmem, muzyką. Aby nie zapomnieć, że życie to nie tylko bycie żoną, matką, tatą, mężem, córką, synem itp, ale przede wszystkim bycie sobą. Rodzimy się też po to, aby się spełniać. Czyli być tym kim jesteśmy poza rolami społecznymi. Często słyszę odpowiedź od zagonionych, że nie maja czasu już dla siebie. Szkoda, bo znajduje się czas dla grzebania w cudzym życiu, analizowaniu przeszłości, godziny w tv, reklamy, plotki, ob-kupowanie się, poświęcaniu uwagi na sprawy nieistotne. Zasada jest taka, że rośnie to na czym koncentrujesz uwagę, więc pomyśl co jest korzystne dla Ciebie, co Ci służy, co Cie wzmacnia i buduje. Jeśli na prawdę chcesz czasu dla siebie to go znajdziesz.

 

***

 

Zrozumienie to konieczność dla naszego rozwoju

Jeśli w Twoim życiu są sytuacje z przeszłości które są ciągle żywe w pewien sposób ciągle Cię denerwują, zatrzymują w przeszłości. Poszukaj osób, którym należy wybaczyć, albo przynajmniej spróbuj zrozumieć jego perspektywę, świadomość. Zrób to dla siebie, dla swojej higieny umysłu. To duży krok na przód w swoim rozwoju. Każdy popełnia jakieś błędy, po to tu egzystujemy, aby się uczyć. To chłostanie siebie negatywnymi emocjami i kodowanie się na przyszłość, wiec pora przerwać ten ciąg i przekierować energie na właściwe tory.

 

***

Dlaczego mi się to przydarzyło?


Nasze życie to ciągła lekcja i zdobywanie doświadczeń. Poznawanie różnych perspektyw, aspektów siebie i doskonalenie swojej istoty. Docieranie do najbardziej głębokich pokładów siebie. Nie odbywa się to poprzez oglądanie filmów czy czytanie książek tylko w codzienności w realnym świecie. To największa prawda o nas.

Czasem zastanawiamy się dlaczego spotkało to własnie mnie szczególnie te najbardziej bolesne zdarzenia : choroby, wypadki, rozstania, straty bliskich, strata pracy. To wszystko to cześć jakiegoś głębszego planu, dalszej drogi, najpierw musi zakończyć się jeden etap, aby mogło nas spotkać coś nowego.

Czas i cierpliwość przynosi odpowiedzi na wszystkie pytania

Nie ma błędu, nie ma winy! Jest tylko Droga.

Droga i Doświadczenie.

To, co nazywasz błędem i winą,

Jest starannie zaaranżowaną lekcją,

A jeśli jej nie zrozumiesz, jeśli jej nie zaliczysz,

Wyrozumiały Nauczyciel da Ci możność poprawki.

Aż osiągniesz doskonałość, na swoją miarę...

Mówisz, że błąd zrodził cierpienie?

Że Wina pali jak ogień?

Przyjmij cierpienie jako swój drogowskaz,

Wiodący Cię do Wrót Zrozumienia.

Zrozumienie otwiera się szeroko,

Na Akceptację

 

***

Pytamy innych o zdanie co powinniśmy zrobić w jakiejś sytuacji. Wiedzmy o tym , że inni doradzą nam tak jak oni postrzegają rzeczywistość, przepuszczą wszystko przez własny filtr postrzegania. Dlatego proponuję, aby być dla siebie najlepszym przyjacielem i obdarzyć się szczerością, zaufaniem dla swoich pomysłów pragnień i postępować zgodnie z własnymi odczuciami, bo nikt nie zna nas lepiej niż my sami. Nikt niż my sami nie zna naszych smaków, gustów, upodobań.

Ile zaufania do siebie jest w kierowaniu się tym co słyszymy na zewnątrz co powinniśmy – to tylko spełnianie cudzych oczekiwań.

 

***

Nie chcąc skrzywdzić innych sprawiamy przykrość sobie i tkwimy w iluzji

Tak bardzo często kierujemy się w swoich wyborach dobrem innych, znajomych układając swoje życie pod nich w ten sposób rezygnując z własnego. Mało tego usprawiedliwiamy się sami przed sobą, że to jest w porządku, dla dobra itp no bo przecież nie chcemy wyrządzić krzywdy, sprawić przykrości. Tyle, że w ten sposób sprawiamy smutek sobie. Odczuwamy jeszcze długo na swojej skórze skutki takich wyborów, cierpi potem długo albo ciało, albo dusza.

Tak to musi zaboleć, aby wyciągnąć właściwe wnioski, aby zapamiętać.

Idąc głębiej „skuteczność miarą prawdy" „po owocach ich poznacie" „intencja wychodzi w rezultacie". Jeśli intencja nie była czysta, bo zawierała pewne kłamstwo wobec samego siebie to rezultaty tez nie mogą być inne. I skutki takich decyzji bolą czyli wszystko się zgadza. Wbrew pozorom inni podświadomie też odczuwają, tę naszą krzywdę i tak też się często zachowują wysyłając do nas te negatywy co od nas dostali.

Dla mnie wniosek prosty, aby mieć odwagę kierować się własnymi odczuciami, nie marnować swojej energii na sytuacje, osoby , które absolutnie z nami nie „grają"

W ten sposób tworzymy jasne klarowne sytuacje pomagamy innym i sobie. A jeśli ktoś nie zrozumie odmowy być może potrzebuje więcej czasu, jeśli się obrazi, cóż może ta sytuacja tez go czegoś nauczy, może pozwoli wejrzeć w siebie, w swoje ego co tam jeszcze jest do uporządkowania.

 

Żyj swoim życiem, swoją bajką. Nie twierdzę ze inni są w naszym życiu zbędni, ale decyzje dotyczące nas naszego życia podejmujmy w zgodzie ze sobą. Relacja ze sobą to relacja na całe życie bardzo ważna. Jeśli sam sobie nie dajesz uwagi, czasu, akceptacji nie licz ze inni zrobią to za Ciebie.

 

***

Słońce świeci dla każdego
Spróbuj być najlepszą wersją siebie. Słońce świeci dla każdego, nie ocenia komu oddaje swe promienie wysyła je dla każdego. To każdy z nas decyduje się siedzieć w cieniu, a nie ma takiej potrzeby.

 

***
Relacje, związki, wolność

Myślę, że byłoby fajnie gdybyśmy mieli więcej wdzięczności do ludzi, którzy spędzają z nami czas, dają nam swoją uwagę, a my ciągle oczekujemy, że bliscy poświęcą się dla nas w pełni. Warto pamiętać o tym, że każdy ma do przeżycia swoje życie na swój własny sposób i wcale pragnienia i potrzeby innych nie muszą być spójne z naszymi. Każdemu warto oddać jego wolność, możliwość doświadczania życia po swojemu, nawet jeśli wiąże się to z popełnianiem błędów. Każdy dorosły odpowiada za siebie.

Co ze związkami? To samo – szczególnie w związku każdemu należy się własna przestrzeń do rozwijanie siebie i swoich pasji , ale też wzięcie odpowiedzialności za siebie i oddanie tej odpowiedzialności drugiej stronie . Wtedy jest szansa na oferowanie swojej ciekawszej strony osobowości, dzielenie się wrażeniami, ciągłe odkrywanie siebie.

Niestety często mam wrażenie , że związku nie dają spełnienia dlatego, że ludzie zatrzymali się w swoim rozwoju i właściwie już nic nowego nie wnoszą do tej relacji. Pojawiają się oczekiwania, pretensje, a przecież nie o to chodzi. Dlatego nadal jestem za wdzięcznością i wolnością.

 

***

Mniej znaczy więcej

Im mniej w życiu mamy podane na tacy gotowych rozwiązań lub dóbr materialnych, tym więcej trzeba samemu coś zorganizować, stworzyć, zbudować, co budzi rozwój, kreatywność, zaradność, samowystarczalność, buduje siłę życiową i podnosi ducha. Budzi wyobraźnię i płodzi marzenia.

" Potrzeba matką wynalazku"

Gdybyśmy to wszystko mieli dane od losu nie było by pragnień, a tym samym możliwości ich realizacji. Tak zdecydowanie życiowe braki ubogacają o nowe doświadczenia i wiedzę. To droga rozwoju i możliwość wzniesienia się na wyższy poziom. To tez budowanie swojej wewnętrznej siły, co czyni nas bogatszymi. Dzięki czemu przetrwamy życiowe trudy i poradzimy sobie w każdej sytuacji. To też budowanie zaufania do siebie i i osadzenia się w sobie oraz wsparcia.

Dlatego nie narzekajmy na życiowe trudy tylko dziękujmy za życiowe lekcje, naukę, wnioski, pomysły. To także sprawi, że docenimy te przyjemne chwile, fajne wrażenia, wspierających ludzi.

 

***

Zarządzaj własną energią


Są w życiu sytuacje, ludzie i odpowiedni sposób spędzania czasu, który działa na nas budująco i niszcząco. Warto to rozróżniać i mieć świadomość, co nas wzmacnia, ładuje nasze akumulatory, a co rozładowuje naszą energię życiową. Dla każdego jest coś innego. Ważne aby znaleźć balans, moment środka. Po napięciu, stresie powinien nastąpić czas rozluźnienia, odnowienia własnych sił życiowych.

W sytuacjach nadmiernego wyczerpania znaleźć taki sposób ładowania baterii , który zapewni najwyższy poziom energii wysokiej jakości. Nie chodzi tu o długie wylegiwanie się, czasem chwila dobrze zainwestowanego czasu zastępuje godziny odpoczynku słabej jakości czyli np przed tv.

 ***

Gadżety materialne zapełniają braki uczuć, które mamy w sobie

Potrzeba ciągłego otaczania się nowymi przedmiotami , gadżetami, które niekoniecznie są potrzebne w codzienności to próba zapełnienia uczuć , emocji, wrażeń, których nam brakuje. Podobnie jest z telewizorem to ucieczka przed doświadczaniem życia, to prowadzenie życia przez szklaną zasłonę iluzji. To takie wynagradzanie sobie tych braków, których nie doświadczamy w codzienności. To trochę ucieczka przed samym sobą właśnie w gadżety, tv to taka forma nałogu. Jeśli nie jesteśmy wypełnieni w swoim wnętrzu szukamy tego uzupełnienia na zewnątrz. To takie chwilowe"chińskie zamienniki" tego czego nie odkryliśmy jeszcze w sobie. Jestem przekonana o tym, że każdy ma w sobie wszystko, aby być szczęśliwym. Wszystkie doświadczenia życiowe i wyciąganie odpowiednich wniosków pozwala na dotarcie do tej części siebie, w której jest spełnienie. Każda lekcja życiowa przybliża nas do siebie, do swojej esencji, do swojej prawdy, do środka.

 

***

Pójście w nieznane – życiowe zmiany



Życie to ciągła zmiana i właściwie nie ma nic stałego. Kiedy pojawiają się możliwości nowych sytuacji zazwyczaj odczuwamy lęk i strach przed nieznanym. To naturalna reakcja obronna organizmu. Boimy się tego czego nie znamy. Jest to jak najbardziej zrozumiałe. Unikanie zmian niczego nie daje bo sytuacje powracają z większą siła. Im bardziej się opieramy tym większy ból.

Warto sobie odpuścić ciągłą kontrole umysłu i pozwolić, aby sytuacje się działy. Każda zmiana wciąga nas na wyższy poziom rozwoju, zawsze dowiadujemy się czegoś o sobie, że jednak mamy w sobie duże pokłady energii, mocy, że jesteśmy w stanie wiele przeżyć i stawić czoła wyzwaniom. To taka ukryta prawda w nas o nas. Poznawanie siebie to droga do rozwoju samoświadomości własnych możliwości, ograniczeń, potencjałów. Tylko poznanie siebie pozwala na ułożenie sobie spełnionego, dostatniego życia. Przyciągniecie ludzi, którzy czują i odbierają świat podobnie. Odpowiedniego dla siebie współgrającego zajęcia.

Trzymanie się przeszłości czyni nas skostniałymi, blokujemy sobie przypływ nowych możliwości. Wybór zawsze należy do nas. Warto jednak wpuścić do życia trochę świeżości.

***

Własne granice to świętość- nie pozwólmy aby inni przekraczali je bez naszej zgody

Każdy z nas sam decyduje o tym, co lub kogo wpuszcza do własnego życia. Klamka jest zawsze od środka. Zawsze mamy wybór. Jeśli czujemy, że jakieś sytuacje nie działają na nas budująco w każdej chwili możemy im podziękować i uwolnić się życząc im wszystkiego dobrego. Nie wzmacniajmy swoją uwagą sytuacji, które są niszczące. Warto być w swojej prawdzie i ze sobą w harmonii – to właśnie okazywanie sobie i swoim odczuciom szacunku. Bez wyrzutów sumienia. Na to miejsce pojawią się wydarzenia, które są bardziej spójne z nami. Każdy ma prawo do budowania świata, w którym wszystko jest zgodne z naszym wnętrzem.

 

***

Trudne sytuacje, problemy



Są dni, sytuacje, problemy sprawy, o których wolelibyśmy zapomnieć, przespać. Niestety im bardziej uciekamy tym z mocniejszą siła smutek nas dopada. Udawanie nawet przed sobą , że jest ok pomaga tylko na krótko, potem uczucie przygnębienia i tak wszystko powraca. Żadne techniki pozytywnego myślenia tutaj nie pomogą.

Nie ma innej możliwości jak wziąć problem na klatę i przeżyć go przepłakać jak trzeba, łzy są bardzo uwalniające wykrzyczeć, czasem posmucić się, bo tylko wtedy ma to szanse się przetransformować. Tak jak w naturze po nocy dzień, po burzy słońce. Tylko odpowiedzialne wzięcie sprawy na siebie daje możliwość, aby coś zmienić. Każdego dnia słońce świeci dla każdego również dla Ciebie.

 

***

Wdzięczność

Wzmacniamy to na czym koncentrujemy swoją uwagę. ( Makia – energia podąża za uwagą) Wynajdywanie każdego dnia powodów, za które możemy być wdzięczni sprawia, że każdego dnia wzrasta ich ilość.

Pewnie wiele osób zacznie narzekać, że wcale nie maja powodów do wdzięczności. Jest mnóstwo spraw, osób, sytuacji, które codziennie przyczyniają się do naszej radości. Takie małe przyjemności: pyszne jedzenie, uśmiech dziecka, fajna rozmowa z przyjacielem, dobry sen, miły zapach, słońce, deszcz, internet, film, książka, delektowanie się kawą, mruczenie kota, spacer z psem, widok zieleni, fajna kąpiel, sprawne ciało, bliscy, miły sms ( jeśli dawno takiego nie dostałeś wysyłanie też jest przyjemne) , zachód słońca, dobry kawał. Polecam wyrażać wdzięczność dla samego siebie za wytrwałość, za pracę, za jakiś postęp, że ciągle dajemy rade i wiele wiele innych. Koncentrując uwagę na rzeczach miłych sprowadzamy ich więcej do swojego życia.

Jeśli zaś ciągle narzekamy na życie niestety coraz więcej negatywów się pojawia ich w życiu.

Polecam każdego dnia podziękować sobie , warto wypisać te powody na kartce.

 

***

Obfitość to możliwość zrobienia tego co potrzebujesz, wtedy kiedy potrzebujesz.

bogactwoTo jest prawdziwa obfitość i na tym polega prawdziwe życie w obfitości, by można było robić to, co potrzebujesz, wtedy kiedy tego potrzebujesz, będąc do tego obficie zaopatrzonym we wszystkie niezbędne środki, by to zrobić.
Oczekując, że bogactwo ma wyglądać tak i tak i pojawić się w takiej to a takiej formie, zamykamy się na całą masę bogactwa, które już dawno dostarczyłoby środków byśmy mogli żyć w sposób w jaki chcemy żyć.

Dla mnie to praktycznie wykorzystanie wszelkich dóbr, zdolności, potencjałów i czynienie użytku w najlepszy możliwy sposób z tego co obecnie posiadamy. I nie trzeba mieć dużego pękającego w szwach konta by czuć obfitość i bogactwo tego świata.

 

***

Szukamy daleko prawdy i wartości nie dostrzegając skarbów, które nosimy w sobie

Wybieramy się w odległe zakątki, dalekie podróże, egzotyczne miejsca w poszukiwaniu wrażeń, rozwiązań, realizacji pomysłów. To często ucieczka od samego siebie i konfrontacji z tym co nosimy w sobie. Każdy ma w sobie swoją prawdę i jeżeli pozwoli sobie na bycie w niej bez względu na to jak ona wygląda to ma szanse na poczucie szczęścia i spełnienia, na lepsze poznanie swoich potrzeb i ograniczających poglądów. Potem pozostaje już tylko zgodne działanie z odczuciami.

Wyzwolenie się z pułapki ego i oceny. Każda sytuacja i osoba jest taka jaka jest i chce być i warto pozwolić każdemu na zdobywanie doświadczenia we własnym tempie i zgodnego ze sobą, ze swoją świadomością. Najcenniejszą wartością jest wolna wola każdej istoty. Dlatego aby budować życie najbardziej zgodne z naszą prawdą słuchajmy głosu własnej intuicji i serca. Doświadczając życia po swojemu i pozwalając innym, a szczególnie bliskim zdobywać mądrość własnymi wyborami i doświadczeniami.

Nie ma innej drogi niż szczerość wobec siebie, nazywanie po imieniu swoich emocji i odczuć. Pozwala to przepuścić je przez siebie, a tym samym naturalnie uwolnić się od nich. Tak jak w naturze po burzy słońce, po nocy dzień. Spójrzmy na małe dziecko ono jest naturalne w swoich odczuciach (my tez kiedyś tacy byliśmy) kiedy płacze to całym sobą, wypłacze wszystko i wtedy naturalnie swoim tempem pozwala sobie, aby się cieszyć, radować, bawić.

Pamiętaj, że jeśli szczerze nie potrafisz płakać również prawdziwie nie zdołasz się cieszyć.

Każdy nosi w sobie takie dziecko, psychologowie nazywają tę część nas wewnętrznym dzieckiem, które jest spontaniczne, prawdziwe i doskonałe takie jakie jest.

 

***

Bezcenny dar dla innych – szczerze o ich wyjątkowości



Jesteśmy nauczeni od zawsze koncentrowania się na swoich niedoskonałościach i wadach. Postrzegamy siebie poprzez swojego „wewnętrznego krytyka", który ciągle mówi, że jesteśmy nie dość dobrzy, niewystarczający, niegodni. Widzimy to w sobie , w otoczeniu, w znajomych, w społeczeństwie. Nie zasługujemy na szczęście, na dobro, na miłość, nie mamy talentów, fajnych cech, wyglądamy beznadziejnie za grubi, za krzywi, nie tacy.

A co jeśli każdy jest dobry i potrzebny właśnie taki jaki jest? Ze swoimi indywidualnymi cechami, umiejętnościami, nawet tymi najprostszymi. Przykładowo rolnik, który pracuje w polu i dzięki niemu jemy codziennie zboża, chleb albo piękne truskawki. Czy to nie wspaniałe. Być może właśnie ten rolnik nie zdaje sobie sprawy jak wiele robi dla innych i myśli o sobie, że jest prostym chłopem, który niczego nie osiągnął. Osiągnął właśnie bardzo wiele codziennie karmi nas swoją świętą pracą, daje nam pożywienie. Każdy ma w sobie taką świętość, indywidualne talenty, unikatowe cechy charakteru, które czynią go wyjątkową i niepowtarzalną osobą.

Z reguły jednak nie dostrzegamy tego w sobie.

( Moja propozycja ćwiczenia – wypisz 10 pozytywów na swój temat mogą dotyczyć cech charakteru, wyglądu itp. – ile udało Ci się znaleźć? )

Czasem łatwiej zauważyć to u innych. Dlatego, gdy chcemy ofiarować innym coś wyjątkowego tak szczerze z serca powiedzmy im o tym, co jest w nich wyjątkowego, niepowtarzalnego. To bezcenny dar. W ten sposób budujemy innych oraz siebie, bo dobro, które dajemy wraca.

 

***

 

Był czas, że dużo mówiło się o końcu świata. Tak owszem skończył się na pewno jakiś świat , a na jego miejsce zaczęła się nowa epoka.

Epoka bardziej oparta na odczuwaniu i kierowaniu się sercem we własnych wyborach. Szukaniu nowych rozwiązań, które bardziej są z nami w harmonii.

Szukaniu także odpowiedzi w sobie, szukaniu dla siebie nowych prac, zawodów, w których wykorzystujemy najwięcej własnych potencjałów. To też czas odkrywania siebie. Można posiedzieć, że, czas dominacji umysłu dobiegł końca, teraz jest czas na łączenie umysłu i serca. Dopuszczenie do głosu własnych odczuć wewnątrz siebie. Wiadomo umysł logiczny też ma znaczenie i warto w wielu sytuacjach z niego korzystać, ale te najbardziej osobiste służące spełnieniu i szczęściu to sprawa akceptacji własnego głosu wewnętrznego.

Owoce życia z przestrzeni serca da się zauważyć na pierwszy rzut oka. Sytuacje często same się klarują, okoliczności zaczynają sprzyjać, robi się więcej przestrzeni dla naszych pragnień, cieszymy się życiem często bez wyraźnego powodu. Przyjaźni ludzie jak anioły wyrastają spod ziemi wspierając nas waszych działaniach. Wszystko zaczyna się układać w logiczną całość. W końcu przecież o to chodzi, aby iść z prądem, lekko, aby czerpać przyjemność i radość. Czego oczywiście serdecznie życzę.

 

***
Tylko wtedy, kiedy zadbasz o swoje szczęście, będziesz mogła dzielić się nim z drugim człowiekiem .. Szczęśliwa kobieta, to szczęśliwa partnerka.. zona .. matka

Nie zapominaj gdzie jest TWOJE : „lubię", „chce", „nie lubię", „nie chce"..

Upewnij się, ze kochasz sama siebie na zabój ...ze wiesz dokąd zmierzasz i co chcesz w życiu robić.. lubisz na siebie patrzeć i potrafisz ze sobą spędzać czas.. masz swój „rewir" i wyraźnie mówisz, to jest mój czas i moja przestrzeń

Dawaj, ale też naucz się OTRZYMYWAĆ..

Żyj tak jak czujesz, otaczaj się tym co jest z Tobą w harmonii, tym co Cię buduje i wzmacnia.

Mów „Nie", kiedy czujesz, że to nie jest Twoja bajka.

Daj sobie wolność, a tym samym innym zwróć ich przestrzeń. Każdy ma do niej prawo.

Kieruj się tym co Ci w duszy gra

 

***

Ludzie jak lustra


Chcesz znaleźć odpowiedzi na nurtujące Cię pytania dotyczące swojej osoby? Kim jesteś? Jak wysyłasz sygnały do otoczenia?Wiedz, że inni tylko podświadomie na nie odpowiadają. Przyjrzyj się swoim znajomym, bliskim, partnerowi – czyli kogo przyciągasz do swojego życia, z kim rezonujesz? Nie bez powodu akurat oni, a nie inni znaleźli się w Twoim życiu.

Każda osoba , która na dłużej gości w naszym życiu pełni ważną funkcję w naszym rozwoju. Zarówno ta pozytywna relacja jak i negatywna jak zwierciadło ukazuje jakiś aspekt nas. Nawet jeśli wywołuje ona nie specjalne emocje pomaga nam coś przepracować w sobie i zrozumieć – jest częścią prawdy o nas samych. Przyjrzyj się bliżej jak traktują Cię inni? Na głębszym poziomie – Ty sam traktujesz tak siebie.

Zdarzyło się, że zostałeś zdradzony? Czy nie zdradziłeś sam siebie, czy zawsze byłeś ok. względem siebie? Czy nie rezygnowałeś ze swoich pragnień na rzecz innych oczekując odroczonej wdzięczności? To tylko owoc dostrzegania i szanowania siebie. Odpowiedz sobie na pytanie na ile jesteś sam ważny dla siebie? Czy dajesz sobie to co dla Ciebie najlepsze? Czy Twoje wewnętrzne dziecko czuje się zauważone i docenione?

Takie osobiste konflikty pomiędzy tym czego pragniesz, a co powinieneś lub myślisz ze powinieneś zawsze znajdzie swoje odbicie na planie zewnętrznym w formie zgrzytów z otoczeniem.

Nie ma co obwiniać innych tylko raczej być wdzięcznym, że pomogli dojść do tej prawdy. Podziękować za doświadczenie i zrozumienie. To pomoże uczynić nieświadome świadomym i odwrócić zły los.

Z czasem jak coraz bardziej dostrzegasz sam siebie zauważysz, że przyciągasz inne osoby, bardziej pełne, kompletne. Również relacje stają się harmonijne. Kiedy zrozumiesz siebie inni również zaczną inaczej Cię odbierać.

Pozwalaj żyć sobie w prawdzie, wyrażaniu siebie, w wolności, bez lęku, bez nakładanie masek. To pierwszy krok do spełnionego życia.

 

***

Praca, która jest pasją dodaje energii



To nieopisany dar zajmować się w życiu tym, co się kocha. Najlepiej jest wtedy kiedy nie odróżniamy zabawy i relaksu od pracy, bo na jedno wychodzi..

Praca, która jest pasją jest też zabawą, swobodnym działaniem, jest dawaniem, ale też ogromem dobra, które wraca. Czasem sama się zastanawiam skąd mam tyle energii, której przybywa im więcej pracuję z ludzkim wnętrzem. Działa jakaś magiczna siła. To jakby świat się zatrzymał i skupił tylko w tym jednym miejscu w moich dłoniach. O niczym wtedy nie myślę, 100 % uwagi jest w „tu i teraz". Mam wtedy sporo spokoju, zrozumienia dla drugiej osoby i to przeświadczenie, że jest się we właściwym miejscu i czasie. Mój spokój automatycznie przelewa się na osobę masowaną. To taki pewien rodzaj harmonii, kiedy jakieś problemy, sprawy pędzącego świata są jakby bardziej odległe, nabieram właściwego dystansu.

Harmonia w odczuciach, w ciele masowanego to również harmonia w życiu. Energia, która spływa podczas masażu na ciało emanuje jeszcze długo po terapii i sprawia, że osoba nabiera luzu do rzeczywistości. Rozwiązania spraw przychodzą same, tworzy się nowa przestrzeń na pozytywy.

I nie chodzi o sam masaż, jeśli się lubi co się robi to nawet sprzątanie może być kreatywne (taniec z mopem?)

Mam wrażenie, że zmiany na świecie dążą do coraz większej świadomości nas , naszych indywidualnych umiejętności i potencjałów, abyśmy dzielili się z innymi swoimi talentami, czyli dawali z serca to co w nas wyjątkowe i dzięki temu tworzyli swoje dobro ( również materialne).Kończą się stare prace, wygodne posadki – nie ma tego złego... – to wszystko służy czemuś wyższemu. Abyśmy wreszcie odkryli siebie i tworzyli życie takie o jakim każdy marzy. Nawet jeśli nie od razu, nawet jeśli trzeba będzie na jakiś czas zacisnąć pasa i przeżyć tzw. punkt zero to i tak warto!
tak wiele chcemy – a tak mało robimy, aby to zrealizować
***
Jeśli nie jesteś traktowany z należytym szacunkiem i miłością, sprawdź swoja „cenę na metce" ..
Może obniżyłeś swoja wartość, zapominając o swoich potrzebach i przestawiłaś się na tryb zadowalania potrzeb wszystkich wokoło?

 

***

Zmieniając siebie – zmieniasz świat wokół siebie

Mimo , iż trudno w to uwierzyć to nasze życie osobiste rodzinne, zawodowe obrazuje nasz świat wewnętrzny czyli zbiór przekonań, poglądów, doświadczeń, myśli i emocji. Chcesz zmienić coś w swoim życiu zmień coś w sobie. Każda rewolucja zaczyna się od siebie, a mówiąc dokładniej chodzi o podniesienie własnych wibracji czyli zadbanie o siebie o swoje dobre samopoczucie, dobry sen, pożywienie, dobry nastrój, kontakt z przyrodą, miło spędzony czas, odpoczynek, relaks, zabawa czyli wszystko co nas uszczęśliwia, czasem odpuszczenie sobie zamartwienia się. Budowanie swej mocy, wkładanie w siebie energii, ułożenie sobie ze sobą dobrych relacji w końcu to relacja na całe życie i nikt nie wczuje się w Ciebie i nie zrozumie tak jak Ty sam.

Nie pozwalaj się wykorzystywać..
Ludzie widza Cie tak, jak się im przedstawiasz..

TO TY MÓWISZ LUDZIOM ILE JESTEŚ WART!!
TO TY MÓWISZ NA CO ZASŁUGUJESZ I
TO TY MÓWISZ CZEGO OCZEKUJESZ..

 

***
Pamięć komórkowa ciała


W naszym ciele „zapisane są" wszystkie wydarzenia mocne energetycznie poczawszy od okresu prenatalnego, aż do teraz. To swoisty bank informacji. Szczególnie istotne są bolesne, wyparte, niechciane sytuacje i emocje, zktórymi nie skonfrontowaliśmy się. Gdyż właśnie to one są przyczyną dolegliwości cielesnych lub problemów osobistych blokując pełen rozwój w życiu.

Masaż, którym się zajmuję (głównie Lomi Lomi oraz Autorski) to uwolnienie tych blokad z ciała często bez konieczności konfrontacji się w życiu codziennym.

Będąc w stanie w stanie głębokiego relaksu czując się bezpieczni, czyli na wysokich wibracjach energetycznych łatwiej o kontakt z własnym wnętrzem. Następuje wówczas oczyszczenie z podświadomości tych wszystkich spraw, emocji z przeszłośći, które są blokadami i ograniczeniami. Odbywa się to w sposób nieinwazyjny dla psychiki. Czasem pojawia się jakieś wspomnienie, refleksja, myśl. Osoby wstające ze stołu czują lekkość w ciele i na duszy, entuzjazm, odmłodzenie. Wiele osób mówi, że zszedł jakiś cieżar ciała. Wraca swoboda w ciele, elstyczność, jasność i klarownośc myśli. Odchodzą stare problemy pojawia się nowa przestrzeń na nowe samopoczucie.

Przebieg masażu jest bardzo indywidualny. Wszystko zależy od gotowości danej osoby na konfrontacje ze sobą.

To nie tylko terapia. To również praca nad rozwojem osobistym.

 

***
Jak poprawić swoje samopoczucie

Kiedy czujemy się zmęczeni, wyczerpani spada również nastrój. Poniżej kilka sposobów poprawy samopoczucia:

– kontakt z naturą – spacer,kąpiel woda , świeże powietrze, świeże warzywa, owoce

– ruch, kilka ćwiczeń,

– oddech, kilka głębokich oddechów

– chodzenie boso po ziemi, trawie, rosie, dla zaawansowanych nawet po śniegu

– sprawienie sobie przyjemności

– wyciszanie się, relaksacja, medytacja, kąpiel, zapalenie świec

– radzenie sobie z emocjami, pamiętaj ze nikt nie ma mocy nad Tobą aby wzbudzać w Tobie nieprzyjemne emocje, to Ty o tym decydujesz, odcinaj się od tego co Ci nie służy

– spędzanie czasu tak jak lubisz

– słuchanie ulubionej muzyki

– dawanie sobie prawo do własnej przestrzeni życiowej

– spotykanie się z ludźmi , którzy Cię budują unikanie tych, którzy nas wyczerpują

– nie obwinianie się – nie krytykuj pozwalaj sobie na popełnianie błędów – bądź dobry dla siebie

i czuj ogromną wdzięczność za całe dobro, które Cię spotkało, to są czasem drobiazgi ale bardzo istotne

Jeśli jednak nie masz siły, aby sam coś ze sobą zrobić przyjdź na masaż to najlepszy sposób na szybka poprawę samopoczucia :))

http://masaz-moc-dotyku.pl/index.php/masaze/lomi-lomi

***
Jesteś cudem – poczuj swoją moc

Zostaliśmy wychowani i nauczeni, że nie można być zbyt kreatywnym, twórczym, raczej trzeba robić tak jak wszyscy, rozwiązań szukać w świecie zewnętrznym, mediach w utartych rozwiązaniach. Mieć pretensje do sąsiada, kolegi, szefa, nauczyciela, że życie się nie układa, że mamy pecha.

Otóż – nie

Chcę Ci uświadomić, że Twoje życie leży w Twoich rękach i głęboko w sobie wiesz jakiego pragniesz życia i to jest to, po co żyjesz, nie po to, aby żyć w biegu, w stresie, chaotycznie, wbrew sobie. Masz żyć tak jak czujesz, zgodnie ze swoim sercem spełnionym lekkim życiem. Używać swoich talentów i indywidualnych darów i to ma być Twój sposób na życie i również na materialne dobro. Bogactwo materialne ma wypływać z Twoich potencjałów. I tylko Ty wiesz i czujesz jak to ma wyglądać.

Pytasz jak tam dotrzeć?

Wyobraź sobie, że nie ma żadnych ograniczeń, masz tyle pieniędzy ile chcesz, sytuacja sprzyja, kim jesteś ?Co robisz?jak się przejawiasz w życiu? Puść wodze fantazji, poczuj to sobą jakby to było jak byś wtedy żył?Jak spędzał czas? Gdzie mieszkał? To pierwszy krok – marzenia. Reszta to podlewanie ich, wzmacnianie, budowanie, i wiara, a potem realizacja. Być może potrzebujesz jeszcze zdobyć jakieś kwalifikacje, doświadczenia, aby wystartować. Ale wszystko jest możliwe.

Przychodzimy na świat z ogromnym potencjałem możliwości, każdy je w sobie ma. Ty też. Wiec pora sięgnąć po swoją moc i poczuć ze życie ma sens.

Sama też kiedyś należałam do tych narzekających, negatywnych wypalonych osób. Oczywiście też przeszłam swoją drogę oczyszczania z nakładek tkwiących w umyśle, lęku przed oceną, co pomyślą inni, że skrytykują moje pomysły itp.

Wiadomo to pewien proces i jest rozłożony w czasie, ale warto. Podążając za marzeniami np w sferze osobistej produktem ubocznym jest harmonia zawodowa. Jednak każdy element życia jest połączony z innym, a źródło tkwi wewnątrz nas. Robiąc wgląd w swoje życie, szczerze jak przyjaciel bez oskarżeń mamy szanse zmienić wszystko wokół, ale zmiany zaczynamy od siebie i w sobie.

Obecne czasy i zmiany jakie zachodzą na tle energetycznym Ziemi bardzo sprzyjają rozwojowi naszej świadomości, ekspresji, nowym pomysłom. Ale uwaga udają się tylko te rzeczy, które są zgodne z nami, z naszym sercem, pasją i służą rozkwitowi życia.

Więc pięknych rozkwitów serc i wokół życzę.

 

***
Ludzie odchodzą



No właśnie ostatnio zdałam sobie sprawę właściwie już wcześniej wiedziałam, ale ostatnie wydarzenia to potwierdzają, ze jeśli kolejny raz przydarza się ta sama historia, oznacza to, że mamy w związku z nią jakąś nieodrobioną lekcję życiową.

I nie ma co narzekać na zły los, pech, prześladowanie...

Warto usiąść w spokoju i zastanowić się, co ta historia ma nam do powiedzenia... że coś wymaga zmiany , podejścia, może odpuszczenie jakichś emocji, starych wzorców przekonań, programów w podświadomości, może jacyś ludzie już z nami nie współgrają a my uparcie się trzymamy tego co już nam nie służy.

Długi czas nie mogłam pojąć jak znajomości, które trwały lata, były fajne, długotrwałe na dany czas bardzo budujące, a dziś coś w nich nie gra ... Brak wspólnej fali, powierzchowne rozmowy... To już nie to co było

Dlaczego?

Bo życie się zmieniło , ludzie się zmienili. Życie to ciągły ruch więc nie można zatrzymać ludzi w swojej klatce, którzy wybierają swoje drogi, a te z kolei nie maja punktów wspólnych z naszą ścieżką.

Aż się prosi, aby dać im i sobie wolność, niech płyną swoim tempem, zdobywają swoje doświadczenia i są szczęśliwi.

 

***

Kiedy mamy wszystkiego dość – rozwiązywanie problemów


Gdy świat zewnętrzny daje Ci popalić, czujesz, że to ponad Twoje siły, angażujesz się całym sobą, a efekty są opłakane, co gorsza masz wrażenie, że to nie pierwszy raz, że historia znów się powtarza. Pora zmienić front.

– Po pierwsze zawsze szukaj w sobie co ten problem oznacza, jaką wyparta niewygodna emocją on jest , co zrobiłeś wobec siebie, że życie daje Ci takie lekcje, abyś to zrozumiał przykład zdrada partnera to tylko lustro tego co zrobiliśmy względem siebie tzn że w pewien sposób zdradziliśmy siebie, być może na rzecz partnera zrezygnowaliśmy z siebie, ze swych potrzeb, aby zadowolić jego oczekiwania takie sytuacje zawsze wcześniej czy później dają o sobie znać

– Ale co z tym fantem zrobić? – zająć się sobą z miłością, traktuj siebie tak jak byś chciał, aby inni cię traktowali, zobaczysz z czasem a często prawie od razu, że jeśli Ty podniesiesz swoje wibracje otoczenie zareaguje również pozytywnym odzewem jako lustro pokażą Ci ze sam dla siebie jesteś szanujący, akceptujący. Nie chodzi tu o narcyzm, ale o godne szanowanie i respektowanie swojej osoby.

– Wybacz sobie jakiekolwiek błędy z przeszłości, to tylko lekcje, aby wyciągać wnioski.

– Wybacz również wszystkim bliskim, znajomym, rodzicom, sąsiadom trzymanie urazy w sobie powoduje, że gniew i żal zżera Cię od środka i to jest w Twoim interesie dla Twojego lepszego samopoczucia. Dobrym pomysłem jest napisanie listu do osoby z którą masz największy problem – to bardzo uwalniające oczyszczenie relacji z negatywów, które również wpływają na inne relacje.

– Jak najczęściej skupiaj się na swoich pragnieniach serca, potrzebach, czuj jakby one już się spełniły puść wodze fantazji, pomarz na jawie, bez ograniczeń znajdź się już w tej sytuacji i poczuj całym sobą efekty, smaki, kolory, zapachy. To dla Twojej podświadomości informacja, która w miejsce starych programów „instaluje nowe" tym samym przestajesz zasilać te stare a bez Twojego zasilania uwiędną jak kwiaty bez wody.

– Bądź wdzięczny z dobro jakie Cię spotyka każdego dnia, dziękuj, podskakuj, ciesz się nawet z drobiazgów to pomoże zamanifestować się Twoim marzeniom.

– Nie krytykuj siebie pozwalaj sobie na popełnianie błędów to nauka i zdobywanie doświadczenia

– Rób to, co Cię buduje, otaczaj się ludźmi przy których wzrastasz

– Jakie są twoje odczucia względem efektów takie często rezultaty poczynań, uwierz w siebie

– Zaufaj sobie- masz całą wiedzę w sobie potrzebną do spełnionego życia.

– Daj sobie czas i cierpliwość , nie napinaj się, odpuść, wcześniej lub później zobaczysz efekty rozwiązanych spraw

– Podziel się jak poszło

 

***

jak być szczęśliwym

 

Sporo osób często mnie pyta jak osiągnąć szczęście i radość w codzienności, wcale nie chodzi tu o fajerwerki, ale raczej odczuwanie go wewnątrz siebie, dostrzeganie drobiazgów, które przyczyniają się do tego , że chce nam się wstawać z łóżka, a często podskakiwać tak bez powodu.

– Kluczowa sprawa to poznanie siebie, swoich potrzeb, marzeń, pragnień, pasji i tego co nas uszczęśliwia poprzez obserwacje siebie nabywanie samoświadomości (np. w jakich sytuacjach najlepiej się czuje, jacy ludzi mi odpowiadają) Wtedy jest duża możliwość, że przyciągniemy do swojego życia to co najbardziej z nami współgra i nas buduje: osoby, prace, znajomych, relacje.

-Dawanie sobie uwagi, spędzanie czasu ze sobą to podstawa budowania relacji samemu ze sobą – to ważne właściwie to najważniejsza relacja w życiu, inne relacje są przemijające – ta ze sobą na całe życie. Żyjąc w rodzinie znajdźmy czas dla samego siebie dla swoich zainteresowań, spędzajmy choć w ciągu dnia pól godziny w swoim towarzystwie. To pomoże się wyciszyć, przyjrzeć sobie, poukładać myśli.

– Skupmy się na tym, co nas buduje wzmacnia, ekscytuje.

-Odróżniajmy oczekiwania innych od swoich pranień

– To co mówią inni o nas to ich punkt widzenia prawdę znamy tylko my i tego się trzymajmy, odpuszczajmy sobie analizy innych szkoda czasu i energii, aby wchodzić w reakcje z tym co się komuś wydaje.

– Przełamywanie rutyny np. codziennie jedziesz do pracy ta samą drogą wybierz inną drogę naokoło, albo zatrzymaj się na chwile zrób kilka ćwiczeń, popatrz w niebo, zjedz śniadanie na mieście lub inne pomysły które przyjdą Ci do głowy, obudzisz w ten sposób nowe pomysły i inicjatywy.

– Chwila refleksji nad swoim życiem, czy przypadkiem nie wypierasz pewnym emocji, jeśli tak pozwól im przepłynąć przez siebie, jeśli jest Ci źle nie udawaj , że jest fajnie. Przychodzą chwile, kiedy trzeba zmierzyć się ze swoimi cieniami, ale to nie takie straszne po nocy dzień, po burzy słońce, tylko w ten sposób naturalnie przepracujesz coś w sobie.

– Jeśli Ci coś nie idzie nie napinaj się, nie krytykuj tylko odpuść, być może to nie czas w Twoim życiu, aby się zajmować tym tematem, albo nie ta metoda.

– Pozwólmy sobie na swoje indywidualne postrzeganie świata, swój rozwój, nie róbmy czegoś, że koleżanka, mama ktoś jeszcze tak robi, każdy jednak jest indywidualny tak jak nie ma dwóch identycznych drzew w naturze tak samo nie ma dwóch identycznych ludzi.

– Zwracajmy uwagę na to co jemy, na odczucia ciała, po czym czujemy się fajnie lekko, pełni energii podobnie jak powyżej żywienie to też sprawa indywidualna.

– Pozwalajmy sobie na popełnianie błędów, nie krytykujmy się to też cześć poznawania siebie w działaniu, doświadczanie życia po swojemu to rodzaj nauki o sobie.

-Pamiętajmy, że świat zewnętrzny jest tylko odbiciem świata wewnętrznego to co myślimy o sobie w głębi duszy to inni jako lustra nam to pokazują reagując podświadomie. Zasada jest taka, że jeśli pragniemy zadowalających zmian w otoczeniu zacznijmy od siebie. Bądźmy zmianą, której pragniemy. Spotka nas w życiu to z czym w pewien sposób rezonujemy.

– Znajdźmy swój sposób na dobre samopoczucie i rozładowanie napięć, masaż, świadome oddechy, relaksacja, spacery, muzyka, taniec lub jakaś inna forma, która nam najbardziej odpowiada. Warto kierować się zasadą równowagi, jeżeli praca jest aktywna, wymagająca analitycznego myślenia, dajmy odpocząć umysłowi poprzez relaks, natomiast jeśli spędzamy dzień s sposób monotonny i statyczny to potrzebna jest aktywność.

– I zawsze gram działania lepszy niż miliony ksiąg i nauk, w działaniu dowiadujemy się o sobie. Wiec zacząć warto od ruchu na powietrzu.

– Kontakt z natura , park, las, woda, warzywa, soki zboża, zwierzaki to podstawa szczęśliwego życia.